styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Tarnów - miasto

Regułą się stało, iż częściej w miastach wybory wygrywa Platforma Obywatelska, a w tzw. terenie – Prawo i Sprawiedliwość. Jednak w przypadku miasta Tarnowa – zdaniem piszącego te słowa – nie można wytłumaczyć kilku kolejnych porażek wyborczych PiS tą właśnie regułą. Przyczyny wyborczych niepowodzeń Prawa i Sprawiedliwości w Tarnowie tkwią gdzie indziej. (kliknij myszką na zdjęcie wyżej) Popularność PiS spadła tylko w samym Tarnowie Powody wcześniejszych przegranych PiS w naszym mieście starałem się przeanalizować już 6 lat temu – patrz: http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60329,dlaczego-pis-przegralo-wybory-w-swym-mateczniku Tarnów nie jest typowym średniej wielkości miastem, w przypadku którego sympatie polityczne można wytłumaczyć prostą dość regułą, opisaną w pierwszych słowach tego tekstu. Tarnów był zawsze i jest ciągle jeszcze miastem konserwatywnym, w którym większość mieszkańców nie przepada ani za lewicą,  ani za liberałami, co udowodnię niżej. Dlatego partia, uchodząca za prawicową nie powinna przegrywać tutaj wyborów, ani parlamentarnych, ani samorządowych. W 2007 roku w całym tarnowskim okręgu wyborczym PiS wygrało z PO w stosunku 46% : 32%, zaś w największym mieście tego okręgu, w Tarnowie – było odwrotnie – to PO pokonała PiS w stosunku 44% : 36%.   Należy przypomnieć, iż dwa lata wcześniej przewaga partii Kaczyńskiego nad PO w Tarnowie była bardzo wyraźna 37% : 24%. Trzeba podkreślić, że wówczas, tj. w 2005 roku, w terenie PiS wygrało z PO w mniej więcej tym samym stosunku tj. 34% : 20%. Jak więc wytłumaczyć tak duży spadek popularności Prawa i Sprawiedliwości tylko w samym mieście Tarnowie? Józef Rojek - dwa razy przegrał wybory (teraz już poza PiS) I znowu porażki… W 2011 roku, tj. po 4 latach słabych rządów PO, sytuacja się powtarza w wyborach parlamentarnych. W całym tarnowskim okręgu wyborczym PiS pokonuje co prawda PO stosunkiem – 44% : 30%, ale traci 2% poparcia, a w samym mieście Tarnowie Prawo i Sprawiedliwość znowu przegrywa z Platformą Obywatelską w stosunku – 41% : 34%. Także i w tym przypadku PiS uzyskuje w Tarnowie wynik o 2% gorszy niż 4 lata wcześniej. Niewielką pociechą jest to, iż także PO uzyskuje wtedy wynik gorszy od wcześniejszego o 3% (zapewne z powodu startu Ruchu Palikota).  Dla porównania - w powiecie tarnowskim na PiS głosowało aż 52% wyborców. Oczywiście przy tej okazji można zadać sobie pytanie, dlaczego mimo tak dużego sukcesu w wyborach parlamentarnych, PiS nie uzyskało tak dobrego wyniku rok później w wyborach samorządowych i może dziś współrządzić w tym powiecie wyłącznie dzięki koalicji z PO i PSL? Anna Czech - kandydatka PiS na prezydenta znokautowana przez liberała Ścigałę... (zdj. str. internetowa posła Czesaka) Brak współpracy… Wróćmy jednak do miasta Tarnowa. Jedną z przyczyn (jeśli nie najważniejszą) porażek PIS w tym mieście jest niezbyt przemyślana – by użyć eufemizmu – polityka miejska. Już w roku 2002 Józef Rojek – kojarzony w Tarnowie z prawicą – przegrał bezpośrednie wybory prezydenckie z Mieczysławem Bieniem (stosunkiem głosów w drugiej turze – 61% : 39%), któremu zawsze bliżej było do liberałów i lewicy. Dodać wypada, iż mimo to przez pewien czas Bień popierany był nie tylko przez PO, ale i przez tarnowski PiS (!), co było jednym z pierwszych poważnych błędów politycznych tej partii w Tarnowie i co zraziło do niej wówczas wielu tarnowskich sympatyków prawicy.  Obóz Rojka popełnił wówczas także błąd, który później powtarzany był przez tarnowski PiS. Nie starał się stworzyć wielkiej koalicji wszystkich sił prawicowych w Tarnowie i to nawet wówczas, gdy przystępował do drugiej tury wyborów! W pierwszej turze na Bienia (Nasz Dom Tarnów) głosowało 32% wyborców, na Rojka (Prawy Tarnów) – 22%, na Krzysztofa Bazułę (SLD) – 20%, na piszącego tej słowa (niezależne stowarzyszenie Uczciwość) – 15%, na Krzysztofa Nowaka (LPR) – 5%, Jolantę Knapik (Razem) – 4% i na Eryka Kosonia (samoobrona) – 2%. Wiadomo było, że w drugiej turze prawie wszyscy wyborcy Bazuły z SLD zagłosują na Bienia, co mogło oznaczać, że jest w stanie otrzymać ok. 50% głosów. Gdyby Rojek starał się współpracować z pozostałymi środowiskami (a miały one przecież charakter prawicowy czy radykalny), mógł liczyć w drugiej turze także na ok. 50%. Pewność siebie, by nie rzec pycha nie skłoniły go jednak do współpracy i drugą turę wyborów przegrał z kretesem. Co więcej nie był w stanie także w Radzie Miejskiej stworzyć stabilnej koalicji opozycyjnej. Bardzo szybko na drugą stronę barykady przeszło dwóch jego radnych – Jerzy Mundała i Anna Czech i Bień miał już do końca kadencji większość w radzie. B. szef tarnowskiego PiS Drwal uciekł do PO... Brak zblokowania list… Cztery lata później (2006) ten sam Rojek startuje ponownie w wyborach prezydenckich, tym razem pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości i przegrywa ponownie, a klęska wyborcza jest jeszcze bardziej dotkliwa. Na kandydata PiS głosuje w Tarnowie zaledwie 19% wyborców, zaś na jego głównego rywala, Ryszarda Ścigałę (teoretycznie kandydata „niezależnego”, ale w praktyce popieranego przez lewicę i liberałów) – aż 51%, co oznacza, że nie będzie drugiej tury. Ponownie Rojek, reprezentujący tym razem już formalnie PiS, nie był w stanie porozumieć się z innymi środowiskami prawicowymi czy niechętnymi Ścigale (np. LPR, Uczciwość, NDT, SiNT), na które w sumie zagłosowało wówczas ok. 25% wyborców! Było to całkowiecie niezrozumiałe, jako że wprowadzona wtedy w życie możliwość tzw. blokowania list wyborczych, mogła przynieść – jeśli już nie prezydenturę – to przynajmniej 4 dodatkowe mandaty w Radzie Miejskiej. Późniejsza symulacja pokazała, że gdyby PiS zblokował się wówczas tylko ze stowarzyszeniem Uczciwość, miałby nie 10, lecz 14 radnych, czyli dysponowałby większością w Radzie Miejskiej! Brak zblokowania oznaczał także zmarnowanie tych wszystkich głosów, które padły na inne prawicowe listy wyborcze.  Jednak PiS ponownie okazało się niezdolne do współpracy i przegrało nie tylko wybory prezydenckie, ale także wybory do Rady Miejskiej. Dodać należy, iż na kandydatów na radnych z list PiS głosowało w sumie w Tarnowie 27% wyborców, a więc aż o 8% więcej niż na samego Rojka – kandydata PiS na prezydenta Tarnowa, co oznaczało, że co trzeci sympatyk PiS-u w Tarnowie nie akceptował kandydata tej partii na prezydenta miasta! Kądzielawski, b. pupilek tarnowskiego PiS, zamienił miejsce w klubie PiS na stołek wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej... Znowu brak współpracy i znowu porażka… W roku 2010 kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Tarnowa była wyżej wspomniana Anna Czech. Przegrała także w pierwszej turze, uzyskując tylko 26% głosów. Prezydentem został ponownie Ryszard Ścigała, który znokautował kandydatkę PiS, uzyskując już w pierwszej turze 62% głosów. Znowu na wszystkich kandydatów Prawa i Sprawiedliwości na radnych głosowało więcej wyborców (29%) niż na kandydatkę PiS na prezydenta, co ponownie uznać należy za dowód, iż nie wszyscy tarnowscy zwolennicy PiS akceptowali kandydatkę tej partii na prezydenta Tarnowa.  Jeszcze raz okazało się, że tarnowski PiS nie jest skłonny współpracować w wyborach samorządowych z innymi środowiskami radykalnymi czy też konserwatywnymi. Ponownie zmarnowano więc ok. 8% głosów, oddanych na niezależny komitet wyborczy „Kocham Tarnów”. Wspólna lista prawdopodobnie zaowocowałaby 1-2 mandatami więcej w Radzie Miejskiej. Co więcej – tak jak 8 lat wcześniej za czasów prezydenta Bienia – tak teraz doszło do ucieczki radnych z klubu PiS (szef struktury tarnowskiej Drwal należy już do … klubu PO, a niejaki Kądzielawski zamiast w ławach Prawa i Sprawiedliwości, siedzi na stołku zastępcy Przewodniczącego Rady Miejskiej Grzegorza Światłowskiego, co nie przynosi mu chyba chluby?). Osłabiony w ten sposób klub radnych PiS, nie jest w stanie stanowić skutecznej opozycji w Radzie Miejskiej. Widoczny jest także brak wyrazistego przywództwa w tarnowskim PiS. Szef okręgu tarnowskiego Edward Czesak (poseł z Brzeska) pozostawił chyba zbyt dużo samodzielności tarnowskiej strukturze partii, a ta nie bardzo radzi sobie z zaistniałymi problemami w Tarnowie.  W ostatnich wyborach samorządowych w Tarnowie na PO głosowało w sumie 25% wyborców, a na listę Ścigały, która – jak na ironię – nazywa się „Tarnowianie” -  27%, co oznacza, że tym razem PiS przegrał z liberalno-lewicową konkurencją stosunkiem głosów 52% : 29%. Wynik ten jest podobny do rezultatu, jaki w Tarnowie uzyskali w 2011 roku kandydaci do Senatu z ramienia PO – Roman Ciepiela i PiS – Kazimierz Wiatr – 51%:31%. Czyli cały czas w Tarnowie utrzymuje się przewaga PO nad PiS. Dodać wypada, że nawet całym okręgu tarnowskim Wiatr wygrał z Ciepielą niewielką różnicą głosów 39% : 35%. Gdyby w tych wyborach do Senatu wziął udział jakiś w miarę dobrze znany kandydat prawicowy, Wiatr przegrałby prawdopodobnie te wybory. Ryszard Ścigała, mimo że rozczarowuje jako prezydent wygrywa ze słabymi kontrkandydatami z PiS-u...   Co powinien zrobić tarnowski PiS? PO prowadzi w Tarnowie kampanię wyborczą przez 4 lata. PiS przez te 4 lata jest niewidoczny. Ostatni okres pokazuje, iż w Tarnowie oprócz PiS istnieją prawicowe środowiska, które uzyskują poparcie w granicach 10-20% wyborców. Oczywiście nie jest powiedziane, że PiS wygra wybory w Tarnowie, współpracując z tymi grupami. Jednak także można powiedzieć, iż bez takiej współpracy PiS nie wygra wyborów w tym mieście.  Dużo do życzenia pozostawiają także zdolności organizacyjne (a dokładniej mówiąc ich brak) tej partii w Tarnowie, a także brak wyraźnego ośrodka decyzyjnego, a co za tym idzie - brak zdecydowania. Do wyborów samorządowych pozostało tylko ok. 560 dni, a nie zanosi się na to, by tarnowski PiS było w stanie wyselekcjonować na tyle dobrego kandydata na prezydenta Tarnowa, który byłby w stanie wygrać wybory jesienią 2014 roku z Ryszardem Ścigałą czy też Romanem Ciepielą. Taki kandydat powinien zostać już zaprezentowany mieszkańcom Tarnowa i być promowany przez te 560 dni. Jeśli znany nam scenariusz się powtórzy, to znaczy, jeśli PiS będzie czekał do końca z prezentacją takiego kandydata, wynik będzie przesądzony. Dojdzie do kolejnej porażki tej partii w Tarnowie. Kandydat, który byłby w stanie rywalizować ze Ścigałą czy Ciepielą, musi być znacznie lepszy niż poprzedni - Józef Rojek czy Anna Czech. I jeszcze jedna, istotna uwaga - jeśli tarnowski PiS liczy na to, że wraz z "Prawym Tarnowem", PJN lub Solidarną Polską, do której teraz przepisał się Rojek, uzyska większośc w Radzie Miejskiej, to bardzo się myli. Gdyby faktycznie wystartowały takie 2 czy 3 komitety, to PiS-owski 30-procentowy elektorat podzieli się, a całkowita liczba radnych z tych list pozostanie w najlepszym wypadku na poziomie 9-11 osób. Tarnowski PiS potrzebuje rozszerzenia na inne środowiska prawicowe, a nie tylko łączenia tego, co się niedawno rozpadło. Marek Ciesielczyk
czytaj więcej...

(8 komentarzy)

Swego czasu władze Tarnowa ogłosiły wszem i wobec, że pomogą tarnowskim rodzinom, zwłaszcza tym wielodzietnym i wprowadzą w życie tzw. „Kartę Tarnowskiej Rodziny”, która da mnóstwo zniżek tymże rodzinom. Po wielu miesiącach okazało się, że kartę taką wyrobiło sobie - w ponad 100-tysięcznym Tarnowie - zaledwie 28 rodzin! Dlaczego tak mało? Otóż po pierwsze – informacja na ten temat jest znikoma i ukryta, po drugie cała procedura wyrabiania takiej karty jest bardzo czasochłonna i skomplikowana. Po trzecie - karta ta daje jedynie symboliczne zniżki. Najpierw musimy stracić kilka godzin, by zebrać potrzebne dokumenty (zdjęcia, PESELE, metryki urodzenia dzieci, legitymacje szkolne etc.). Następnie musimy udać się do jednego z budynków Urzędu Miasta Tarnowa przy ulicy Nowej, gdzie stracimy ponownie mnóstwo czasu. Później musimy czekać aż dwa tygodnie (!) na otrzymanie tak zwanej Tarnowskiej Karty Miejskiej. Udajemy się ponownie na ulicę Nową i otrzymujemy w końcu tę kartę. Ale to nie koniec, gdyż to nie jest jeszcze karta rodziny! Tutaj, na Nowej otrzymamy (po dwóch tygodniach!) jedynie Tarnowską Kartę Miejską Teraz musimy udać się do innego budynku Urzędu Miasta Tarnowa przy ulicy Goldhammera. Tutaj możemy zastać urzędniczkę, która przyjmie od nas ponownie stertę danych i papierów, możemy jej też nie zastać w godzinach pracy, co pokazuje nasz film (patrz niżej). Czekamy, czekamy w korytarzu, gdzie na ścianach straszą nas i dzieci plakaty o przemocy w rodzinie i o alkoholizmie, gdyż kartę rodziny załatwię się w biurze, które jednocześnie zajmuje się patologiami. Przy okazji więc nasze dzieci poczytają o zupie, która była zasłona i o tym, że z tego powodu tatuś pobił mamusię. Gdy już pojawi się urzędniczka, musimy wypełnić ponownie mnóstwo papierów i podać np. jeszcze raz PESELE, choć robiliśmy to już na ulicy Nowej, a Urząd Miasta ma przecież wszystkie nasze dane i naszych dzieci! Budynki władz miejskich oklejone są takimi reklamami. Jednak rzeczywistość elektroniczno-komputerowo-internetowa wygląda w Tarnowie smutno... Nawet biletu do kina nie można kupić przez Internet! Patrz filmy poniżej. W końcu urzędniczka przykleja na naszą Tarnowską Kartę Miejską mały srebrny znaczek (patrz zdjęcie), na tę samą, o którą staraliśmy się już dwa tygodnie wcześniej na ulicy Nowej. Taka droga przez mękę oczywiście odstrasza tarnowian (nie tych z klubu prezydenta Ścigały, lecz mieszkańców) od wszczęcia całej procedury. I dlatego między innymi zaledwie 28 rodzin w ciągu kilku miesięcy wyrobiło sobie taką kartę! Ciekawe co na to pomysłodawca - radny Klimek? I co się teraz okazuje? Nasze dzieci mają faktycznie zniżkę np. mogą taniej nocować w hotelu tarnowskim lub iść na koncert jazzowy do Tarnowskiego Centrum Kultury, ale już nie mają żadnej zniżki na bilet do kina miejskiego, by oglądnąć bajkę. Nawet tarnowskie media „głównego nurtu” idące dotychczas na pasku prezydenta Ścigały, wyśmiały „zniżki”, które daje Karta Tarnowskiej Rodziny. Gdy przedstawiciel tarnowskiego stowarzyszenia UCZCIWOŚĆ chciał na ostatniej sesji Rady Miejskiej przedstawić wszystkie te informacje na temat karty tarnowskim radnym, nie został dopuszczony do głosu przez Przewodniczącego Rady Miejskiej Grzegorza Światłowskiego (nazywanego teraz przez niektórych „tarnowskim Łukaszenką”) – patrz film poniżej z wypowiedzią dotyczącą ograniczania demokracji samorządowej w Tarnowie i wnioskiem o dowolanie Światłowskiego z funkcji przewodniczącego rady.
czytaj więcej...

(4 komentarzy)

Jak widać na zdjęciu prezydent Ścigała "czuwa" na przewodniczącymi Rady Miejskiej. Niedawno informowaliśmy o okupacji sali obrad Rady Miejskiej w Tarnowie przez kibiców klubu Unia Tarnów, którzy w ten sposób zaprotestowali przeciw obecnie rządzącym miastem. Lider kibiców podszedł do Przewodniczącego Rady Miejskiej Grzegorza Światłowskiego, wyrwał mu z rąk mikrofon i w ten sposób doszedł do głosu (patrz nasz film z tej sesji poniżej). Najpierw wiceprezydent Słomka zmienił swoje nazwisko na Słomka-Narożański, a teraz poseł PO , b. żużlowiec Wardzała (ksywa "prawnik") występuje pod nazwiskiem wiceprezydenta... Dzisiejsza sesja Rady Miejskiej (14 marca 2013) pokazała, że przewodniczący Rady Światłowski niczego nie nauczył się na wcześniejszej sesji z udziałem kibiców. Odmówił udzielenia głosu przedstawicielowi tarnowskiego stowarzyszenia Uczciwość, który chciał poinformować radnych o sytuacji rodzin wielodzietnych w Tarnowie i fatalnym funkcjonowaniu tak zwanej „Karty Tarnowskiej Rodziny”, która w zamierzeniu miała przynieść szereg ulg finansowych wielodzietnym rodzinom, a w praktyce okazała się niewypałem. Militaryzacja samorządu tarnowskiego? Czy tych (podobnie jak Straż Miejską) także sprowadził na sesję Światłowski? Okazało się, że nawet pomysłodawcy wprowadzenia w życie tej karty nie wiedzą, jakie zniżki ona gwarantuje. W związku z tym wysoce wskazane było wystąpienie przedstawiciela stowarzyszenia Uczciwość. Światłowski jednak nie zgodził się na udzielenie głosu mieszkańcowi Tarnowa. Tak więc teraz innym grupom tarnowian nie pozostaje nic innego, jak zastosowanie metod kibiców. Teraz należy się chyba spodziewać demonstracji innych mieszkańców, którzy chcieliby w przyszłości zabrać głos na sesji. Pod relacją filmową z sesji Rady Miejskiej prezentujemy wystąpienie szefa Porozumienia Samorządowego UCZCIWOŚĆ, które zapowiedziało już, iż złoży wniosek o odwołanie Grzegorza Światłowskiego z funkcji Przewodniczącego Rady Miejskiej w Tarnowie. All Inclusive - kawa czy herbata? Radny to ma klawe życie... Swego czasu obecny wiceprezydent Henryk Słomka zmienił swoje nazwisko na Słomka-Narożański. Dzisiaj okazało się, że były żużlowiec Robert Wardzała, który od pewnego czasu reklamuje się na plakatach tak, jakby był prawnikiem (sic!), wystąpił na sesji pod nazwiskiem właśnie Słomki-Narożańskiego (patrz galeria zdjęć oraz film poniżej). Na filmie widoczne także jest jak prezydent Ścigała daje znać Światłowskiemu, by ten przerwał dyskusję. W obawie przed dalszymi protestami na sesji Światłowski zarządził "przemeblowanie" i teraz prezydium Rady nie siedzi już pod tym orłem, lecz pod kaloryferami... Okazało się, że radni (nawet Klimek, pomysłodawca karty!)nie mają pojęcia jak funkcjonuje ta karta, która miała ułatwić życie rodzin wielodzietnych w Tarnowie. Radni twierdzili na przykład na sesji, że daje ona dzieciom zniżki w kinie, co nie jest prawdą. Karta rodziny wielodzietnej to czysta fikcja. Jak się okazało w ponad 100-tysięcznym Tarnowie żyje tylko 180 rodzin z 4 lub większą ilością dzieci (dla takich tylko rodzin wprowadzono w życie w/w kartę). Kartę taką wyrobiło sobie zaledwie 26 rodzin w całym Tarnowie w ciągu kilku miesięcy. Jest ona bowiem mało atrakcyjna i daje symboliczne zniżki, np. do tarnowskich restauracji czy hotelu. Trudno sobie wyobrazić, że wielodzietna rodzina z Tarnowa będzie spała w hotelu w Tarnowie! Jest zniżka (symboliczna) np. na koncerty jazzowe, a nie ma żadnej zniżki do kina. Równocześnie radni tarnowscy wprowadzili tak wysokie opłaty za wywóz śmieci, iż teraz wielodzietna rodzina będzie płacić o 200-300 złotych więcej niż dotychczas. Tak naprawdę wygląda polityka prorodzinna tarnowskich władz. B. wójt gminy Tarnów Madej odpowiedzialny za rozwój Tarnowa. To najgorsza decyzja personalna prezydenta Ścigały. Szef proprezydenckiego ugrupowania, które jak na ironię nazywa się „Tarnowianie”, Jerzy Hebda, dał wyraz temu, co myśli o dyskusji radnych na sesji (patrz film). Natomiast radny PiS Koprowski uznał, że mimo zapewnień wiceprezydenta Krystyny Latały, przedszkole numer 7 w Tarnowie tak naprawdę zostanie zlikwidowane, a nie przekształcone. Jedna z radnych przedstawiła protest rad osiedli przeciw lekceważeniu ich przez władze miejskie. Kilku radnych wypowiedziało się przeciw decyzji Światłowskiego, który nie udzielił głosu na sesji przedstawicielowi grupy mieszkańców miasta. Jedynie radny „Tarnowian” Niedojadło zaczął się jąkać przed kamerą, bojąc się najwyraźniej przyznać, że odmowa udzielenia głosu przez Światłowskiego to skandal. Szef proprezydenckich "Tarnowian, Jerzy Hebda chyba się nudzi na sesji? Przewodniczący „Uczciwości”, Marek Ciesielczyk poinformował zebraną na sesji młodzież o tym, iż metody Przewodniczącego Rady Miejskiej przypominają te stosowane na Białorusi, Wówczas prawa ręka Światłowskiego, radny Kądzielawski (który dostał się do Rady z list PiS, a teraz już nie jest w tym klubie, jest zaś na stołku wiceszefa Rady) zaczął odwodzić przedstawiciela „Uczciwości” od uświadamiania młodym ludziom, w jakiej żyją rzeczywistości (patrz film). Radna Wolińska z PO. Czy to lusterko, czy komórka? Niektórzy radni mieli pretensje o to, iż wczoraj miasto zaspało kompletnie i nie odśnieżyło ulic. Radca prawny Urzędu Miasta, Baran, nie udzieliła odpowiedzi na pytanie, jaka była podstawa prawna odmowy udzielenia głosu mieszkańcowi Tarnowa na sesji, gdyż była bardzo „zapracowana” przez całą sesję (sic!), co obrazuje jedno z naszych zdjęć poniżej. B. prezydent Tarnowa Rojek i obecny Ścigala - to im głównie Tarnów zawdzięcza dzisiejszą mizerię i masowe ucieczki młodych ludzi.... Przewodniczący Światłowski (ksywa tarnowski Łukaszenka) Tarnowska Straż Miejska zamiast ulic pilnowała WC.... Prawa ręka Światłowskiego - Kądzielawski, wcześniej w PiS, a dziś na stołku wiceprzewodniczącego rady, jak nie wie, co robić, dzwoni do szefa? Radca prawny Urzędu Miasta Baran (ta po prawej) - jak widać na zdjęciu miała na sesji mnóstwo pracy... Patrz niżej: galeria zdjęć, film z sesji, wypowiedź Marka Ciesielczyka, list otwarty do premiera Tuska w sprawie szczawiu oraz film z okupacji Sali Lustrzanej przez kibiców, a także relacja TVP Polonia i relacja z wykładu dr. Ciesielczyka w Los Angeles.
czytaj więcej...

(21 komentarzy)

Opublikowany został (GK,18.01.13) ranking skuteczności gmin małopolskich w pozyskiwaniu dotacji unijnych. Lista ta pokazuje, jak skuteczne były władze miast i gmin Małopolski w swych staraniach o dotacje z Unii Europejskiej. Przez wiele lat tarnowska propaganda (na czele z prezydentem miasta) wmawiała nam, iż Ryszard Ścigała i jego ludzie w Urzędzie Miasta Tarnowa są wyjątkowo skuteczni w zdobywaniu unijnych funduszy. I co się okazało? Miasto Tarnów znalazło się dopiero na 70. miejscu w Małopolsce, jeśli chodzi o sumę zdobytych dotacji unijnych – od roku 2007 - przypadających na jednego mieszkańca gminy czy miasta. Zdecydowanie najbardziej skuteczne w pozyskiwaniu unijnych środków okazały się władze małego Gródka nad Dunajcem. Od roku 2007 Gródkowi udało się zdobyć taką sumę, iż przypadająca na jednego mieszkańca tej gminy finansowa pomoc z Unii Europejskiej wynosi aż 5.949 złotych! W przypadku Tarnowa, który w tym rankingu małopolskim jest dopiero na 70. miejscu, jest to tylko 1.413 złotych, to jest ponad 4 razy mniej niż w Gródku nad Dunajcem! Miasto rządzone od wielu lat przez reklamowanego ustawicznie jako wyjątkowo skutecznego w pozyskiwaniu unijnych środków - prezydenta Ryszarda Ścigałę oraz jego ugrupowanie o nazwie (jak na ironię) „Tarnowianie" i Platformę Obywatelską, zostało wyprzedzone w omawianym rankingu np. przez: Rzepiennik Strzyżewski (4.088 zł na mieszkańca gminy) – 10 miejsce, Ciężkowice (3.527 zł na mieszkańca) – 14 miejsce, Ryglice (3.059 zł) – 21 miejsce, Wietrzychowice (2.677 zł) – 22 miejsce, Gminę Tarnów (2.191 zł) – 28 miejsce, Tuchów (2.062 zł) – 33 miejsce, Żabno (2.003 zł) – 38 miejsce, Wierzchosławice (1.796 zł) – 47 miejsce. Z budżetu Tarnowa 2013 roku, wynoszącego prawie 570 milionów złotych, zaledwie nieco ponad 80 milionów złotych (to jest aż o ok. 30 milionów złotych mniej niż rok temu) zostanie wydane na inwestycje, których lista i znaczenie wypadają mizernie. Znaczy to, że na inwestycje władze Tarnowa wydadzą w 2013 roku zaledwie ok. 14% całego rocznego budżetu. Już od lat Tarnów jest miastem nierozwojowym, kurczącym się demograficznie, miastem bez perspektyw dla młodzieży, masowo uciekającej stąd. Od kilku tysięcy lat jest tak, iż gdy nie ma chleba, trzeba dać ludowi igrzyska. Samorząd tarnowski staje się „bohaterem" coraz to nowych „igrzysk", które są coraz bardziej nagłaśniane medialnie. Swego czasu tematem numer jeden był np. pomysł prezydenta Ścigały, by jednemu ze skwerów mościckich nadać imię członka kierownictwa przestępczej organizacji PZPR, media zainteresowały się także tym, iż Fundacja Batorego bardzo krytycznie oceniła przyznanie swego czasu miejskich środków dla stowarzyszenia Ścigały „Tarnowianie", ostatnio dziennikarze pasjonują się fatalnym chińskim granitem położonym na ulicy Krakowskiej, protestem kibiców na sesji i związaną z nim próbą ograniczenia lokalnej demokracji, teraz można odnieść wrażenie, że rozpoczęto akcję wymierzoną w lokalne, konkurencyjne wobec „Tarnowian" stowarzyszenie. Od początku wszystko wskazywało na to, że Ścigała nie stanie na wysokości zadania - patrz artykuł na ten temat: http://tarnow.prawdemowiac.pl/newsreader/items/prezydent-scigala-tarnowski-storczyk.html Proponujemy prezydentowi Ścigale oraz rządzącej koalicji skoncentrowanie się na opracowaniu operacji wyjścia z kryzysu i stworzenia lepszego wizerunku miasta m.in. poprzez uzyskiwanie lepszych miejsc na tego typu listach rankingowych, jak ta, upubliczniona ostatnio..... Marek Ciesielczyk Poniżej film z okupacji Sali Lustrzanej przez kibiców:
czytaj więcej...

(18 komentarzy)