styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Polonia

  Internowany TW „RETURN” Sikora, nie będąc jeszcze formalnie tajnym współpracownikiem SB, był chyba tak pożytecznym dla esbeków czołowym działaczem „Solidarności”, iż postanowiono go internować 13 grudnia 1981 roku, by nie doprowadzić do jego dyskredytacji w oczach kolegów związkowców poprzez pozostawienie go na wolności (?). _________________________________________________________________________________________________ Na zdjęciu powyżej kwestionariusz kandydata na tajnego współpracownika SB Sikory __________________________________________________________________________________________________ W dniach 31 marca i 1 kwietnia 1982 roku do zakładu karnego w Iławie, gdzie był internowany Sikora, przybyli znani mu z pociągu – porucznik Kazimierz Kasprzyk – zastępca Naczelnika Wydziału V SB w Krakowie oraz porucznik Jacek Działowski – Kierownik Sekcji VI tego samego wydziału. Rozmawiali nie tylko z Sikorą, ale także z internowanym tutaj jego zastępcą Stefanem Jurczakiem, który był równocześnie członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” oraz z Tadeuszem Syryjczykiem, członkiem Prezydium Zarządu Regionu „Małopolska”. Sikora, który rozpoznał „pasażerów”, od razu stwierdził, że „był – jest zwolennikiem dialogu z władzą” i że jak zostanie zwolniony z internowania, będzie namawiał kolegów z „Solidarności” do zaprzestania działalności podziemnej. Z raportu oficerów SB dowiadujemy się, że internowany Sikora „…Analizując przyczyny i zasadność wprowadzenia stanu wojennego, stwierdził, że pod względem prawnym nie ma zastrzeżeń”, a „nawiązane z nami kontakty będzie kontynuował w przyszłości”. Jak więc widać, esbecy wcale nie musieli się specjalnie starać, by pozyskać Sikorę do współpracy. Także „St. Jurczak okazywał wyraźne zadowolenie z naszego przyjazdu” – piszą dalej esbecy. „W tajemnicy przed innymi (Jurczak) częstował nas kawą (…) bez oporów odpowiadał na pytania (…) nie czuje się pokrzywdzony (z powodu internowania, przyp. MC) (…), w razie zwolnienia z internowania nie podejmie działalności związkowej…”. Naczelnik Wydziału V, podpułkownik S. Szafarski mógł więc później twierdzić, że „można dokonać pozyskania St. Jurczaka”. Zupełnie inaczej – według relacji w/w oficerów SB - zachowywał się Tadeusz Syryjczyk, który w rozmowie z nimi protestował przeciw internowaniu go, stan wojenny ocenił jako „niepraworządny akt władz”, w żadnym wypadku nie obiecywał, że nie będzie działał w podziemiu po ewentualnym zwolnieniu z internowania. Później Syryjczyk organizował w obozie internowania w Iławie różne formy protestu. Druga część Kwestionariusza – Uzasadnienie pozyskania do współpracy Sikory 15 czerwca 1982 roku SB opracowała „Scenariusz kombinacji operacyjnej zmierzającej do pozyskania przewodniczącego ZR „Małopolska”, członka prezydium KKP – Wacława Sikory”. Ówczesny Naczelnik Wydziału V SB w Krakowie, kapitan Piotr Kościelniak pisał: „Dla zwiększenia efektywności prowadzonych przez grupę operacyjną ‘Czołówka’ działań operacyjnych, zmierzających do rozpoznania podziemnych struktur ‘Solidarności’, składu osobowego, systemu organizacyjnego, bazy poligraficznej, sposobów łączności, mieszkań konspiracyjnych oraz ujęcia ukrywających się byłych działaczy związkowych celowym jest pozyskanie w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”. Trzecia część kwestionariusza – Rezultat pozyskania Sikory – pozytywny   Już tydzień później, 22 czerwca porucznik Kasprzyk mógł przedstawić zastępcy Komendanta Wojewódzkiego MO do spraw Służby Bezpieczeństwa w Krakowie, pułkownikowi Wiesławowi Działowskiemu „Raport z pozyskania w charakterze tajnego współpracownika Wacława Sikory”. Najpierw zwolniono Sikorę na przepustkę, a 17 czerwca, natychmiast po wyjściu z zakładu karnego w Iławie, został zatrzymany przez SB i zawieziony do ośrodka wczasowego MSW w Waszecie. Według raportu SB Sikora sam zadeklarował, że „skłonny byłby współdziałać ze Służbą Bezpieczeństwa”. Sam też zaproponował esbekom zorganizowanie po swoim zwolnieniu z internowania oficjalnego spotkania członków Prezydium Zarządu Regionu Małopolska, na którym potępiono by „konspiracyjną działalność Regionalnej Komisji Wykonawczej (‘Solidarności’)”. W raporcie SB czytamy dalej: „Figurant (Sikora) miał jeszcze opory moralne co do wskazania miejsca ukrywania się St. Handzlika i W. Hardka. Po dyskusji (z esbekami, przyp.MC)…. Uznał on, że jednym z pierwszych wspólnych działań musi być wyeliminowanie tych osób. Wacław Sikora napisał własnoręcznie zobowiązanie do współpracy, przyjmując pseudonim ‘RETURN’ (…) Przyjął i pokwitował kwotę 10 tysięcy zł jako formę zaliczki. Przy aktywnym udziale W. Sikory omówiono pierwsze zadanie jakie przyjął do realizacji. Dotyczy ono rozpoznania struktury organizacyjnej, składu osobowego, systemu łączności, mieszkań i bazy poligraficznej konspiracyjnego Regionalnego Komitetu Wykonawczego (‘Solidarności’). Rozmówca stwierdził, że najbardziej potrzebny będzie Służbie Bezpieczeństwa na etapie organizacji nowego Związku.”   Raport z pozyskania Sikory jako TW „Return”   Marek Ciesielczyk ciąg dalszy nastąpi
czytaj więcej...
  Działalność portalu „ProgressForPoland” finansuje Piotr Sven Dąbrowski, który urodził się w Sztokholmie. Potem mieszkał w Polsce - w Zakopanem, Warszawie i Krakowie, a od kilkunastu lat w Chicago. Deklaruje, że w 1995 roku popierał – jako kandydata na Prezydenta RP - Lecha Wałęsę (któremu od lat zarzuca się, iż był TW BOLEK), zaś w 2000 – Andrzeja Olechowskiego, „którego do dziś uważa za najbardziej wartościowego polskiego polityka”. 16 czerwca 2010 roku Piotr Dąbrowski i Andrzej Jarmakowski podpisali razem deklarację poparcia Olechowskiego (i opublikowali na swym portalu), w której czytamy m.in.: „W zbliżających się wyborach prezydenckich portal internetowy Progressforpoland.com udziela swojego poparcia Andrzejowi Olechowskiemu. (…) Prezydentura Andrzeja Olechowskiego skierowana będzie ku promowaniu budowania społeczeństwa obywatelskiego (…) Prezydent Olechowski … spowoduje, że wzrośnie znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. (…) jest on najlepszym kandydatem na urząd prezydenta Rzeczpospolitej. - Piotr Dąbrowski, Andrzej Jarmakowski”.  Przypomnijmy: Olechowski w czasach PRL-u „w okresie pracy w instytucjach międzynarodowych współpracował z (komunistycznym) wywiadem (Departament I MSW). Był kontaktem operacyjnym Gromosława Czempińskiego o pseudonimach ‘Trener’ i następnie ‘Must’” . W roku 2001 Dąbrowski popierał Platformę Obywatelską, zaś w 2005 Donalda Tuska (w przegranych przez niego - z Lechem Kaczyńskim - wyborach prezydenckich). W polonijnym radio 1030AM – w latach 1996-98 był – jak sam pisze – „doradcą i prawą ręką” Urszuli Michałowskiej, która – obok Jarmakowskiego i Chołodeckiego – cieszy się chyba najgorszą opinią wśród prawicowej części Polonii chicagowskiej. Piotr Dąbrowski i Andrzej Olechowski, fot. PfP   „Fekalia publicystyczne” na łamach ProgessForPoland By pokazać, jak obrzydliwy charakter ma portal redagowany przez Jarmakowskiego, zaprezentuję niektóre teksty, które tam się ukazują. O prawicowych adwersarzach publikowane są np. takie słowa: „…naftalina, obornik oraz permanentny aromat ekshumacyjno-powstaniowy zabarwiony antysemityzmem i żałosnym nacjonalizmem z elementami paranoi ‘proroka’ Maciory i jego guru Jarosława Zbawiciela ‘Zawsze Dziewicy’.” (May 23, 2013 | Anton Wscieklica) „Trzeba przyznać, że mają tupet te chamskie kanalie z PiSu (…) To już ich guru Kłamczyński Yaro, nie tylko zdobędzie Moskwę, nasra na Berlin, ale i w Chicago będzie rządził. Czysty objaw schizofrenii, bo w rzeczywistości, lecąc do Smoleńska to się zesrał nim doleciał z desantem. To że Yaro w Smoleńsku zamordował własnego brata Lecha, to sprawa rodzinna. Za Putrę i Gosiewskiego, też bym go nie skazał. Ale za zamordowanie pozostałych 93 osób to Kaczyński Yaro powinien być pasami obdzierany ze skóry. Następny opentany (pisownia oryginalna, przyp. M.C.) kłamca i oszczerca Maciora-wicz bezczelnie kłamie, że naukowcy z USA chcą badać "zamach" smoleński i popierają Maciora-wicza. Tymczasem jak profesor z USA się o tym dowiedział, to jasno powiedział, że Maciora-wicz to ohydny kłamca, manipulator i kanalia.” (May 22, 2013 | JohnAA) „…A dlaczego skurwiel z Torunia larum nie ogłasza???? Ciekawe jak długo prezes Spula będzie tolerował tę pisuarową jaczejkę na swojej antenie bardzo ciekawe???????????” (May 22, 2013 | mk) „Mam nadzieję, że papież Franek rozwali ten Kościół i będzie spokój, choć nie święty”. (May 27, 2013 | Ateista) Do czytelnika, który ośmielił się mieć inne zdanie: „Jarun, pospolity idioto. (…) Rozumiem w piątek w alkoholowym widzie kompletnie ci się popierdoliło”. (June 14, 2013 | Obserwujacy z boku). „Jarun! A ja ci powiem, że jesteś normalnym KUTASEM.” (July 9, 2013 | JohnAA) Już po opublikowaniu przeze mnie dokumentów na temat kontaktów Jarmakowskiego z rezydentami SB w Chicago w 1989 roku administrator „ProgressForPoland” napisał: „…Ciesielczyk jest zerem i tutaj dyskusji z nim nie będzie…na prawdę (pisownia oryginalna) szkoda tracić czas na typa, który jest psychicznie chory. Będę wycinał wasze wpisy podając jednocześnie wasze adresy IP.” (July 10, 2013 | admin) 2 sierpnia 2013 Jarmakowski publikuje artykuł pt. „Czy 11 listopada pobiją się wszyscy ze wszystkimi?”, w którym pisze: „W ostatnich latach to narodowa chołota, neofaszystowski motłoch zawłaszczył sobie to święto”, udowadniając tym samym, iż ma problemy nie tylko z cywilizowanym stylem pisania, ale nawet z ortografią. Polonusi z Chicago tak komentowali słowa Jarmakowskiego: „Gdzie jeszcze do listopada, a już Jarmakowski judzi, szczuje, sączy jad... tak skłócać Polaków, siać niezgodę i cieszyć się z tego…” (August 2, 2013 | Anna) 8 lipca 2013 roku opublikowany został artykuł autorstwa Andrzeja Jarmakowskiego pt. „Czy AK układała się w Warszawie w Niemcami?”. Już sam tytuł, nie mówiąc o treści tekstu, ma spełnić określony cel - pod pozorem historycznej analizy – wywołać u czytelnika wrażenie, iż AK mogła w jakiś sposób kolaborować z hitlerowcami. Jednak znacznie bardziej ciekawy jest tutaj stosunek Jarmakowskiego do dokumentów, zgromadzonych w IPN. Pisze on m.in.:  „Historycy bezkrytycznie powtarzają opinie, oceny i informacje dawnych agentów, nie weryfikując zawartych tam rewelacji. Prawdziwa, ciekawa, historia ich nie interesuje. Powstają więc historyczne koszmarki. Na szczęście IPN to nie jedyne miejsce, gdzie można znaleźć dokumenty dotyczące polskiej historii. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że rzeczy naprawdę ciekawe zgromadzone zostały w zupełnie innych miejscach. Cóż bowiem o rzeczywiście ważnych wydarzeniach mogli wiedzieć ludzie, którzy już za życia znaleźli się na marginesie historii i służyli przegranej sprawie. (…) Dzisiaj zaś bezkrytyczne cytowanie tych materiałów powoduje, że historię piszą dawni agenci i funkcjonariusze służb. To ich największe zwycięstwo zza grobu. (…) Historycy z namaszczeniem studiujący „ipeenowską” makulaturę zazwyczaj używają tych wątpliwych źródeł dla podbudowania takiej czy innej swojej tezy. Używają tych źródeł wybiórczo, pamiętając tylko o tym, co wygodne dla nich.” Trudno oczywiście się dziwić, iż Jarmakowski (na temat którego są w IPN dokumenty, potwierdzające jego potajemne kontakty z rezydentami SB w Chicago w drugiej połowie 1989 roku) próbuje zdyskredytować wiarygodność dokumentów z IPN (przypomnijmy: pewna znana powszechnie w Polsce osoba, podejrzewana o współpracę z SB, proponowała swego czasu nawet zamurowanie wejścia do IPN). Gdy niedawno pojawiła się szansa, by Polacy mogli w końcu podróżować do USA bez wiz, Jarmakowski – w typowy zresztą dla siebie sposób – skrytykował 21 lipca 2013 projekt nowej ustawy m.in. w tej sprawie – w artykule „Polonijny kabaret w sprawie ustawy imigracyjnej - O projekcie reformy imigracyjnej krytycznie”. Określił go pogardliwie jako „Projekt tak zwanego 'Gangu ośmiu’ ”. O poparciu dla starań Polonii w sprawie uchwalenia ustawy, dającej Polakom prawo wjazdu do USA bez wiz Jarmakowski, pisze wprost: „…krytycznie oceniam na przykład tak zwaną Inicjatywę Polonijną”. Po tym skandalicznym, godzącym w polskie i polonijne interesy wystąpieniu Jarmakowskiego na łamach „ProgressForPoland”, Polonusi ostro skrytykowali redaktora tego portalu, pisząc np.: „Teraz przynajmniej wiadomo, że Jarmakowskiego sprawy Polonii mało obchodzą. (…) Jestem strasznie zniesmaczony i oburzony na tzw. redaktora naczelnego tzw. portalu ‘polonijnego’. Zawitałem tutaj ostatni raz i więcej do tego bagna już nie wrócę. Proponuję bojkot tej stronki internetowej. Do wszystkich pięciu czytelników: nie wpisujcie żadnych komentarzy…” (May 8, 2013 | Zniesmaczony pisaniną). Na łamach portalu ustawicznie atakowane są media oraz dziennikarze o poglądach konserwatywnych, np. prowadząca program „Otwarty Mikrofon” Łucja Śliwa- patrz: http://www.youtube.com/watch?v=W5WotYIbO-o Wielu ludzi, którzy mieli kontakt z Jarmakowskim, ocenia negatywnie jego wiarygodność. Na przykład Radosław Korzycki z Dziennika.pl pisze: „Dla wielu, którzy zetknęli się z tym środowiskiem (Polonii chicagowskiej, przyp. M.C.), pan Andrzej Jarmakowski jest osobą, mówiąc dość eufemistycznie, umiarkowanej wiarygodności” (2009-02-12). W polonijnym Blogu Videofactu (18.11.2010) czytamy, jak Jarmakowski próbował ośmieszyć jedną z polskich inicjatyw uzyskania pomocy ze strony USA w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Autor tej notatki pisze: „Do USA przyjechali z Polski politycy PiS Anna Fotyga i Antoni Macierewicz, żeby nakłonić Amerykanów do powołania międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Mieszkający po tej stronie oceanu wiedzą, że Amerykanie nic takiego nie zrobią. Dziwi jednak, jak bardzo pomysł taki i podjęta próba jego realizacji boli niektórych Polaków. Otrzymałem dzisiaj link do strony internetowej w Chicago, na której działacz polonijny Andrzej Jarmakowski wyszydza tę inicjatywę. Jarmakowski pisze, że Macierewicz z Fotygą ośmieszają Polskę oraz ujawnia, że inicjatywa Macierewicza tak go wkurzyła (jego słowa), że skontaktował się z biurami polityków amerykańskich, żeby nakłonić ich do negatywnego potraktowania inicjatywy Macierewicza”.   Krzysztof Koch, fot. FB Koch: ”Czy Lech Kaczyński jest gejem?” Na portalu „ProgressForPoland” publikuje swe „przemyślenia” także niejaki Krzysztof Koch, z którym Jarmakowski współpracuje, polonijny kontraktor z Chicago, przebywający w USA od 1978 roku. Koch „zasłynął” z tego, iż najpierw był aktywnym działaczem Kongresu Polonii Amerykańskiej, a później na publicznym spotkaniu ze Sławomirem Cenckiewiczem (który – co warto odnotować - później, już po opublikowaniu dokumentów z IPN na temat kontaktów Jarmakowskiego z rezydentami SB w Chicago, bronił go, o czym będę pisał w przyszłości) w siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej, 19.10.2008 roku pytał: „Czy Lech Kaczyński jest gejem?”. Patrz wystąpienie Krzysztofa Kocha: http://www.youtube.com/watch?v=1UdjEg0mWJI Koch pisze na portalu m.in.: „…po sprowadzeniu (pozostałości po katastrofie smoleńskiej, przyp. M.C.) możemy sprzedawać ich części na relikwie w polskich supermarketach jako dodatek smakowy do kiełbas. (May 27, 2013 | Krzysztof Koch- Northbrook, Illinois) W innym zaś miejscu współpracownik Jarmakowskiego próbuje zohydzić braci Kaczyńskich: „Czarujące bliźniątka. Święta Dwójca nowoczesnej XXI-wiecznej Boskości. Lech Pomylony z Jarosławem Trącniętym oddają narodowi hołd troskliwości. Kiedyś była solidarność, zdrowa, spontaniczna i żywa. Od smrodliwych Kaczyńskich dzisiaj się rozpływa. Dwa natchnięte bebechy w ciągle rozpiętych marynarkach. Pokornym i służalczym oddadzą wszystko w PISowskich podarkach. Skołowany lud z zabobonną telewizją Trwam. Abolicyjny Jaruś rozdający przyrzeczenia koalicji – a wszystko Wam dam. Absolucja jednojajowych jest jak stara nowa rana. Wszystkich posłów PIS-u trzyma w krzesłach jak rura przyspawana. Semantyczni wariaci, obojniaki i pedały. Wszystko robią dla społeczności i dla swojej chwały. Pozbierajcie się z tą lewizną nie szukajcie prawizny. Bo myślicie cuzamen do kupy dla dobra ojczyzny. Poszukajcie się w lustrach, wyglądacie jakbyście byli w ciąży całe życie. Wiąże się z tym zapach, mandaryński wygląd i w świecie obycie. Jesteście ludźmi z kompleksami wzrostu. Tylko na szerokość jest jeszcze możliwość rozrostu. Nowa forma nowej starej koalicji szaleńczego PIS-u Jest jak spluwaczka u dentysty lub złego jadłospisu. To świadczy o rozdęciu tych niechlujnych facetów Bawiących się w błocie jak kaczki lub podobnych ekscesów. Wszelkie Wasze obietnice lepszego życia dla rodaków Nie wróży jak u Konopnickiej wyjść wreszcie z czworaków.” /zachowana oryginalna pisownia/ (Forum Chicago, bolek71, z dedykacją dla „miłośników PiS-u, evek, 26.01.07, Krzysztof Koch, Chicago, Illinois, 17.10.2006) Dalej Koch pisze: „Chłopy Polskie z dodatkiem PIS-dy, Paligłup powinien Wam zaserwować nie tylko marihuanę ale mocniejsze narkotyki jak opium abyście… tą wywalczoną wolną Polskę jak najszybciej rozpierdolili”. (July 4, 2013 | Krzysztof Koch- Northbrook, Illinois) Dodać w tym miejscu wypada, że żona Krzysztofa Kocha – Ewa – to Prezes Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Ameryce! To tylko niektóre przykłady tego, co możemy znaleźć na łamach „ProgessForPoland”. Działalność Andrzeja Jarmakowskiego, Piotra Dąbrowskiego, Krzysztofa Kocha i im podobnych nie przynosi tyle szkody Polonii i Polsce, ile zapewne chcieliby wyrządzić ci ludzie, gdyż środowisko, w którym prowadzą swą aktywność jest na tego typu działania dość odporne. Warto jednak odnotować, iż treściami publikowanymi na ich portalu posługują się niektórzy w kraju. Warto to obserwować i wyciągać odpowiednie wnioski. Patrz także: www.marekciesielczyk.com Marek Ciesielczyk
czytaj więcej...
  Każde środowisko ma swojego Urbana lub Palikota, który w sposób cyniczny, wulgarny i w pewien sposób zaplanowany, stara się - mniej lub bardziej skutecznie - doprowadzać do dezintegracji tego środowiska, zniszczenia dotychczas obowiązujących wartości i szerzenia nihilizmu. Od wielu lat taką rolę pełni w środowisku amerykańskiej Polonii niejaki Andrzej Jarmakowski. Urodzony w 1953 roku w Gdańsku, kierownik biura organizacyjnego I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność", wyemigrował do USA na początku lat 80., gdzie najpierw działał w polonijnym „POMOŚCIE”, a następnie (w Chicago) jako „dziennikarz”. Cudzysłów jest tu uzasadniony ze względu na wyjątkowo brukowy charakter jest działań publicystycznych. Przypuszczalnie, gdyby Polonia w Chicago miała wypowiedzieć się, kogo uważa za największego szkodnika w tym środowisku, Jarmakowski zająłby w tego typu rankingu bardzo wysokie miejsce.  Ze względu na Urbanowo-Palikotowy sposób funkcjonowania, wielu przedstawicieli (w większości prawicowej) Polonii chicagowskiej od lat już dopatrywało się jakiegoś drugiego dna w tej niezwykle agresywnej wojnie Jarmakowskiego z tym środowiskiem. Słyszało się nawet takie opinie, iż „nawet gdyby Jarmakowski nie współpracował z jakimiś służbami nieprzychylnymi Polsce i Polonii, to zachowuje się tak, jakby był takim współpracownikiem”. Oczywiście w wielu wypadkach tego typu oskarżenia – co sam wielokrotnie wykazałem na podstawie dokumentów z IPN – były niesłuszne, krzywdzące dla działaczy polonijnych, podejrzewanych o współpracę np. z SB. Niedawno jednak trafiłem w IPN na dokumenty, które bezsprzecznie dowodzą, iż Jarmakowski spotykał się potajemnie z rezydentami komunistycznej Służby Bezpieczeństwa z konsulatu PRL w Chicago w roku 1989 – patrz np.: http://niepoprawni.pl/blog/7578/odznaczony-dzien...   na zdjęciu powyżej - Andrzej Jarmakowski, fot. PfP   Skompromitowany w Chicago jak nikt inny Tutaj jednak chciałbym przedstawić jedynie aktywność Jarmakowskiego (i ludzi, dzięki którym może w dalszym ciągu działać w Chicago) jako „publicysty” lub dokładniej mówiąc propagandysty, przypominającego w sposobie działania Jerzego Urbana lub Janusza Palikota. Jarmakowski i jego wspólnicy mają oczywiście zadanie bardzo utrudnione, gdyż – jak już wspomniałem wyżej – Polonia chicagowska jest w większości konserwatywna, nastawiona bardzo patriotycznie. Dlatego Jarmakowski był odrzucany przez kolejne grupy polonijne i dzisiaj znalazł się na ich marginesie. W środowisku polonijnym kojarzony jest z działaniami typowymi dla mediów brukowych - np. z takimi tekstami (autorstwa samego Jarmakowskiego), jak „Nie byłem sutenerem Wałęsy”. Ciekawostką jest, że gdy Wałęsa przyjechał do Chicago w 1996 roku – już nie jako prezydent – Jarmakowski zmienił front i stał się nagle zwolennikiem Wałęsy, podobnie zresztą jak jego późniejszy, zagorzały przeciwnik Andrzej Czuma – patrz: audycja telewizyjna z udziałem m.in. Walęsy, Czumy i Ciesielczyka: http://www.youtube.com/watch?v=bff4J7XnH64 W tym miejscu warto zauważyć, iż w Polsce – w swych potyczkach z adwersarzami - na treści prezentowane na portalu Jarmakowskiego powołuje się starosta dąbrowski, Tadeusz Kwiatkowski, o czym będzie jeszcze w następnych częściach tego artykułu.  Gdy Jarmakowski – przed laty - był redaktorem polonijnego „Dziennika Chicagowskiego”, pismo to staczało się po równi pochyłej: „Nielicznych czytelników skłaniały ostatnio do sięgania po „Chicagowski” już tylko ciągnące się niczym kiepski serial polemiki - pyskówki Andrzeja Jarmakowskiego - redaktora naczelnego dziennika, który w swych felietonach regularnie dokładał Łucji Śliwie, autorce programu „Otwarty mikrofon” i wielu innym. (…) Kiedy „Dziennik Chicagowski” nie ukazał się na Wielkanoc 2006 wiadomo już było, że to początek końca. „Chicagowski” dogorywał jeszcze przez parę miesięcy, by w lipcu paść zupełnie.”  Bezrobotny Jarmakowski zaczął wówczas funkcjonować jako redaktor portalu internetowego ProgressForPoland, którego założycielem i wydawcą jest niejaki Piotr Sven Dąbrowski (syn polskiego piosenkarza Andrzej Dąbrowskiego – „Zielono mi”), o którym czytamy na jednej ze stron polonijnych: „kierowca limuzyny, przedstawiający się na łamach jako ‘działacz społeczny’” (The Polonia Portal, 10 sierpnia 2006). Na swym portalu Jarmakowski – jak zauważa jeden z polskich emigrantów w Chicago - „popisał się ostatnio obrzydliwymi komentarzami (…) bezcześci pamięć śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. (…) uaktywnił się… i ma… opluwać wszystko co polskie i wszystko co patriotyczne”. Paradoksalnie, w październiku 2009 Andrzej Jarmakowski został odznaczony przez tegoż Prezydenta RP! Przeciwko tej decyzji zaprotestowało polonijne środowisko niepodległościowe w Chicago, gdy wyszło na jaw, że Jarmakowski współpracował w 1989 roku z rezydentami SB w Konsulacie PRL. Pisał o tym np. tygodnik WPROST (2009-10-15) - całość patrz: http://www.wprost.pl/ar/175166/Prezydent-odznacz...  : „…redaktor naczelny portalu ProgressforPoland.com Andrzej Jarmakowski z Chicago nie zasłużył na otrzymanie odznaczenia państwowego – twierdzą przedstawiciele Komitetu Pamięci Polonijnej w Chicago. Ich zdaniem prezydent został w sprawie Jarmakowskiego wprowadzony w błąd - ponieważ nikt nie poinformował go o dokumentach, które znajdują się na temat polonijnego działacza w IPN. Amerykańska Polonia z Chicago ma zamiar ujawnić treść dokumentów dotyczących Jarmakowskiego 18 października w byłej siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Chicago…. ze względu na treść tych dokumentów, jak i na fakt, że Jarmakowski prowadzi ‘szkodliwą działalność w środowisku polonijnym w USA’, prezydent nie powinien był przyznawać mu odznaczenia państwowego”.  Przypomnijmy, w 2007 roku odznaczony został także Piotr Mroczyk, ostatni dyrektor sekcji polskiej Radia Wolna Europa, który wcześniej był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "69", o czym pisałem już wcześniej na łamach „Prawdę mówiąc”,  patrz także: http://niepoprawni.pl/blog/7578/ostatni-dyrektor...   Marek Ciesielczyk – ciąg dalszy w numerze listopadowym „Prawdę mówiąc”
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

  Na początku 1981 roku okazuje się, że Wierzewski, który później jest prawą ręka trzech kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej, może zostać na Indiana University rok dłużej. W czasie kolejnego spotkania z oficerem SB 9 marca 1981 roku Wierzewski zwierza się, że jego żona odbiera anonimowe telefony z pogróżkami. Rezydenci w Chicago zastanawiają się, czy aby „Tower” nie został zdekonspirowany? W swym raporcie z 14 października 1981 roku inny rezydent PRL-owski o pseudonimie „SPASKI” z konsulatu w Chicago pisze: ”Zachowanie TOWERA należy jednoznacznie ocenić jako ‘zabezpieczenie tyłów’, tzn. asekurowanie swej osoby przed pomówieniami o współpracę z nami”. Wierzewski bowiem właśnie wtedy przestraszył się dekonspiracji i unikał zbyt częstych kontaktów z oficerami SB z konsulatu PRL, zwłaszcza w miejscach publicznych.   Zdjęcie powyżej:  Wojciech Wierzewski był od roku 1985 redaktorem naczelnym organu Polish National Allinace, dwutygodnika „Zgoda” (zdjęcie z witryny „Wspólnoty Polskiej”) Wierzewski działaczem polonijnym 11 dni po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego Centrala SB przekazała rezydenturze w Chicago informację, by ta ostrzegła Wierzewskiego przed wzmożoną aktywnością amerykańskich służb specjalnych. SB zaprzestana wówczas kontaktów bezpośrednich z „TOWEREM”.  18 września 1982 roku Wierzewski udzielił wywiadu w programie polonijnym Zofii Borys, mówiąc, że pracuje teraz w Governors State University w Park Forest koło Chicago dzięki Marianowi Murzyńskiemu. Kupił dom, a pod koniec 1982 lub na początku 1983 wszedł w skład kolegium pisma polonijnego „RELAX”, wydawanego przez Michała Kuchejdę w Chicago, który był także wydawcą „Dziennika Chicagowskiego”. Rezydent SB w konsulacie PRL o pseudonimie „SPASKI” pisze 3 lutego 1983 roku o „odnowieniu kontaktu” z Wierzewskim. 18 listopada 1983 roku reżyser Jerzy Domaradzki organizował pokaz filmów w Goethe Instytut w Chicago. Pomagał mu w tym „dyplomata” PRL-owski, a w rzeczywistości rezydent SB z konsulatu w Chicago o pseudonimie „DUNCAN”, który wówczas rozmawiał z Wojciechem Wierzewskim. Jest to ostatni kontakt „TOWERA” z rezydentem SB, o jakim możemy przeczytać w jego teczce. Kolejny wpis pochodzi z 20 września 1984 roku. Jest to tajne „postanowienie o zakończeniu i przekazaniu sprawy do archiwum Departamentu I”. Jesienią roku 1985, gdy Prezesem Związku Narodowego Polskiego oraz Kongresu Polonii Amerykańskiej jest jeszcze Alojzy Mazewski, Wojciech Wierzewski zostaje – dzięki Cenzorowi ZNP, Hilaremu S. Czaplickiemu – redaktorem naczelnym oficjalnego organu Polish National Alliance „Zgoda”, dwutygodnika, który dociera do wszystkich członków ZNP.  Gdy w roku 1988 Prezesem ZNP i KPA zostaje Edward Moskal, Wierzewski utrzymuje swoje stanowisko. Co więcej, jego pozycja jest jeszcze silniejsza. Wierzewski jest jedną z „szarych eminencji”, które odgrywają ogromną rolę w kształtowaniu polityki ZNP i KPA. Trudno mieć oczywiście pretensje do kolejnych Prezesów KPA – Mazewskiego, Moskala czy Spuli, że nie wiedzieli o współpracy Wojciecha Wierzewskiego z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Czy jednak tak trudno było przewidzieć, że prawdopodobieństwo, iż osoba, która w PRL-u była częścią tamtejszej nomenklatury, może być zdolna do haniebnych zachowań, jest wystarczająco duże, by z nią nie współpracować, a tym bardziej nie powierzać jej odpowiedzialnych funkcji? Mój wykład nt. Wierzewskiego w Chicago 1 lutego 2009 roku. Na naszym portalu można obejrzeć relację z tego wykładu TVP POLONIA. Tylu słuchaczy polonijnych w Chicago nie zgromadził dotychczas żaden inny wykład. Na sali było ponad 600 osób, tj. 3 razy więcej niż na spotkaniach z posłami polskimi, organizowanymi w Chicago. Strzałka wskazuje prowokatora, który próbował zakłócić porządek w czasie wykładu. Jeśli ktoś rozpozna tego człowieka, proszę o informację. Dlaczego nikt wcześniej nie ujawnił prawdy o Wierzewskim? Przez ćwierć wieku Wierzewski odgrywał znaczącą rolę w środowisku polonijnym w USA. Oczywiście nasuwa się także pytanie, czy Wierzewski współpracował z SB także w późniejszym okresie, na temat którego – jak na razie – trudno znaleźć informacje w archiwach IPN? Na pytanie to będzie można jednoznacznie odpowiedzieć tylko wtedy, gdy ta część dokumentów, która teraz znajduje się w wyodrębnionym archiwum IPN, czyli jest w dalszym ciągu utajniona, zostanie przeniesiona do części jawnej zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej. Zadać należy także przy tej okazji pytanie, dlaczego Sławomir Cenckiewicz, który przez długie lata był pracownikiem etatowym IPN i badał dokumenty dotyczące Polonii amerykańskiej, co więcej, brał od niej pieniądze na te badania, nie ujawnił dokumentów dotyczących Wierzewskiego, choć musiał mieć do nich dostęp znacznie wcześniej niż ja?  Żona Wierzewskiego usiłowała bronić męża, twierdząc – jak to zazwyczaj bywa w tego rodzaju sytuacjach – iż donosy TOWERA były nieszkodliwe, co oczywiście w świetle dokumentów z IPN, nie odpowiada prawdzie.   Okładka publikacji m.in.  nt. Wierzewskiego – Chicago, styczeń-luty 2009   Krzysztof Koch, b. działacz Kongresu Polonii Amerykańskiej, teraz współpracuje z w/w Jarmakowskim, publicznie w restauracji polonijnej w Chicago próbował zastraszyć mnie przed wykładem, a później telefonując do mnie wielokrotnie w nocy do Polski. Na publicznym spotkaniu w Chicago pytał prowokacyjnie, czy śp. prezydent Lech Kaczyński jest gejem…  Dzisiaj wraz Jarmakowskim Koch zajmuje się głównie tępieniem prawicy.     O Andrzeju Jarmakowskim, “dziennikarzu” z Chicago, który od początku utrudniał demaskowanie polonijnych agentów SB, mówiłem wielokrotnie w czasie swych wykładów w USA. Niedawno znalazłem w IPN dokumenty świadczące o tym, iż Jarmakowski potajemnie spotykał się z rezydentami SB w Chicago w drugiej połowie 1989 roku i przekazywał im różne informacje.   Marek Ciesielczyk
czytaj więcej...

(3 komentarzy)