styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Prezydent Ścigała – tarnowski storczyk

2012-10-28 11:17

- Bilans pierwszych dwóch lat prezydentury (2006-2008)

Chyba jedynie w języku polskim funkcjonują równolegle dwa powiedzenia, odnoszące się do niewyciągania właściwych wniosków z popełnionych błędów. Wskazuje to na typowo polski, wyjątkowy brak analizy skutków naszych błędnych decyzji.

„Mądry Polak po szkodzie" oraz „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi" – te słowa bardzo trafnie opisują jedną z naszych podstawowych wad narodowych. Klasycznym (w tym przypadku politycznym) przykładem jest tu stosunek do Jerzego Buzka. Najpierw Polacy całkowicie odrzucili jego rządy (AWS przepadł z kretesem w wyborach po 4 latach sprawowania władzy), a następnie uzyskał on od Polaków największe poparcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Inny lokalny przykład: mimo, że fatalne rządy prezydenta Tarnowa Mieczysława Bienia zakończyły się jego odwołaniem w 1994 roku, 8 lat później polski cholesterol historyczny spowodował, iż tarnowianie ponownie wybrali go prezydentem swego miasta. Kilka lat temu za najwybitniejszego Polaka XX wieku został przez Polaków uznany nie Karol Wojtyła czy Józef Piłsudski, lecz... Edward Gierek.

Dlatego zgodzić się wypada ze słowami, że Polak i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Określenie „cholesterol historyczny" także dobrze oddaje to, o czym tu mowa.

W roku 2006 prezydentem Tarnowa wybrany został Ryszard Ścigała. Już jego pierwsza kadencja oznaczała dla tego miasta zastój, jeśli nie zapaść. Mimo to tarnowianie wybrali go ponownie prezydentem w 2010 roku. W czasie swej drugiej kadencji jeszcze wyraźniej widoczna jest słabość Ścigały jako prezydenta, gdyż – jak wszystko na to wskazuje – skończył się dla niego (nie wiadomo z jakich powodów?) – okres ochronny w lokalnych mediach, które od pewnego czasu systematycznie eksponują porażki prezydenta.

Być może jest to celowa polityka Platformy Obywatelskiej, która chce w 2014 roku pozbyć się Ścigały, zastępując go jakimś innym, jeszcze bardziej dyspozycyjnym prezydentem? Nie można wykluczyć, że będzie to Roman Ciepiela. Tarnowianie bowiem tradycyjnie już zapomnieli, że był jeszcze gorszym prezydentem niż Ryszard Ścigała i za dwa lata większość z 30-40 procent biorących udział w wyborach samorządowych, zagłosuje na Ciepielę, nie mając w pamięci choćby tragicznego stanu płyty Rynku, która „odnowiona" została właśnie za jego rządów i powinna być symbolem jego niekompetencji i nieudolności.

*****

Poniżej przedstawiamy analizę pierwszych dwóch lat rządów Ryszarda Ścigały (2006-2008) przede wszystkim dla tych, którym cholesterol historyczny nie pozwala racjonalnie oceniać rzeczywistości.

Po dwóch latach prezydentury Ryszarda Ścigały – samorządującego w 100-tysięcznym, galicyjskim Tarnowie, nawet najbardziej proprezydencko lukrującym (jeszcze wówczas) mediom lokalnym nie udało się stworzyć wiarygodnej laurki dla włodarza miasta. Spróbujmy i my zestawić wszystkie plusy i minusy prezydentury Ścigały.

 

Ryszard Ścigała - pierwszy inteligentny prezydent Tarnowa sparaliżowany strachem przed podejmowaniem decyzji

________________________________________________________________

Inteligencja to nie wszystko

Wybrany w 2006 roku już w pierwszej turze, a więc cieszący się ogromnym poparciem na starcie, prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała, prezentowany był w czasie kampanii wyborczej jako bezpartyjny, kompetentny menedżer, skrzywdzony przez polityków (stracił stanowisko szefa największego zakładu pracy w mieście). Faktycznie po cichu popierała go znaczna część PO oraz SLD. Ponad 50% wyborców wiązało duże nadzieje z tą prezydenturą.

Ryszard Ścigała jest niewątpliwie pierwszym inteligentnym Prezydentem Tarnowa po 1990 roku. Jakkolwiek inteligencja jest warunkiem koniecznym, to jednak nie wystarczającym dobrej prezydentury. Główna wada Ścigała, o której mówiło się już w czasie kampanii wyborczej, zachowawczość, by nie rzec brak odwagi, sprawia, że Ścigała nie jest w stanie wykorzystać swej inteligencji jako człowiek zarządzający sprawami 100-tysięcznego miasta. Nie wnikając w to, czy ten brak odwagi w działaniu Ścigały wynika z jego cech charakteru czy też z wyczekującej postawy człowieka, który stanowisko prezydenta traktuje jako etap przejściowy w swej karierze (a więc boi się ryzyka, licząc na jeszcze bardziej intratne stanowisko), należy stwierdzić, iż jest on dzisiaj główną przyczyną tarnowskiego marazmu (trzymającego zresztą to miasto za gardło cały czas po 1990 roku).

Sukcesem prezydenta było na pewno na początku kadencji stworzenie swego rodzaju wielkiej koalicji w Radzie Miejskiej Tarnowa i co za tym idzie całkowite spacyfikowanie PiS-owskiej opozycji. Ścigała mógł więc spokojnie pracować, nie szarpiąc się z krytykami wewnątrz samorządu. Ta komfortowa sytuacja, która jest zasługą wyjątkowo koncyliacyjnego sposobu sprawowania władzy przez prezydenta, dawała mu możliwość niemal niczym nieograniczonego działania. Patologicznie wprost zachowawczy sposób funkcjonowania prezydenta nie pozwalał i nie pozwala mu jednak wykorzystać tej możliwości.

Ścigała bał się (i boi nadal) podejmowania odważnych decyzji, bez których Tarnów nie ma szans wyrwać się z zapaści ekonomicznej, którą precyzyjnie opisują dane GUS-u od kilkunastu już lat.

Konieczne zmiany, których lękał się (i lęka) Prezydent Tarnowa, dotyczą zarówno konkretnych obszarów komunalnych jak i polityki personalnej. Mimo wcześniejszych, budująco brzmiących zapowiedzi, Ścigała otoczył się ludźmi, którzy charakteryzują się boleśnie niższym od niego ilorazem inteligencji. Dramatyczna sytuacja Tarnowa wymaga zaś tego, by doradcami włodarza miasta byli ludzie co najmniej tak jak on inteligentni lub – co zakłada sama w sobie reguła doradzania – osoby dysponujące większym od prezydenta zasobem wiedzy w danej dziedzinie.

Tarnów, zwany "Perłą Renesansu" ma piękną starówkę, która po 2 latach rządów prezydenta Ścigały wyglądała tak właśnie

________________________________________________________________

 

Tarnów umiera, stojąc w miejscu

Rozpoczęcie w Tarnowie (po wielkich bólach) budowy dwóch nowych centrów handlowych to oczywiście zasługa samorządowców poprzedniej kadencji, a nie Ścigały, jak to próbowała dość nieudolnie przedstawić wewnątrzurzędowa propaganda.

Po opublikowaniu rankingu miesięcznika „Forbes", dotyczącego najbardziej atrakcyjnych dla biznesu miast od 100 do 200 tysięcy mieszkańców, wspomniani propagandyści podniecali się, że w latach 2003 – 2007 Tarnów „awansował" (sic!) z 23 na 20 pozycję. Już mniej ekscytowali się faktem, że „Forbes" poinformował, iż w tych właśnie latach (a więc także już w czasie rządów Ścigały) w Tarnowie powstało najmniej firm, jeśli porównać miasta mające od 100 do 200 tysięcy mieszkańców, a pod względem atrakcyjności dla biznesu miasto rządzone przez Ścigałę zajmuje ostatnią pozycję! Dla porównania Rzeszów znalazł się w tym rankingu w czołówce. Tarnów został wyprzedzony nie tylko np. przez Radom czy Koszalin, ale nawet przez Gorzów Wielkopolski!

Renesansowe kamieniczki przy tarnowskim Rynku zamiast przyciągać odstraszały turystów

________________________________________________________________

Należy także zauważyć, iż w roku 2003, a więc na początku kadencji prezydenta Bienia, w Tarnowie działało 11.075 podmiotów gospodarczych, a w 2007 - czyli po roku rządów Ścigały – 10.059, czyli o ok. 1.000 mniej. Dyrektor miejskiego Wydziału Strategii, Gotfryd z Szerzyn zawsze niemal mówił o tym, ze w 2007 roku np. Grupa Kapitałowa Krosno zainwestowała w Tarnowie ok. 30 mln zł, szwedzka firma Becker Farby Przemysłowe – 29 mln zł, a firma Ergobud – prawie 28 mln zł. Milczeniem pomijał dyrektor-strateg jednak fakt, iż kwoty te prezentują się dość mizernie, np. gdy je porównamy do wartości inwestycji w Rzeszowie.

W innym rankingu, opublikowanym w samorządowym piśmie „Wspólnota", który dotyczył dochodu miast w przeliczeniu na jednego mieszkańca, czyli faktycznie – bogactwa gminy, na próżno szukalibyśmy w czołówce Tarnowa. Najbogatszą gminą w swojej kategorii w Małopolsce, a ósmą w kraju okazał się mniejszy przecież od Tarnowa – Oświęcim. W mieście tym dochód na głowę wynosi ponad 2.843 zł. Prezydent Oświęcimia podkreślał, że na wysokie dochody miasta miały wpływ przede wszystkim duże inwestycje, o których rządzony przez Ścigałę Tarnów, mógł wówczas (i może teraz) tylko marzyć.

Przybyli 1 listopada do Tarnowa na groby swych bliskich musieli przedzierać się do cmentarza w Krzyżu taką boczną drogą, która przypominała wówczas trakt w Bangladeszu.

________________________________________________________________

11 miejsce w Polsce w tym rankingu zajęła Limanowa (także z Małopolski). Bardzo wysokie, bo drugie miejsce zajęło Opole, a piąte – Zielona Góra. Jak więc widać, nie trzeba być Krakowem czy Warszawą, by być bogatą gminą.

Tarnów od lat należy do najbiedniejszych gmin Małopolski. W roku 2007 w całej Małopolsce urzędy skarbowe zarejestrowały 1.216 osób, których dochód roczny wyniósł ponad 1 milion złotych. W samym Krakowie jest 629 milionerów, w Nowym Sączu – 101, a w znacznie większym Tarnowie – jedynie 53.

„Wyższe podatki od tarnowskich firm", „Magistrat sięga do kieszeni kierowców", „W Tarnowie piwo droższe niż w Krakowie", „Tarnów straci miliony", „Mało pieniędzy dla Tarnowa" – to tytuły niektórych tylko artykułów i to w przyjaznych prezydentowi Ścigale mediach. Na półmetku pierwszej kadencji prezydenta Tarnów jawił się jako miasto nieprzyjazne dla przedsiębiorców, zwiększające w sposób nieuzasadniony opłaty parkingowe, a nawet wymuszające wyższe niż w Krakowie ceny w ogródkach piwnych na Rynku, miasto, które nie potrafiło stworzyć skutecznego lobby, zabiegającego o dodatkowe fundusze zewnętrzne.

Gdyby Tarnów zarządzany był np. w taki sposób jak Niepołomice, dzisiaj nie byłby zagrożony ucieczką młodych ludzi, którzy nie widząc tu dla siebie żadnych perspektyw rozwoju, wyjeżdżali i wyjeżdżają zarówno do Irlandii jak i Warszawy, Krakowa czy Rzeszowa i Nowego Sącza. Podczas gdy np. w Nowym Sączu liczba mieszkańców rosła, w Tarnowie malała (i maleje) – w roku 2007 było tu więcej zgonów niż urodzin.

Prezydent Ścigała często mówił o estetyce - tak wyglądał swego czasu teren koło placu targowego - prawie w centrum miasta.

________________________________________________________________

Obiecanki cacanki prezydenta Ścigały

„Obiecuję zrobić wszystko, co tylko będę mógł! A jak nie będę mógł, to także obiecuję!!! Kocham Was!" – tak lapidarnie i zarazem genialnie trafnie opisał dwuletnią prezydenturę Ścigały tarnowski artysta Witold Pazera. „Wiele obietnic, mniej faktów" – to tytuł podsumowującego włodarzenie Ścigały artykułu, opublikowanego w przychylnym mu piśmie lokalnym.

Można było pomyśleć wówczas, iż Ścigała byłby świetnym posłem. Potrafił mówić długo, składnie i jednocześnie o niczym. W jednym ze swych pierwszych wywiadów prezydent mówił prawie to samo, co zawarł w swej ironicznej karykaturze cytowany wyżej Pazera – „Miasto jest piękne i kochamy Tarnów. (...) początkowy okres spędziliśmy na bardzo intensywnym poszukiwaniu nowych rozwiązań projektowych.... Chodzi o to, aby w jednych rękach skupić wszystkie nitki związane z rozwojem miasta... doszliśmy do porozumienia w kwestii współdziałania... i rozwiązań, które będą korzystne dla Tarnowa (...) Chcę budować społeczeństwo oparte na wiedzy. (...) Drugi ważny element, to konsolidacja różnych osób oraz ugrupowań wokół idei Tarnowa mocnego, silnego, bez kompleksów...". Słowa, słowa, słowa – brak konkretów – to jeden z najważniejszych zarzutów, stawianych Ścigale po dwóch latach jego prezydentury.

Już po roku swej prezydentury (!), 28 stycznia 2008 roku Ścigała musiał wykupić w gazecie miejsce na reklamę (!), by obwieścić mieszkańcom: „Najważniejsze zadania się rozpoczynają (...) Od początku było dla mnie jasne, że będziemy musieli i będziemy w stanie przebudować strategię miasta, przy równoczesnej 'pracy u podstaw'. (...) Skupiliśmy się na trzech obszarach – zwiększeniu roli i znaczenia Tarnowa w Małopolsce, podniesieniu jakości życia oraz wzmocnieniu wewnętrznego potencjału miasta". Jak słabą pozycję w Małopolsce zajmował Tarnów po dwóch latach rządów Ścigały, pokazane zostało wcześniej. Jak niska jest jakość życia w Tarnowie, mogą ocenić nie tylko mieszkańcy, ale GUS, co także tutaj wykazujemy w innym miejscu. Co zaś znaczyło „wzmocnienie wewnętrznego potencjału miasta", nie rozumiał chyba nawet sam autor tego sformułowania.

Na początku kadencji opracowany został program działania samorządu tarnowskiego do roku 2010 pod tytułem „Tarnów 2010". Ścigała zdając sobie zapewne sprawę z iluzorycznego charakteru swych obietnic, z rozbrajającą szczerością mówił w cytowanej tu już wyżej płatnej reklamie w jednej z gazet: "Tytuł programu nie oznacza wcale, że wszystkie planowane projekty zostaną zrealizowane w ciągu najbliższych trzech lat". Po dwóch latach rządów Ścigały można było już z całą pewnością powiedzieć, że zdecydowana większość obietnic prezydenta pozostanie tylko obietnicami.

Gdy notowania Ścigały spadały, Urząd Miasta wykupił płatne ogłoszenie w lokalnej prasie, by poprawić wizerunek włodarza.

__________________________________________________________________________________________________________________

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2008 dowiedzieliśmy się, że kolejny projekt ekipy Ścigały okazał się obietnicą bez pokrycia. „Wygląda na to, że plany władz Tarnowa zagospodarowania Góry św. Marcina pozostaną planami." – czytamy w jednym z przychylnych prezydentowi pism lokalnych. Warto przypomnieć, że kilka lat temu, w czasie samorządowej kampanii wyborczej AWS obiecywała tarnowianom wybudowanie aquaparku na Górze św. Marcina.

Ścigała obiecywał stworzenie nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej w ramach Ponadregionalnego Centrum Sportowo-Rekreacyjnego w okolicy ulic Romanowicza i Piłsudskiego. Już na początku 2008 roku dowiedzieliśmy się, że w budżecie miasta „na opracowanie projektów poszczególnych elementów centrum zapisano 1,2 mln zł". Całe centrum miało być gotowe w 2011 roku. Skończyło się jednak tylko na publicznej prezentacji efektownego projekty centrum.

Najbezpieczniej jest obiecywać coś, o czym wiadomo, że nie powstanie - jeden z projektów typu science-fiction - centrum sportowo-rekreacyjne na papierze.

________________________________________________________________

Należy dodać, że warunkiem powstania tego kompleksu rekreacyjno-sportowego były zewnętrze dotacje (całość miała kosztować ok. 40 mln zł). Centrum do dziś nie powstało, tak jak nie powstał „Młyn Sztuki", reklamowany kiedyś jako swego rodzaju „cudo tarnowskie".

W lutym 2007 Ścigała zaprezentował „Tarnowskie inicjatywy, które są w bazie projektów regionalnych MRPO". Jednym z „kluczowych projektów" przedstawionych wówczas przez prezydenta był „Młyn Szancera". Budowa tego nowoczesnego centrum sztuki współczesnej oraz technologii multimedialnych miała kosztować ok. 45 mln zł. Ścigała reklamował „Młyn Sztuki" jako projekt, dzięki któremu Tarnów „poszerzy ofertę kulturalną", „utworzy unikatowe w Małopolsce centrum kultury, sztuki i technologii multimedialnych", „zapewni sobie rozwój turystyki kulturalnej". Zaczęło się pięknie, skończyło – jak zwykle.

Na „Młyn Sztuki" Ścigała nie otrzymał pieniędzy ze źródeł zewnętrznych, ale za to – co warto podkreślić (!) – uzyskał nową ekspertyzę mykologiczną, według której młyn był rzekomo tak zagrzybiony, że nie można było tam nic robić. Jednak poprzedni prezydent, Bień otrzymał przecież inne wyniki badań mykologicznych, które pozwoliły mu zakupić młyn, a właściwie jego ruiny i planować przekształcenie ich w centrum sztuki. Albo pierwsza, albo druga opinia mykologiczna była poprawna. W zależności od tego, która jest niezgodna ze stanem faktycznym, prokuratura powinna ustalić odpowiedzialnego za straty finansowe, jeśli takowe miasto poniosło z powodu zakupu ruin i późniejszej rezygnacji z utworzenia tam centrum kultury. Później obiekt ten miasto sprzedało, ale do dziś straszą tam ruiny.

A to już nie jest science-fiction, lecz tarnowska rzeczywistość - tutaj miał stanąć "Młyn Sztuki" - wielkie centrum kulturalne, a - jak widać - stały wówczas ciągle ruiny.

________________________________________________________________

W tym miejscu (na terenie dawnego "Owintaru") miało zaś powstać potężne centrum handlowe, stały zaś - jak widać - i to przy głównej ulicy Tarnowa - ruiny, które straszyły i straszą wjeżdżających do miasta od strony Krakowa.

________________________________________________________________

Tak wyglądało wejście do Muzeum Okręgowego w Tarnowie, którego kustoszem jest b. oficer IV Wydziału komunistycznej Słuzby Bezpieczeństwa i równocześnie b. główny tarnowski historyk "niepodległościowy" Kazimierz Bańburski (co zawdzięczaliśmy wówczas prezydentowi miasta).

_________________________________________________________________

Innym „kluczowym projektem" Ścigały miała być „Integracja Centrum Komunikacyjnego w Tarnowie z głównymi ciągami komunikacyjnymi oraz z drogą wojewódzką nr 977 Tarnów - Konieczna". Zadanie to miało kosztować ok. 130 mln zł. Abstrahując od tego, że projektu tego nie dało się zrealizować w czasie pierwszej kadencji Ścigały, to już teraz można powiedzieć z całą pewnością, że także samo „Centrum Komunikacyjne" nie powstanie, tak jak nie pojawi się na mapie Tarnowa „Młyn Sztuki" czy centrum handlowe na terenie dawnego „Owintaru", co przecież również obiecywał Ścigała nie tylko w czasie kampanii wyborczej, ale także już jako Prezydent Tarnowa.

W centrum Tarnowa, przy głównej ulicy, którą wjeżdżają do miasta samochody z Krakowa (a więc i turyści, i potencjalni inwestorzy) rozciąga się pobojowisko, na którym od kilkunastu już lat nie można wybudować niczego. Ta „wizytówka" Tarnowa, przypominająca teren ćwiczeń dla uczestników obozu przetrwania, skutecznie odstrasza gości, przybyłych od Tarnowa, podobnie jak graffiti, które pokrywały (i pokrywają) nawet zabytkowe, renesansowe kamieniczki przy Rynku, budynek Muzeum Okręgowego w Tarnowie czy siedzibę Rady Miejskiej, a także budynek, w którym urzęduje sam prezydent Ścigała i jego bizantyjski dwór, o którym mowa w innym miejscu.

Antypromocyjną funkcję pełniła (i pełni) także płyta rynku, wymieniona zaledwie 14 lat temu, a zniszczona bardziej niż piramidy egipskie wskutek nieodpowiedzialnych decyzji władz miasta, które najpierw zezwalały na lokalizację tutaj .... lodowiska, a teraz potężnych parasoli - w ogródkach piwnych - na masywnych, betonowych podstawach. Parasole zasłaniają turystom widok na renesansowe kamienice, a ich betonowe podstawy rujnują od lat płytę zabytkowego tarnowskiego rynku. Antyreklamą dla miasta był długo również doprowadzony do ruiny, zabytkowy pałacyk, mieszczący się na terenie pięknego Parku Strzeleckiego, który odwiedzany jest chętnie przez turystów ze względu na mieszczące się tutaj Mauzoleum generała Józefa Bema. Dopiero po licznych interwencjach przystąpiono do remontu tego obiektu.

Czy prokuratura tarnowska zainteresuje się w końcu, kto jest odpowiedzialny za zniszczenie płyty rynku, położonej zaledwie ok. 14 lat temu?

________________________________________________________________

Nawet siedziba Rady Miejskiej w Tarnowie odstraszała swym wyglądem przez wiele lat turystów oraz przybywających do miasta potencjalnych inwestorów.

________________________________________________________________

Prezydent Ścigała nie był w stanie zadbać nawet o wygląd budynku, w którym sam urzędował.

________________________________________________________________

Ścigała często powtarza, że „edukacja młodego pokolenia to inwestycja w naszą przyszłość". Dlaczego więc w ciągu pierwszych dwóch lat niewiele się zmieniło w tarnowskich szkołach – w dalszym ciągu klasy były liczne, w szkołach brak było szafek na ciężkie podręczniki, nauczanie języków obcych odbywało się na skandalicznie niskim poziomie, na przerwach korytarze szkolne przypominały pod względem ilości decybeli place budowy, co zagrażało zdrowiu uczniów, brak było (poza rejonem rynku) bezprzewodowego dostępu do Internetu, system EduNet nie był prawidłowo wykorzystywany.

Nic dziwnego, że nasz kraj zajmował wówczas 61. miejsce na liście rankingowej, obrazującej wykorzystanie technik informatycznych - na 60. miejscu była....Rumunia, a na 62....Egipt. Wspaniałe towarzystwo. Wywodzące się z Tarnowa stowarzyszenie „Miasta w internecie" wmawiało nam w tym samym czasie, że jesteśmy potęgą komputerową/internetową, gdyż czasami jakiś zdolny polski student wygra jakieś międzynarodowe zawody informatyczne.

Zabytkowy dworek w tarnowskim Parku Strzeleckim został doprowadzony wówczas do kompletnej ruiny. Taki widok mieli przed oczyma turyści, którzy odwiedzali park ze względu na położone tu Mauzoleum Bema.

________________________________________________________________

 

Promocyjny niewypał - rózga dla Ścigały na półmetku

Rządy Ścigały pełne były (i są) paradoksów także (a może przede wszystkim) i dlatego, iż mimo że prezydent zamiast na promocji miasta skupiał się na lansowaniu własnej osoby. Media lokalne, które trudno posądzić było o antyprezydencką politykę informacyjną, przedstawiały go – często chyba nieświadomie – w bardzo niekorzystnym świetle. Jedno z pism tarnowskich, przychylnych prezydentowi (!), organizując konkurs na największy sukces i porażkę mijającego roku, proponowało przyznać „złotą rózgę" władzom miasta za „'głośne medialnie' udowadnianie, że Tarnów jest nie tylko 'biegunem ciepła', ale był także 'pierwszym niepodległym', z czego nic dotychczas nie wynikło oraz za 'zawalenie sprawy własności ruin zamku na Górze św. Marcina".

Chcąc być jednak sprawiedliwym, należałoby stwierdzić, iż same pomysły na promowanie Tarnowa, polegające na przedstawianiu go jako najcieplejszego miejsca w Polsce (jako polskiego bieguna ciepła) oraz miasta, które było pierwszym niepodległym miastem II RP w 1918 roku, były ciekawe. Porażką był sposób, w jaki wykorzystywano te pomysły promocyjnie. W tym miejscu dotykamy jednej z dwóch najważniejszych w polityce samorządowej rzeczy – promocji gminy.

Eksperci są zgodni co do tego, że – po pierwsze - właściwa promocja gminy może przynieść zaskakująco pozytywne dla jej rozwoju gospodarczego efekty i – po drugie - w Polsce gminy najczęściej nie mają skutecznej strategii promocji. Tarnów jest klasycznym tego przykładem. Na początku prezydentury Ścigały, na jednej z sesji Rady Miejskiej zatrudniona przez niego dopiero co na stanowisku szefa biura promocji miasta młoda panienka, której nazwisko nie było na tyle znane, by je zapamiętać, starała się przedstawić radnym coś, co chciała traktować jako sposób promocji Tarnowa. Radni wysłuchali tego, nie zadając prezentującej pytań, gdyż – jak należy podejrzewać, nie było wśród nich nikogo, kto by się na tym znał.

Panienka, która w międzyczasie okazała się jednak mężatką, odeszła wkrótce na urlop, a zastąpiła ją – na życzenie Ścigały – inna osoba, którą można obarczyć odpowiedzialnością za wspomniany wyżej brak skuteczności, a dokładniej mówiąc – całkowity brak strategii promocyjnej miasta. Inne z pism, przychylnych Ścigale, tak oto podsumowało w tytule jednego z artykułów anemiczne wysiłki promocyjne miasta: "Promocyjny niewypał – W dniu, kiedy Tarnów – Pierwsze Niepodległe inaugurowało ogólnopolskie obchody państwowego święta, największe media o Tarnowie milczały jak zaklęte."

Nie do końca jest to prawda, można by w tym miejscu ironizować, gdyż właśnie w tym dniu w głównym wydaniu wiadomości telewizyjnych, w „FAKTACH" TVN, o godzinie 19:oo, wystąpił tarnowianin, Marek Ciesielczyk, który poinformował kilka milionów widzów, iż główny tarnowski historyk „niepodległościowy" to były oficer IV Wydziału SB, Kazimierz Bańburski, obecny kustosz w Muzeum Okręgowym w Tarnowie.

Czy Prezydent Ścigała o tym „szczególe" nie wiedział wcześniej? I tak Tarnów miał szczęście, iż w czasie wizyty Prezydenta Kaczyńskiego 30 października 2008 roku nie doszło do jakiejś manifestacji przeciwko w/w esbekowi.

Dlaczego Ścigała zgodził się, aby b. oficer IV Wydziału SB, Kazimierz Bańburski był głównym tarnowskim historykiem "niepodległościowym? Na zdj. Bańburski wygłaszający referat na tarnowskiej konferencji niepodległościowej.

________________________________________________________________

Wszystko na to wskazuje, że prezydent Ścigała nie rozumiał (i nadal nie rozumie) czterech ważnych rzeczy, związanych z promocją:

1. promocja gminy jest na tyle ważna, że warto w nią inwestować, ale inteligentnie (czytaj tak, by była skuteczna),

2. by promocja była skuteczna, nie mogą się nią zajmować amatorzy (np. wspomniana „panienka" czy b. spikerka lokalnej telewizji), lecz profesjonaliści,

3. promocja własnej osoby rządzącego nie może przysłaniać promocji samej gminy (a tak było i jest teraz w Tarnowie),

4. cały wysiłek promocyjny może pójść na marne, jeśli dopuści się nawet do jednego drobnego wydarzenia, które jest w stanie odwrócić uwagę opinii publicznej od głównego przedmiotu akcji promocyjnej (tak jak w przypadku informacji o tarnowskim esbeku w TVN w dniu wizyty Prezydenta Kaczyńskiego w Tarnowie).

Powoli gminy polskie zaczynają rozumieć znaczenie promocji. Np. już w roku 2006 Wrocław wydał na promocję prawie 13 milionów złotych, o wiele mniejszy Płock – 2,7 mln zł, Elbląg – 2,3 mln zł. Powiat nowosądecki wywalczył w tym roku z Funduszu Norweskiego milion złotych, które wyda na promocję regionu.

Znany kreator wizerunku miast Eryk Mistewicz twierdzi, że opracowanie dobrej strategii promocyjnej dla miasta kosztować może ok. 100.000 złotych. Już w pierwszych latach swych rządów prezydent Ścigała dysponował kompatybilną z sytuacją Tarnowa strategią tego typu, którą otrzymał za darmo i z niej (do dziś) nie skorzystał. Dodać wypada, że zatrudnieni przez niego dotychczas szefowie miejskiego biura promocji nie znaleźli się nawet myślą w orbicie takiego projektu

Tak "promował" Tarnów otoczenie ruin synagogi, które odwiedzane są przez tysiące turystów na początku pierwszej kadencji Ścigały.

________________________________________________________________

Strategia rozwoju miasta, której brak

Obok strategii promocji gminy, o której była już mowa wcześniej, najważniejszym działaniem władz gminy jest opracowanie i realizacja strategii rozwoju. Tarnów nie miał (i nie ma) ani skutecznej strategii promocji, ani przemyślanej strategii rozwoju miasta, więc nie miał (i nie ma) co realizować. Miał za to Wydział Strategii oraz dyrektora tegoż. Był nim na początku wspomniany już wcześniej Grzegorz Gotfryd z Szerzyn. Dlaczego prezydent Ścigała powołał tego młodego człowieka na tak ważne stanowisko, wie chyba tylko sam Bóg. Jedynym zauważalnym ruchem nowego dyrektora z Szerzyn był kolportaż broszury pod mylącym tytułem „Tarnów – Tereny inwestycyjne".

W publikacji tej prezydent Ścigała i Biuro Obsługi Przedsiębiorców zachęcali do budowy hoteli na terenie miasta. Tylko szaleniec biznesowy mógłby zdecydować się na taką inwestycję w Tarnowie, gdyby zapoznał się z wykorzystaniem już istniejących miejsc noclegowych w funkcjonujących w mieście hotelach. Dlaczego więc „stratedzy" tarnowscy zdecydowali się na to, by w pierwszej kolejności opublikować broszurę na temat możliwości budowy hoteli w Tarnowie?

Odpowiedź jest dwuczłonowa. Po pierwsze - „stratedzy" owi znali się na swoim fachu w takim samym stopniu jak wspomniani wyżej miejscy „specjaliści" od promocji. Po drugie – nawet gdyby poszli właściwym tropem i zdecydowali się w pierwszej kolejności na publikację, która zachęcałaby do inwestycji każdego innego typu tylko nie hotelarskiego, to i tak akcja ta byłaby skazana na porażkę z bardzo prostej przyczyny. Potencjalni inwestorzy, którzy dość często (o czym się nie mówi głośno w Tarnowie) pytają o miejsce, w którym mogliby wybudować swoje firmy, zainteresowani są najczęściej dość dużymi działkami, których w Tarnowie po prostu było wówczas brak!

Od niemal 20 lat mówi się w Tarnowie co jakiś czas o konieczności zakupu przez miasto działek w celu ich komasacji. Dotychczas żaden z prezydentów nie rozpoczął nawet tego typu operacji. By gmina była w stanie zaoferować potencjalnym potężnym inwestorom (którzy nie raz już pytali o możliwość zakupu dużych działek w Tarnowie) teren, musi go posiadać. Kolejni prezydenci Tarnowa, w tym także i Ścigała, tylko mówili (i mówią) o konieczności sprowadzania do Tarnowa dużych inwestorów. W trzech kolejnych projektach, przyjętych budżetów miasta prezydent Ścigała praktycznie nie uwzględnił tak ważnych wydatków jak zakup dużych działek pod przyszłe inwestycje. To, co proponował w swoich projektach budżetu gminy, było dość marnym substytutem faktycznie potrzebnych terenów inwestycyjnych. Bez dużych inwestycji miasto umierało i umiera nadal.

 

Bizancjum prezydenckie

Kuriozum, nagłaśnianym wówczas przez media, czego Ścigała być może wtedy nie zauważył, było powstanie swego rodzaju „dworu" wokół prezydenta. W urzędzie miasta, w którym mieszkało nieco ponad 100 tysięcy osób, funkcjonowała.... Kancelaria Prezydenta Miasta!

Ścigała pozazdrościł chyba Prezydentowi Polski? By dotrzeć do prezydenta Tarnowa, co było (i jest) za rządów Ścigały zadaniem wyjątkowo karkołomnym, przejść trzeba było przez ręce, a dokładniej mówiąc – telefon sekretarki, asystenta i czasem rzecznika prasowego prezydenta. Dodać w tym miejscu należy, iż zatrudniony przez Ścigałę osobisty jego asystent był kolejnym nieporozumieniem. Być może sprawdziłby się jako asystent przewodniczącego jakiejś organizacji licealistów, ale na pewno nie włodarza Tarnowa.

Jeśli prawdą jest, że rzecznik prasowy prezydenta funkcjonował na zasadach wynajętej przez Urząd Miasta zewnętrznej firmy, to wypada nam to skitować żartem, by także prezydent miasta był wynajmowaną przez tarnowian firmą zewnętrzną. Umowa tego typu, jeśli faktycznie została podpisana przez władze miasta z zewnętrzną firmą, powinna zostać sprawdzona przez stosowne organy kontrolne pod kątem zgodności z obowiązującymi przepisami.

„Nowy gabinet prezydenta kosztował 30 tysięcy złotych" – takie tytuły pojawiły się w tarnowskich mediach, gdy Ścigała postanowił przeprowadzić jego remont. Pamiętać należy przy tym, że poprzedni prezydent odnowił nieco wcześniej te pomieszczenia, gdy część urzędu (w tym sam prezydent) przeniosła się na ulicę Mickiewicza.

„Urząd swój widzi ogromny..." – to z kolei tytuł jednego z artykułów, które zaczęły ukazywać się, gdy Ścigała postanowił wybudować swoją nową siedzibę za ok. 50 milionów złotych, czyli za sumę stanowiącą 1/10 wszystkich wydatków miasta w ciągu całego roku!

„Prezydent w łańcuchu władzy?" – tak z kolei kpili dziennikarze tarnowscy z pomysłu Ścigały oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej, Ryszarda Żądło, którzy zaczęli marzyć o tym, by występować publicznie w łańcuchach z insygniami.

Wszystko wskazuje na to, że władza sprawiła, iż prezydent Ścigała zaczął myśleć po bizantyjsku, nie będąc tego świadom. To prawie tak jak u Moliera. Jeden z jego bohaterów mówił prozą i nie zdawał sobie wcale z tego sprawy, że mówi prozą.

Na remont swego gabinetu Ścigała znalazł w tamtych czasach pieniądze, na remont tych murów - w drodze od synagogi do pomnika Bema - już nie.

________________________________________________________________

 

Niezrozumiała polityka personalna

Ścigała zapewne dziwi się często, dlaczego mimo tak dużych wysiłków, media tarnowskie często nie piszą i nie mówią o nim tak, jakby sobie tego życzył. Gdyby wymieniając swego wcześniejszego rzecznika prasowego Piotra Filipa na Agnieszkę Borzęcką, zechciał porozmawiać (ale w cztery oczy) na temat tej decyzji personalnej z dziennikarzami tarnowskimi, zapewne dowiedziałby się, co ci myśleli na temat byłej dziennikarki „Gazety Krakowskiej".

Zaryzykujemy tutaj tezę, iż znaczna część nieprzychylnych prezydentowi reakcji medialnych wynikała z braku sympatii dziennikarzy do ówczesnego rzecznika prasowego. Ta decyzja personalna Ścigały to dowód albo na całkowity chaos decyzyjny w najbliższym otoczeniu prezydenta, albo utratę jego instynktu samozachowawczego. Osoba, która „podsunęła" Ścigale kandydaturę Borzęckiej, na pewno nie powinna znajdować się w gronie doradców prezydenta.

Najpierw Ścigała wpadł na pomysł, by odwołać dyrektora tarnowskiego teatru Wojciecha Markiewicza i zastąpić go teatralnym eksperymentatorem Szymonem Turkiewiczem. Następnie, tradycyjnie został stosownie do tych decyzji potraktowany przez tarnowskie media, które wówczas pisały np.: „"Bezkrólewie w teatrze czas już zakończyć", „Teatralny miszmasz wciąż trwa", „Teatr mój widzę... bez dyrektora", „Spór o teatr trwa". Ścigała – tradycyjnie – wystraszył się konfrontacji i zmienił po raz kolejny decyzję, ogłaszając tym razem „konkurs". Wygrał Edward Żentara, którego już pierwsze działania wskazywały niestety, że i tym razem tarnowski teatr i widzowie mieli pecha

Można spytać, jakim cudem w Urzędzie Miasta Tarnowa mają pracować kompetentni ludzie, skoro „konkursy" organizowane przez prezydenta Ścigałę zdają się mieć charakter imprez, które co prawda należy zgodnie z prawem zorganizować, ale które nie mają większego znaczenia przy obsadzaniu stanowisk.

Do przeprowadzenia postępowania rekrutacyjnego na stanowisko Dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miasta Tarnowa powołano „Komisję Rekrutacyjną", w skład której – oprócz prezydenta Ścigały, powołano wiceprezydenta miasta, sekretarza miasta, dyrektora wydziału organizacyjno-prawnego oraz inspektora z tego wydziału. Wyborem szefa miejskiego wydziału kultury zajęli się więc przedstawiciele miejskiej machiny biurokratycznej.

Prezentowana tu kopia „listy kandydatów spełniających wymagania formalne na stanowisko Dyrektora Wydziału Strategii Urzędu Miasta Tarnowa", zawiera nazwisko tylko.... jednego (!) takiego kandydata. Jedynym, który złożył aplikację na to – naszym zdaniem – najważniejsze (po prezydencie) stanowisko w Urzędzie Miasta, był wspomniany wyżej Gotfryd z Szerzyn. Dlaczego tak się stało?

Do następnego etapu rekrutacji w „konkursie" na stanowisko Dyrektora Wydziału Geodezji i Nieruchomości Urzędu Miasta Tarnowa oraz Kierownika Biura Sportu, Turystyki i Rekreacji zakwalifikował się także tylko jeden kandydat! Dlaczego? Czy inni potencjalni, być może znacznie lepsi merytorycznie kandydaci, nie zgłaszają się do tego typu konkursów, nie wierząc, że mają jakiekolwiek szanse na objęcie stanowiska w urzędzie, kierowanym przez prezydenta Ścigałę?

W decydującej fazie konkursów organizowanych przez Ścigałę bierze udział tylko JEDEN kandydat!

________________________________________________________________

Kiedyś Tarnów „rozsławiła" pupa Papkina, a dzisiaj.....

Jeden z najbardziej znanych współczesnych artystów polskich, pochodzący z Tarnowa Wilhelm Sasnal powiedział publicznie: „Nie ukrywam, że nie lubię Tarnowa". Tego typu stwierdzenia mają większą siłę medialną niż dziesiątki imprez kulturalnych na rynku tarnowskim, transmitowanych przez lokalną telewizję kablową lub w najlepszym wypadku przez Telewizję Kraków.

Gdy dziennik „Polska" na pierwszej stronie publikuje artykuł, z którego Polacy dowiadują się, że wiceprezydent Tarnowa Henryk Słomka-Narożański szukał podsłuchu w swoim gabinecie, a następnie w wyniku pożaru „z dymem poszedł... sekretariat Henryka Słomki-Narożańskiego, który w magistracie nadzoruje m.in. wydawanie pozwoleń na budowę", na pewno nie poprawia to wizerunku miasta. Tego typu „rewelacje" mają podobny skutek „promocyjny" jak kiedyś naga pupa Papkina na scenie tarnowskiego teatru. Gdy najpierw tarnowsko-brazylijski książę Sanguszko otrzymuje honorowe obywatelstwo miasta Tarnowa, a następnie (znowu na pierwszej stronie ogólnopolskiego dziennika) pojawia się artykuł pt. „Książę Sanguszko pisze do mieszkańców i żali się na władze Tarnowa", miasto zyskuje opinię dość kuriozalnej gminy.

Gdy ogólnopolskie media donoszą o tym, jak prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała „przyznał sobie dotację" (przeznaczył z budżetu miasta ponad 12 tysięcy złotych dla stowarzyszenia, którego jest członkiem, {a w tym samym czasie inne stowarzyszenie, które było konkurentem w wyborach samorządowych czeka bezowocnie na samą odpowiedź prezydenta od ponad roku !} ) i gdy Grażyna Kopińska, dyrektor programu „Przeciw korupcji" w Fundacji Batorego, stwierdza publicznie, że w tym przypadku „Mamy do czynienia z klasycznym konfliktem interesów", szkodzi to nie tylko wizerunkowi prezydenta, ale i samego miasta.

I prezydenta, i miasto kompromitowały także doniesienia medialne, że wybudowane w Tarnowie 2007 roku rondo (u zbiegu ulic Lwowskiej i Okrężnej) musiało zostać poddane remontowi nie ze względu na jakieś przypadkowe uszkodzenie w wyniku wypadku drogowego, lecz z powodu wadliwego projektu, to jest ... zbyt małych jego rozmiarów! Nawiasem mówiąc niektórzy nadgorliwi „yesmeni" tarnowscy próbowali zaliczyć to nieszczęsne rondo do sukcesów prezydenta Ścigały.

Kompromitowało samorząd Tarnowa także i to, iż Przewodniczący Rady Miejskiej, Ryszard Żądło, który równocześnie był szefem komórki promocyjnej tarnowskiego Starostwa Powiatowego, zgadził się – za pieniądze podatników (!) - uczestniczyć w wyprawie delegacji samorządowców do... Kalifornii w celu.... nawiązania kontaktów z małą miejscowością w stanie rządzonym wówczas przez Arnolda Schwarzeneggera (sic!)

Ryszard Żądło (PO) – b. Przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie i szef powiatowej promocji (karykatura - Habiniak)

________________________________________________________________

Ten sam Przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie twierdził w oficjalnym piśmie: „postanowienia statutu Gminy Miasta Tarnowa nie przyznają mieszkańcom uprawnienia do zabierania głosu na sesji", co obrazuje stopień „demokratyzacji" sposobu rozumowania tego „samorządowca". Później ten sam przewodniczący mówiąc na sesji Rady Miejskiej przed kamerami lokalnej telewizji o wizycie Prezydenta Polski w Tarnowie 30 października 2008 roku z okazji 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, chciał witać prezydenta....Aleksandra Kwaśniewskiego. Na uroczystą niepodległościową sesję Rady Miejskiej Żądło zaprasił postkomunistów, nie znajdując miejsca na Sali Lustrzanej dla członków opozycji antykomunistycznej.

Jak Żądło pozbawił śp. Lecha Kaczyńskiego prezydentury w Tarnowie, patrz:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=soi8nafT-4A

_______________________________________________________________

Trudno więc się dziwić, że w listopadzie 2008 roku na liście rankingowej pisma „The Economist", obrazującej stopień funkcjonowania demokracji w różnych państwach świata, Polska znalazła się dopiero na 45 miejscu (m.in. za Wyspami Zielonego Przylądka i Botswaną, a tuż przed Trynidadem Tobago), zaś na liście rankingowej obrazującej rozmiary wolności mass mediów / wolności słowa - na 47 miejscu (za Trynidadem Tobago czy Mauritiusem, a tuż przed Rumunią, Liberią czy Togo).

 

Tarnowski Gierek,
czyli prezydent, który pomylił się o 105 milionów złotych

Na początku pierwszej kadencji prezydent Ścigała z rozbrajającą szczerością wyznał, że jako prezes Zakładów Azotowych był zmuszony kierować się „troską o uratowanie firmy przed upadłością. Miasto zaś nie może zbankrutować, dlatego podejście w tym zakresie jest zgoła odmienne. Liczba spraw jest oczywiście większa w mieście, ale intensywność pracy oceniam, mimo wszystko jako niższą".

Ścigała wyznał więc, że jako prezydent nie musi przejmować się sytuacją finansową miasta tak bardzo jak prezes firmy. Po drugie dał do zrozumienia, że jako prezydent nie napracuje się tak bardzo jak prezes Zakładów Azotowych. Trudno więc się dziwić, że prezydent Ścigała pomylił się w prognozie miejskiego długu publicznego aż o ... 105 milionów złotych! 22 lutego 2007 roku Rada Miejska w Tarnowie przyjęła jako swoją uchwałę (nr V/59/2007) projekt budżetu autorstwa Ryszarda Ścigały (patrz: zaprezentowany tu podpis prezydenta pod projektem budżetu na rok 2007). Ścigała w załączniku nr 18 do tegoż projektu budżetu nie przedstawił bynajmniej swej kolejną obietnicy wyborczej, lecz konkretną prognozę długu miasta. Według prezydenta całkowite zadłużenie miasta miało wynieść pod koniec roku 2009 – 97 milionów złotych.

Później Ścigała przedstawił inny dokument – swój kolejny projekt budżetu (na rok 2009). Tym razem zadłużenie Tarnowa pod koniec roku 2009 miało wynieść aż 202 miliony złotych, co oznacza, że Ścigała pomylił się w swej wcześniejszej prognozie o 105 milionów złotych. Gdyby ktoś chciał w tym momencie powiedzieć, że jest to prognoza, która powstała „aż" 2 lata wcześniej, możemy przedstawić prognozę długu publicznego autorstwa Ścigały, zamieszczoną w projekcie budżetu na rok 2008, uchwalonym przez Radę Miejską 27.12.2007. Wówczas Ścigała usiłował nam wmówić, iż zadłużenie Tarnowa pod koniec roku 2009 będzie wynosić 128 mln zł. Tym razem prezydent pomylił się więc aż o 74 miliony złotych. Pomyłka ta kompromitowała go wcale nie w mniejszym stopniu niż ta poprzednia.

Prognoza długu tarnowskiego - Ścigała pomylił się o 105 milionów złotych

________________________________________________________________

Jeszcze na początku 2008 prezydent Ścigała był dumny z tego, że udało mu się zredukować zadłużenie miasta o ponad 30 milionów złotych w stosunku do poprzedniego projektu (Mieczysława Bienia). Pierwszy swój projekt budżetu określał także z dumą jako „mój budżet". Swego czasu, w trakcie kampanii wyborczej Mieczysław Bień ostro krytykował swego poprzednika na stanowisku prezydenta Tarnowa, Józefa Rojka za astronomiczny dług miejski, jaki pozostawił mu w spadku. Po czterech latach rządów Bienia zadłużenie miasta wzrosło do ponad 130 milionów złotych. Ścigała rozpoczął swe rządy od zapowiedzi redukcji tego długu i faktycznie go zmniejszył!

Na półmetku swej pierwszej kadencji, gdy chciał zadłużyć miasto do rekordowo wysokiego poziomu ponad 200 milionów złotych, można być zdumionym jego decyzją. Jednak tylko w pierwszej chwili. Ścigała, przypomnijmy - pierwszy inteligentny prezydent Tarnowa – zorientował się po dwóch latach swych apatycznych rządów, że nic w mieście nie zrobił. Wpadł więc w panikę, że za dwa lata nici mogą wyjść z jego reelekcji i postanowił zostawić jakiś ślad po swej prezydenturze. Jako że dwa lata przespał i nie ściągnął żadnych istotnych inwestorów do Tarnowa, którzy swymi podatkami mogliby podreperować budżet miasta, ani też nie znalazł innych źródeł dochodu, wpadł na mało oryginalny, a niebezpieczny dla miasta pomysł i postanowił Tarnów wepchnąć w długi po uszy.

Zaproponowany wówczas przez Ścigałę projekt budżetu powinien zostać odrzucony przez radnych z wielu powodów. Najważniejszym jednak było ponad 200-milionowe zadłużenie. Chybionym jest argument Ścigały, że miasto z punktu widzenia obowiązującego prawa można by zadłużyć jeszcze bardziej (do 279 milionów złotych). Obowiązujący wskaźnik procentowy, ograniczający stopień zadłużenia gminy dla jednej miejscowości jest dopuszczalny także w praktyce, a dla innej może oznaczać poważne problemy. Ważne są też okoliczności, w jakich dochodzi do zadłużenia gminy.

Ścigała podpisał się pod tym budżetem

________________________________________________________________

Zaproponowane przez Ścigałę zadłużenie (202 mln zł) po pierwsze spowodowało istotne ograniczenie finansowych ruchów gminy. Po drugie – zbliżające się do Polski (a niedoceniane w naszym kraju) skutki światowego kryzysu ekonomicznego były później odczuwalne dla budżetów polskich gmin, o czym nie tyle sam Ścigała (bo on się „wyżywi", jak mawiał swego czasu pewien „klasyk"), lecz mieszkańcy Tarnowa przekonać się mieli później.

Zaledwie jeden spośród tarnowskich radnych (efekt inteligentnej pacyfikacji opozycji przez Ścigałę) – Antoni Zięba – nie głosował za przyjęciem wówczas projektu budżetu prezydenta (wstrzymał się od głosu). Warto wrócić teraz do tego wydarzenia. Mieszkańcy Tarnowa powinni wmurować na ścianie budynku, w którym odbywają się posiedzenia Rady Miejskiej, tablicę pamiątkową ku czci Antoniego Zięby.

Innym chlubnym wyjątkiem wśród radnych był Roman Korczak, który jako jedyny w czasie czegoś, co Przewodniczący Rady Miejskiej określił mianem „dyskusji nad projektem budżetu", zwrócił uwagę na brak myślenia strategicznego prezydenta oraz nieobecność w projekcie budżetu faktycznych rozwiązań kluczowych dla miasta problemów takich, jak np. korki na ulicach czy brak miejsc parkingowych. W tym miejscu warto zauważyć, że prezydent Ścigała z całą pewnością był nieprzyjemnie rozczarowany 2 lata później, gdy proponowany przez niego sposób modernizacji tarnowskich traktów komunikacyjnych nie przyniósł oczekiwanych efektów i spotkał się z dezaprobatą kierowców.

A może prezydent Ścigała sam już przestał wówczas wierzyć w skuteczność prowadzonych remontów i modernizacji tarnowskich ulic oraz w to, że tarnowianie je zauważą, gdyż zaczął stawiać przy tych budowach kosztowne bilbordy reklamowe (!) – (patrz zdjęcia) – które informowały mieszkańców, że w tym właśnie miejscu prowadzone są drogowe prace modernizacyjne przez Urząd Miasta Tarnowa. Ciekawe, czy stosowne organy kontrolne nie powinny zakwestionować zasadności takich „ekscesów" finansowych związanych i tym razem z autopromocją miejskich władz?

Swego czasu tak właśnie rozczarowany był Mieczysław Bień, gdy mieszkańcy nie tylko nie docenili jego pomysłu modernizacji sieci wodno-kanalizacyjnej w Tarnowie, ale nawet mieli mu za złe blokowanie ruchu drogowego przez częste rozkopywanie ulic. Sama zaś modernizacja sieci (słuszna, ale przeprowadzona w nieodpowiednim momencie) przyczyniła się i będzie się jeszcze w przyszłości przyczyniać do znaczących podwyżek cen wody i odprowadzania ścieków.

Reasumując, przyjęty wówczas przez Radę Miejską projekt budżetu Ścigały nie był ani „agresywny", ani „drapieżny", jakby chciał tego prezydent, był natomiast nierozsądny, nie na czasie i nie gwarantujący rzeczywistej realizacji najważniejszych dla mieszkańców zadań, o czym można było przekonać się nieco później.

Za pieniądze podatników Ścigała stawiał bilbordy reklamowe w miejscach, gdzie prowadzone są remonty dróg!
________________________________________________________________

 

Dlaczego storczyk?

Następne dwa lata prezydentury Ścigały były tak samo apatyczne. Jeszcze gorzej jest w czasie obecnej kadencji (2010-2014). Jeśli prawdą jest to, co ćwierkają wróble tarnowskie, PO będzie teraz chciała zastąpić obecnego prezydenta Romanem Ciepielą (co - nawiasem mówiąc – nie wyjdzie Tarnowowi na dobre). Tak naprawdę, to teraz każda partia czy też niepartyjna grupa tarnowska byłaby w stanie wygrać ze Ścigałą, jeśli w wyborach prezydenckich wystawiłaby np. czterdziestokilkuletniego człowieka z dobrą prezencją, w miarę elokwentnego i np. mogącego wykazać, że został pokrzywdzony w przeszłości przez jakąś partię (jak kiedyś Ścigała). Taki kandydat, nawet gdyby znał się tylko na pszczelarstwie, będzie w stanie teraz wygrać z obecnym prezydentem w 2014 roku.

Ktoś może spytać, dlaczego tekst ten nosi tytuł „Ścigała – tarnowski storczyk"? Prezydent Ryszard Ścigała niestety nie wykorzystuje potencjału intelektualnego, którym niewątpliwie dysponuje, o czym była mowa na wstępie tego artykułu. Mógłby być naprawdę dobrym prezydentem. Od swych poprzedników różni się choćby tym, iż inaczej niż oni reaguje na tego typu tekst. Z powodu takiego artykułu Ściagała na pewno nie obrazi się tak, jakby obraził się Bień, nie wpadnie w depresję – jak Rojek i przede wszystkim zrozumie ten tekst w odróżnieniu od Ciepieli oraz zastanowi się, które z zaprezentowanych tu twierdzeń należy dokładniej przeanalizować, które błędy należy czy można jeszcze naprawić.

Gdyby Ścigała miał przegrać wybory za dwa lata i pozostać w Tarnowie, błędem byłoby niewykorzystywanie jego inteligencji oraz zdobytego już doświadczenia samorządowego i skazywanie go na przykład na los Mieczysława Bienia, który zajmuje się teraz m.in. naprawą rynien w Janowicach. Paradoksalna to być może pointa, ale zamiast wystawiać oceny szkolne prezydentowi Ścigale, pozwolimy sobie stwierdzić, że o takie osoby jak Ścigała należy dbać niczym o storczyka. Wymagają one szczególnego traktowania w Tarnowie, gdyż w mieście tym nie często spotyka się inteligentnych polityków (zwłaszcza samorządowców).

Ścigała chyba sam już przestał wierzyć, że mieszkańcy docenią to, co robi. Postanowił więc kiedyś reklamować swoje remonty za pomocą bilbordów. Być może już niedługo tarnowianie będą musieli więcej zapłacić za tego typu autopromocję władz miasta, gdy np. stawiać zaczną w mieście podobne bilbordy reklamujące np. fakt powołania do życia kuriozalnego "Wydziału Marki Tarnowa".

Wróć

Komentował Janek28-10-201211:49

Znakomity tekst. Więcej takich analiz działań tych nieudaczników z PO.

Komentował kazimierzzak57@wp.pl28-10-201221:14

Z tą inteligencją jest coś nie tak jak powinno. Otoczenie się klakierami i dobieranie ludzi, którzy tylko klaszczą jak wódz zaśpiewa, jest oznaką słabości i brakiem inteligencji. Przykładem jest komendant straży miejskiej, którego niestety miałem okazję poznać. Jak zobaczy gwiazdkę na pagonie to staje na baczność i jest gotów wykonać każde polecenie. Przypomina to czasy, gdy wódz w pewnym państwie, doprowadził kraj do wojny światowej. Autorowi tekstu zwracam uwagę, że oprócz inteligencji jest coś takiego jak empatia. Bez niej nie można odnosić sukcesów, które będą cenione przez społeczność lokalną. Nawet najlepszy kit w reklamie i promocja odnosi sukcesy na krótką metę. Niestety tak jest w przypadku Ścigały, gdzie reklama własnej osoby odbywa się kosztem Tarnowa. Każdego roku ubywa około 1 000 mieszkańców. Dzięki jego nieudolnemu zarządzaniu miastem Tarnów skurczył się o przeszło 5 000 mieszkańców.

Komentował Maria29-10-201214:29

Tarnowianie dali się nabrać dwa razy na "urok" i "inteligencję" Ścigały. Tak naprawdę jest on bardzo slabym prezydentem, który pogłębił zapaść , a jakiej tkwi Tarnów od 20 lat.

Komentował Jacek11-11-201214:13

Prezydent Ścigała, jego ugrupowanie "Tarnowianie" i PO to nieszczęście dla Tarnowa

Komentował krzysztof18-11-201215:02

Do tego jest to ekipa grabarzy tarnowskiej piłki nożnej, która niewątpliwie przejdzie do historii miasta.

Komentował Jurek19-11-201208:07

W końcu ktoś głośno krzyknął "Król jest nagi". Kilka lat temu powstała legenda, że Ścigała jest wielki, a tak naprawdę po paru latach okazuje się , że to "cięki Bolek".

Dodaj komentarz

* - pole wymagane