styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Jak wygląda pomoc społeczna w Tarnowie?

2012-11-23 14:32

- Zachęcamy czytelników do komentowania poniższego tekstu

Europejska Gmina, Europejskie Miasto...

Do lipca br. na parterze Urzędu Miasta Tarnowa w nowoczesnej sali obsługiwano mieszkańców, ubiegających się o dodatki mieszkaniowe, alimenty, zasiłki rodzinne i pielęgnacyjne nad osobami niepełnosprawnymi. Opiewana duma władz – znana wszystkim wizytówka miasta była czynna: wtorek – piątek w godzinach 700 – 1500, a w poniedziałki do 1630. Do dyspozycji były parkingi, wejście z wygodnym podjazdem dla inwalidów, z którego korzystały również matki zmuszone zabrać swoje pociechy z wózkami, zieleńce, stojaki na rowery, ławeczki i szerokie automatycznie rozsuwane drzwi.

Stanowiska do wypełnienia dokumentów, zapewnione miejsca siedzące dla oczekujących, dużo zieleni i kolorowy kącik zabaw dla dzieci – dopełniały obrazu europejskiego urzędu. Wygodne boksy nie pozwalały na mimowolne dzielenie się informacjami o trudnej sytuacji petentów z oczekującymi, a dostępna kserokopiarka skracała czas załatwiania spraw.

 

Drogi mieszkańcu, pamiętaj – nigdy nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być...

25 czerwca br. na oficjalnym portalu miasta Tarnowa pojawiła się napisana dużą czcionką informacja: „Ułatwienia dla mieszkańców – świadczenia rodzinne, alimentacyjne i dodatki mieszkaniowe w MOPS, (...) osoby ubiegające się o te świadczenia będą mogły wybrać dogodny dla siebie punkt złożenia wniosków" w jednym z trzech uruchomionych stanowisk na terenie miasta.

I jeszcze jedna dobra informacja dla mieszkańców – więcej osób będzie mogło skorzystać z dodatku mieszkaniowego i rodzinnego, dzięki podniesionym progom dochodowym.

 

Jeśli ma być jeszcze lepiej – będzie dobrze...

Mieszkaniec z ul. Koszyckiej, z trzech wymienionych punktów składania wniosków, wybiera ten najbardziej „dogodny" dla siebie na al. Matki Bożej Fatimskiej, pokój przyjęć na drugim piętrze, ale jest winda. Tu niespodzianka – z wybranego „dogodnego" punktu można pobrać jedynie druki, resztę Ci z Koszyckiej załatwią przy ul. Granicznej 8a, to najodleglejszy z wymienionych punktów. Typowy PRL-owski budynek, wejście od środka dziedzińca, petentów witają brudne schody, kałuże moczu i parapety pokryte martwymi muchami (takie wspomnienie z wakacji).

Trzeba oddać sprawiedliwość, na półpiętrze jest strzałka – MOPS, potem taras i tu wszystko jasne – wreszcie tablica informacyjna. Tłok, ale dla szczęściarzy przygotowano pięć miejsc siedzących i informację: „Proszę przychodzić ze skserowanymi dokumentami, placówka nie wykonuje ksero". Nasz mieszkaniec z Koszyckiej dziś nic nie załatwi, bo teraz obsługują tych od zasiłku rodzinnego, a wnioski o przyznanie dodatku mieszkaniowego można było składać od godziny 800 – 1100.

Dla „śpiochów" oferta specjalna – we wtorki i czwartki czynne od 1200 – 1500, a w poniedziałek można spać do popołudnia, bo petent jest obsługiwany od 1400 – 1600. W pokoju nr 1 jedno z trzech biurek obsługuje „dodatki mieszkaniowe", a wypytywany przez urzędnika mieszkaniec mimowolnie dzieli się swoją „biedą" z tymi załatwiającymi obok „alimenty i rodzinne". Pytania, które padają, są z gatunku kłopotliwych np. „jeśli nie masz pieniędzy, to co jesz a jeśli ktoś Cię poczęstował zupą, to dlaczego jej nie wyceniłeś i nie wpisałeś jako dochód", albo inne klasyczne – „jeśli nie masz pracy, to jak masz zamiar płacić pozostałą, nie dotowaną część czynszu?".

 

Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Dla zniecierpliwionych dzieci, które towarzyszą rodzicom nie ma kącika zabaw, w zamian postawiono na kampanie społeczne, bo na zabawę przecież jeszcze mają czas. Rozwieszonym na szybach i ścianach plakatom przyglądają się pociechy – to prawdziwa szkoła życia. Hasło przewodnie jednego z plakatów: „Płać alimenty!". Te dzieci, które nie potrafią czytać widzą na nim sugestywny obraz kłócącego się małżeństwa z uniesionymi w geście przemocy rękami.

Następna ważna społecznie sprawa, z którą muszą obyć się maluchy to „Stop przemocy!" z wizerunkiem kilkuletniego skulonego i przerażonego dziecka. Dla starszych pociech, które potrafią czytać i mają świadomość, że ich rodzina cierpi niedostatek – plakat informujący, że jest proste rozwiązanie – wystarczy założyć spółdzielnię pracy i problemy znikają...

 

Przykład idzie z góry...

Właśnie tarnowski magistrat poinformował, że Urząd Miasta po raz pierwszy zdecydował się na udział w akcji w charakterze regionalnego koordynatora, by dać szansę instytucjom, firmom i placówkom gminy na zdobycie certyfikatu "Miejsca Przyjaznego Maluchom". Może w ramach tej akcji zgłosimy na podany adres mailowy: maluchy@agora.pl placówkę na ul. Granicznej, to szansa że ktoś bezstronny doceni „dbałość prezydenta o dobre samopoczucie maluchów" i obdarzy zasłużonym certyfikatem.

 

Tarnów bez barier?

Nie, dla matek z wózkami i nie dla osób niepełnosprawnych, chcących otrzymać swoje świadczenia, bo z powodu braku windy wózki zostają na dole, nie ma też miejsca do parkowania dla tych, dla których samochód ze „znaczkiem" jest jedyną możliwą formą dotarcia do urzędu. W tej placówce, obsługującej rejon V Tarnowa mieszkańcy czują się adekwatnie – jak obywatele kategorii piątej. Pozostaje mieć nadzieję, że planując kolejne „igrzyska inwestycyjne" prezydent Tarnowa, gdzieś obok pięknych deptaków, promenad, fontann i pomników, zauważy podległe sobie placówki.

Może wyjaśni też, dlaczego zabrano wygodną nowoczesną salę obsługi i gdzie szukać tych zapowiedzianych udogodnień, bo na pewno nie znajdzie się ich w MOPS na ul. Granicznej w Tarnowie, który standardami przypomina GS z czasów PRL'u. Statystycznie jeden z uruchomionych w Tarnowie punktów, przeznaczonych do przyjmowania wniosków o dotacje, obsługuje rejon zamieszkały przez ok. 33 tysiące mieszkańców, przez 16 godzin tygodniowo i przez jednego urzędnika.

Pozostając przy liczbach, ten sam procent mieszkańców przed „udogodnieniami" obsługiwano przez 28 godzin tygodniowo a trzeba uwzględnić, że przy poprzednich niskich progach dochodowych petentów, spełniających kryteria do ubiegania się o świadczenia było znacznie mniej niż obecnie. Inne urzędy przyległych do Tarnowa miejscowości obsługują mieszkańców w pełnym czasie pracy, mimo że rejony ich działań są niejednokrotnie mniejsze.

 

Mamy dno, gdzie szukać początku?

Na przełomie roku doszło do zaskakującej zmiany personalnej, kiedy to miasto rozwiązało umowę o pracę z Anną Lasotą i na stanowisko dyrektora MOPS powołana została Dorota Krakowska. Rzecznik prezydenta miasta (Dorota Kunc-Pławecka, przyp. red.) komentując to wydarzenie stwierdziła, że poprzednia wizja MOPS nie odpowiadała wizji nowoczesnej placówki, jaką mają władze miasta, które oczekują również zmian organizacyjnych oraz większego wykorzystania potencjału pracowników MOPS. Dodała też, że personalia to zaledwie początek „rewolucji" w placówce.

Mieszkańcy mają odpowiedź i przeszli zapowiedzianą „rewolucję", która zmieniła im nowoczesną salę obsługi na „wizję przyszłości" prezydenta Ścigały.

Iwona Poznakowska

 

__________________________________________________________________________________

 

Mam inne zdanie

Poniżej prezentujemy odpowiedź Katarzyny Dalach, pracującej w MOPS w Tarnowie.

Na samym początku muszę przyznać, iż tekst jest nie tylko krytyczny, ale przede wszystkim bardzo jednostronny i nie odnosi się do szerszych kontekstów. Ponadto ciężko jest mi wyczytać z jego treści, co autor faktycznie ma na myśli– czy chce krytykować MOPS (jeśli tak, to czyni to w sposób powierzchowny, bezpodstawny, wykazując tak naprawdę nieznajomość zasad i celów funkcjonowania tej instytucji), czy też może Radę Miasta, Prezydenta Tarnowa i wydawane przez niego dyrektywy (osobiście skłaniałabym się przy drugiej opcji, bo zarzuty, które autor wysnuwa wobec MOPS-u, nie mają z nim nic wspólnego, bo to nie on wydaje rozporządzenia).

Dla większej przejrzystości i ukazania konkretów postaram się poniżej odnieść do poszczególnych fragmentów tekstu:

1) Głównym zarzutem autora tekstu jest fakt, iż Urząd Miasta został przeniesiony do budynku, w którym znajduje się MOPS. Owszem zgadzam się z autorem, iż wcześniejsza lokalizacja była bardziej efektowna pod względem wizualnym, a także bardziej „przyjazna" w aspekcie architektonicznym (podjazdy dla wózków, wydzielony teren zieleni, kącik zabaw dla dzieci). Budynek MOPS-u znajdujący się przy ulicy Granicznej nie spełnia tych wszystkich kryteriów i jest mniej reprezentatywny wizualnie niż wcześniejszy budynek Urzędu Miasta.

Muszę jednak dodać, iż z „martwymi muchami" na parapetach oraz „kałużami moczu" autor zdecydowanie przesadził (doceniam wybujałość jego wyobraźni, ale moim zdaniem, aż tak niedorzeczne koloryzowanie jest nie na miejscu w momencie, gdy piszemy poważny tekst. Swoją drogą ciekawa jestem, jak skonfrontowałby to autor z Panią sprzątającą, która codziennie od 8 do 16 ma dyżury w budynku i dba o czystość).

Kolejną kwestią poruszoną przez autora tekstu jest „utrudnione" wejście do budynku MOPS-u przy ul. Granicznej. Wbrew temu, co jest sugerowane, do budynku wchodzi się normalnie od strony ulicy (a nie przez dziedziniec). Na drzwiach wejściowych widnieje tablica informacyjna mówiąca o tym, iż na pierwszym piętrze znajduje się siedziba MOPS-u, a także Urzędu Miasta. Ponadto, na tych samych drzwiach widnieje informacja o tym, w jakich dniach oraz godzinach znajdują się dyżury i przyjęcia.

Owszem, na ścianach są umieszczone strzałki, jednak pełnią one jedynie funkcję pomocniczą, a nie są głównym „drogowskazem". Odnośnie samego budynku MOPS-u autor wysnuwa również zarzut, iż jest on zbyt ciasny dla petentów..."tylko pięć miejsc siedzących". Należy sobie jednak zadać pytanie, czy za niedogodności architektoniczne możemy obwiniać MOPS, jako instytucję?

Uważam, że nie. To nie urzędnicy, pracownicy socjalni decydowali o tym ile krzeseł zmieści się w korytarzu. Zatem może autor powinien skrytykować firmę stawiającą ten budynek?Architekta? (dla mnie jest to kolejny dowód na brak konsekwencji w tekście i dalsze niezrozumienie tego, co autor tekstu chce rzeczywiście skrytykować – MOPS, czy budynek, w którym się on znajduje?). Osoba, która pisała ten tekst przez cały czas myli dwa pojęcia – MOPS, jako instytucję i MOPS, jako budynek. Odnoszę wrażenie, iż nieustannie krytykuje położenie lokalizacyjne, strukturę architektoniczną budynku, ale ile w rzeczywistości ma to wspólnego z samym MOPS-em? MOPS, jako instytucja odgórnie otrzymał ten budynek, jako swoją siedzibę. Czy zatem on też powinien krytykować architekta, budowlańców, którzy go postawili?

Zauważyłam, iż każda kolejna krytyka w tekście jest konsekwencją wcześniejszych zarzutów. Ponieważ budynek jest mały, w jednym pokoju (nr1), są rozpatrywane zarówno sprawy dotyczące alimentów, dodatkowych mieszkaniowych, jak i rodzinnych. Owszem jest to prawda, jednak w żadnej mierze nie mogę zgodzić się z tym, iż „mieszkaniec mimowolnie dzieli się swoją „biedą" z tymi załatwiającymi obok „alimenty i rodzinne". Powyższe stwierdzenie jest dla mnie kolejnym dowodem na to, iż autor nie do końca wie o tym, co pisze. Przede wszystkim do pokoju wchodzi się pojedynczo, bez względu na to, czy zainteresowana osobą przyszła uzyskać alimenty czy dodatek mieszkaniowy. A jest tak dlatego, iż wszystkie te formy pomocy korespondują ze sobą.

Dla przykładu, jeżeli dana osoba przyszła złożyć wniosek o alimenty, to oprócz tego musi zweryfikować, czy otrzymuje dodatek mieszkaniowy lub rodzinne, w związku z czym jest obsługiwana nie przez jedną, a przez trzy Panie. Nie ma więc możliwości, aby spowiadała się ze swojej biedy, przed osobami „trzecimi", które nie są zainteresowane daną sytuacją. Muszę przyznać, iż rozśmieszyło mnie zacytowane poniżej zdanie „jeśli nie masz pieniędzy, to co jesz a jeśli ktoś Cię poczęstował zupą, to dlaczego jej nie wyceniłeś i nie wpisałeś jako dochód" – żaden urzędnik nigdy nie zada takiego pytania.

Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na jedzenie, to korzysta z pomocy Caritasu, a dzieciom MOPS opłaca obiady w szkole lub po prostu wypisuje talony na żywność, które można zrealizować w sklepie Tesco. Czy którykolwiek urzędnik, pracownik socjalny kazałby wycenić zupę, jako dochód? Od kiedy jedzenie traktujemy w kategoriach dochodu? (podziwiam wyobraźnię autora). Kolejne zdanie autora, które świadczy o kompletnym braku wiedzy na temat funkcjonowania pomocy społecznej „jeśli nie masz pracy, to jak masz zamiar płacić pozostałą, nie dotowaną część czynszu?". Jeśli dana rodzina otrzymuje dodatek mieszkaniowy, to MOPS jest świadomy tego, iż trudno będzie również pokryć pozostałą część czynszu, dlatego co miesiąc wypisuje się tzw. dodatki okresowe lub celowe, na pokrycie konkretnego zapotrzebowania, w którego skład wchodzą właśnie opłaty, ubiór, żywność, artykuły szkolne. Ponadto, z zasady, jeżeli ktoś otrzymuje dodatek mieszkaniowy, to zwykle jest bezrobotny, a zatem jest zarejestrowany w Urzędzie Pracy, a rodzina otrzymuje świadczenia rodzinne, pielęgnacyjne lub rentę.

2) Kompletnie nie rozumiem fragmentu tekstu, który mówi o tym, że dzieci przychodzące do MOPS-u widzą plakaty mówiące o zapobieganiu agresji. MOPS, jako instytucja jest zaangażowany w profilaktykę społeczną i różnego rodzaju programy. Plakaty, które tam widnieją, mają przede wszystkim przemawiać do świadomości osób dorosłych. Są wyraziste, by tym samym trafić do wszystkich osób, które je obserwują. Uważam, że nie ma lepszego miejsca na lokowanie plakatów mówiących o zapobieganiu agresji oraz jej konsekwencjach, niż budynek instytucji, w której na co dzień spotykamy się z tymi problemami.

A co wspólnego mają z tym dzieci? Oczywiście, że one nie zrozumieją tego przesłania, gdyż przekaz je dla nich drastyczny (zwłaszcza dla małych dzieci). Ale, czy budynek MOPS-u jest przedszkolem, żeby wabić kolorami i motylkami na ścianie? Nie rozumiem skąd zatem zarzut autora tekstu. Gdzie jego zdaniem powinny wisieć takie plakaty? Które miejsce byłoby najbardziej odpowiednie? Z kolei w przypadku starszych dzieci, plakaty te mogą pełnić bardzo ważną funkcję. Gdy dostrzegą, iż podniesiona ręka na dziecko jest czymś złym, może zaczną również sygnalizować występowanie takiego problemu u nich w domu. Ale o takich walorach akcji społecznych, autor najwidoczniej nie pomyślał. Ważniejsze jest to, że nie ma kąciku zabaw, maskotek i tapet w misie. Wbrew temu, co sądzi autor, uważam, iż MOPS jest miejscem przyjaznym maluchom. I nie mam tutaj na myśli aspektów wizualnych budynku. Ale to właśnie w tej instytucji dzieci znajdują schronienie przed przemocą, to tutaj zauważane są oraz rozwiązywane ich problemy, to tutaj pracownicy zastanawiają się, jak uatrakcyjnić dzieciństwo tych maluchów, które na co dzień spotykają się z agresją i biedą w domu.

Zauważyłam, iż autor tekstu jest bardzo rozgoryczony, tylko nie do końca wiem na co, bo na pewno nie na funkcjonowanie MOPS-u. Każdy zarzut, który kieruje wobec tej instytucji, ma niewłaściwego adresata. Uważam, iż tekst ten jest bardziej o „rewolucjach" Samorządu Miasta i konsekwencjach podejmowanych przez niego decyzji a nie o MOPS-ie.

____________________________________________________________________________________________

Weź udział w naszej sondzie - patrz lewy dolny róg strony.

____________________________________________________________________________________________

Papierową wersję pisma „PRAWDĘ MÓWIĄC" można kupić także w Tarnowie (od piątku, 30 listopada) w:

Sklep Józefa Skórki u zbiegu ulic Wałowa i Krakowska

ul. Katedralna 4, Tarnów, tel.: 14 627 82 28

w najbliższym numerze m.in.:

- Kim jest naprawdę Piotr Dziża, jeden z organizatorów Festiwalu Niepodległości w Tarnowie?

- Czy można ufać komuś, kto atakuje radnych za to, że uhonorowali biskupa, kto nie spłaca swych długów, choć jest zdolnym do pracy, kto sympatyzuje z lefebrystami, którzy uważają, że bł. Jan Paweł II rzekomo "niszczył Kościół katolicki" i kto stara się usprawiedliwić b. oficera komunistycznej SB, pracującego w wydziale ds. Kościoła katolickiego?

_____________________________________________________________________________________________

Wróć

Komentował Krystyna23-11-201215:11

Ja zgodziłabym się z tym pierwszym artykułem. Przez pewien czas musiałam chodzić z dzieckiem na ulicę Graniczną. Czułam się tam poniżona warunkami, w jakich to wszystko tam się odbywa.

Komentował Mariola23-11-201215:20

Też tam byłam na ulicy Granicznej. Nie wygląda to ciekawie. Jestem przeciw wieszaniu takich plakatów o przemocy na ścianach MOPSU. Tam są dzieci. Tworzy to paskudną atmosferę.

Komentował borgia23-11-201220:31

No cóż... Z ciekawości przeczytałam oba artykuły. Pech chce, że jako bierny słuchacz jakiś czas temu słyszałam podobną opinię, do tej, którą podzieliła się pani Iwona. Bierny, bo nie korzystam z usług MOPS-u. Na moje szczęście. Nie wiem jednak jak długo... skoro rządzący miastem wolą zdecydowanie stawiać "piękną" kostkę na ulicy Krakowskiej, która w szybkim czasie wymagała kilku remontów. W przeciwieństwie do dbania o padające zakłady pracy. Poza tym ul. Krakowska to wizytówka miasta, po której i mieszkańcy i goście przyjeżdżający chodzić sobie będę.

Do MOPS-u nie zajrzą... więc po co się starać? Autorka jasno pokazała jakie są różnice pomiędzy byłą a obecną placówką. I pytanie - dla kogo to? Dla pań pracujących? Czy dla petentów? Ale... o dziwo - paniom pracowałoby się też zapewne przyjemniej w przyjemnych warunkach. Autorce drugiego tekstu zabrakło odwagi by się podpisać... ok. (już się podpisała).

Tak więc szanowna pani X - czy bywasz tam co dziennie? I widzisz, że pani sprzątająca za każdym razem dba o porządek jak u siebie w domu? No tak... fakt. Nie byłam, nie widziałam, ale pani ten problem też poruszyła, starając się wykpić słowa poprzedniczki. Dlaczego nie weźmie pani swojego małego dziecka - niech obejrzy przyjazne mu plakaty... Owszem - tego typu informacje rzeczywiście na swój sposób są ważne, ale gwarantuję pani, że nie każde ubogie małżeństwo używa przemocy.

I może warto o jakieś inne przekaźniki? Jako plastyk mogę powiedzieć, że uśmiechnięte dziecko na kolorowym plakacie z napisem np. "Twoje dziecko warte jest wszystkiego - płać alimenty"... lub coś w tym stylu również mocno zapada w pamięć, a nie straszy i utwierdza nikogo, że to normalka. Tak naprawdę odnoszę wrażenie, że krytyka dotyczy zarówno budynku, jego lokalizacji, jak i obsługi. Warto sobie wziąć do serca, bo to przecież klient ma zawsze rację. Nieprawdaż? I ma przede wszystkim prawo do zdenerwowania, że to co było wygodne dla wszystkich zamieniono na wygodniejsze dla... Właśnie. Dla kogo, skoro robione to było w myśl idei - "Aby żyło się lepiej. Wszystkim"!!!


I czy ma pani pewność, że takie pytania nie padły? A skąd? Chciałabym wiedzieć...
Z poszanowaniem - znająca relacje z zupełnie innego źródła, w dużej mierze zgadzające się z pierwszym tekstem. Nie wszystko, ale dużo szczegółów - łącznie niestety z tym brudem. Dlatego skłonna jestem uwierzyć...
Ewa J.

Komentował Alex23-11-201223:21

Jak chciałam otworzyć punkt to jednym z wymogów było dostosowanie go do potrzeb niepełnosprawnych. Nie chce się wierzyć że w jakimkolwiek urzędzie ten wymóg nie jest spełniony Kto odbierał ten budynek pod katem spełniania warunków do obsługi połowy Tarnowa, jakos dla tych co otwieraja mała działalność usługowa nie ma pod tym względem taryf ulgowych?

Komentował Stepek24-11-201213:25

A wsadzić te gwiazdę z mopsu co nic nie rozumie na wózek nich wyjedzie po schodach na pietro a potem zjedzie w dół to może jej się rozjaśni myślenie. Robią z nami co chcą.

Komentował Justyna24-11-201214:23

Jak Kaska ma wątpliwości to niech zaprosi Małgorzatę Rozenek test białej rękawiczki wyjaśni czy sprzątana osiem godzin dziennie klatka schodowa jest czysta czy nie

Komentował kazimierzzak57@wp.pl24-11-201217:28

Pani z MOPSU musi pisać takie teksty. Winny jest menago z azotów. Ścigała chcąc poprawić wizerunek Miasta Tarnowa, a dokładniej swojego królestwa, czytaj urzędu wywalił instytucję do podrzędnych budynków , by nikt nie utożsamiał biedy z jego osobą. Teraz to nie ON , to jakiś MOPS odpowiada za biednych mieszkańców. ON robi reklamę swojej osoby i proszę nie psuć MU humoru jakimiś biednymi. Pozdrawiam Pana Prezydenta. Przypominam, że co roku ubywa 1000 mieszkańców z Tarnowa to i pewnie biednych będzie mniej , przynajmniej ilościowo, bo procentowo to wzrośnie.

Komentował hej24-11-201218:00

Co ta pani z MOPSU pisze? Że winny jest architekt??? he he he, winny jest prezydent Ścigała, że przeniósł tam MOPS.

Komentował Anna24-11-201221:17

Uważam się za osobę powściągliwą w słowach, ale wobec stanowiska MOPS-u nie mogę pozostać obojętna, bowiem w wystosowanej odpowiedzi nie tylko brakuje taktu, ale zaczyna przebijać bezczelność. Oczywiście że placówka opieki społecznej to nie przedszkole i nikt nie oczekuje aby zastąpiła plac zabaw, powinna jedynie uwzględniać potrzeby dzieci, które z konieczności a nie dla przyjemności musza towarzyszyć rodzicowi, tym bardziej że w przypadku instytucji która zajmuje się alimentami nie trudno się domyślić, że chodzi również o osoby samotnie wychowujące dzieci pozostające bez możliwości zorganizowania czasowej opieki.


Te cynicznie wyśmiewane motylkowe kąciki z założenia nie są po to aby jak pisze komentująca „wabić” ale po to aby odciągnąć uwagę dziecka od środowiska, które dziecko odbiera jako wrogie. Dla jednego malucha dużym stresem może być obecność obcych osób, u innego lęk mogą wywołać banalne czynniki jak nieznane głosy czy kolor. Szokująca jest wypowiedz rzecznika instytucji, który uznaje, że plakaty o przemocy mają dobroczynny wpływ na edukację małych dzieci.

Jeżeli plakaty umieszczone w placówce są zgodne z opisem w artykule wiodącym, to dzieci przedszkolne i wczesnoszkolne absolutnie nie powinny być ich odbiorcami i adresatami. Edukacje w tym zakresie proponuję pozostawić osobom, które mają do tego odpowiednie przygotowanie psychologiczno–pedagogiczne. Wydaje się, że pracownicy MOPS, przyjmujący wnioski o zasiłki i dotację, są urzędnikami powołanymi do całkowicie innych zadań statutowych niż wychowywanie i edukacja maluchów za pośrednictwem plakatów.


Mając na uwadze tzw. czynnik ludzki, a co za tym idzie, że osoba niefortunnie wypowiadająca się w imieniu instytucji to nie cały MOPS, apeluję o więcej wyczucia i szacunku dla innych, bez względu na to czy mają 3 czy też 103 lata i czy przyjechali wózkiem dziecinnym czy też inwalidzkim.

Komentował Wojtas25-11-201215:07

Dobrodziej Ścigała czyści miasto, wyodrębnił socjalne getto w imię wyższych celów, historia zatacza koło. Druga żółta kartka Prezydencie, potem zostaje dyskwalifikująca czerwona.

Komentował Redakcja27-11-201214:45

Papierową wersję pisma „PRAWDĘ MÓWIĄC” można kupić także w Tarnowie (od piątku, 30 listopada) w:

Sklep Józefa Skórki u zbiegu ulic Wałowa i Krakowska

ul. Katedralna 4, Tarnów, tel.: 14 627 82 28

w najbliższym numerze m.in.:

- Kim jest naprawdę Piotr Dziża, jeden z organizatorów Festiwalu Niepodległości w Tarnowie?

- Czy można ufać komuś, kto atakuje radnych za to, że uhonorowali biskupa, kto nie spłaca swych długów, choć jest zdolnym do pracy, kto sympatyzuje z lefebrystami, którzy uważają, że bł. Jan Paweł II rzekomo "niszczył Kościół katolicki" i kto stara się usprawiedliwić b. oficera komunistycznej SB, pracującego w wydziale ds. Kościoła katolickiego?

Komentował Kasia28-11-201207:47

Coraz więcej ludzi korzysta w Tarnowie z pomocy społecznej, bo miasto jest coraz biedniejsze. Dlaczego nie może być u nas tak jak we Wrocławiu, Poznaniu czy choćby w Nowym Sączu?

Komentował Lucyna29-11-201221:16

Lucyna

Mimo że nie jestem odpowiedzialna jest mi po ludzku wstyd zarówno za postawę instytucji, brak merytorycznej treści i formę wystosowanej odpowiedzi. Trzynaście znaków zapytania (form pytających jest więcej) w krótkim tekście, który z intencji miał być odpowiedzią to zdecydowanie za dużo. Ocena dla rzecznika za treść na poziomie drugiej klasy gimnazjum tak na zachętę minus cztery z dopiskiem ćwicz czytanie ze zrozumieniem, trzymaj się tematu i pamiętaj o zbliżających się testach kompetencyjnych.

Komentował goga30-11-201222:56

Dobrze ze jest taka strona internetowa ktora pokazuje prawde o problemach w Tarnowie.To jest skandaliczne by niszczyc cos co bylo dobre. Warunki jakie panuja w Mopsie sa tragiczne obskórne i urągają człowieczeństwu ,pokazują jaki stosunek ma Prezydent i Jego świta do najbiedniejszych ludzi ,tak ludzi Panie PREZYDENCIE!!!!!!!!
Komuny nie popieram ale stwiedzam ze tamte władze miały szacunek dla biednych.O czym ja pisze to nie jest ważne ,najwazniejsze ze Pan Panie Ścigała ma dobre samopoczucie .

Komentował Krystyna07-02-201406:13

Kwestia budynków MOPS to jeszcze nic. POWAŻNY PROBLEM stanowi brak przygotowania merytorycznego pracowników MOPS w Tarnowie. DYREKTOR DOROTA KRAKOWSKA niespodziewanie została dyrektorem MOPS a ponoć nie ogłoszono żadnego KONKURSU na to stanowisko. Skąd mamy pewność, że została powołana najlepsza osoba skoro inne nie mogły się wykazać w konkursie, którego ponoć nie było (nie ma też żadnego archiwalnego ogłoszenia o konkursie). Tam pracują osoby w większości bez wykształcenia wyższego (poza dyrekcją, radca prawnych, psychologiem i paroma wyjątkami), które nie potrafią załatwić kompetentnie wielu spraw. Ponoć większość z tych Pań skończyła liceum i/lub studium policealne na ul. Szujskiego (tzw. niepubliczna szkoła biznesowa o profilu społeczno-socjalnym) i zaprzestała dalszą edukację.
Ponadto z własnego doświadczenia wiem, że gdy sprawa jest trudniejsza (tzn. nie dotyczy zasiłków bo te każdy głupi potrafi wypłacić komuś bez lub z małymi dochodami według instrukcji ustawy i rozporządzenia ministra) to te Panie nie maja bladego pojęcia jak sie zabrać do roboty. Starszy mężczyzna zmarł bo tak sie opiekują ludxmi starszymi i chorymi, a jego ciało sie rozłożyło bo leżał kilka dni, a Pani z MOPS, która miała go odwiedzać i sie nim opiekować pojechała na długi weekend. Nie był biedny - wymagał pomocy bo stracił kontakt z rzeczywistością i nie potrafił poradzić sobie z najprostszymi sprawami jak zarządzanie pieniędzmi, opłaty, kupno jedzenia czy higiena osobista. Ten człowiek wymagał złożenia wniosku o częściowe ubezwłasnowolnienie bo był zagrożeniem dla siebie i dla sąsiadów, potrzebował opiekuna. Ale Pani z MOPS jak już się pojawiła u niego to nawet nie wchodziła do środka do mieszkania bo się brzydziła. Ale służb sanitarnych nie powiadomiła, ani na pogotowie nie zadzwoniła gdy człowiek wymagał pilnie lekarza. Az w końcu zmarł, a Pani miała spokój - łącznie z Panią dyrektor MOPS, która wielokrotnie odbierała telefony w tej sprawie ode mnie i pozostałych sąsiadów i nie zrobiła nic. Dla niej wazniejsze jest posiedzenie Rady Miasta bo tam są ludzie wpływowi dzieki którym ponoc bez konkursu zasiada na tym stanowisku.

Dodaj komentarz

* - pole wymagane