styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy  świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartośc - patrz tekst na główniej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.
Wczoraj, 10 września w Tarnowie odbyło się spotkanie, które teoretycznie miało być formą konsultacji władz miasta z mieszkańcami w sprawie planowanej „komercjalizacji" służby zdrowia. W praktyce okazało się, iż prezydent Tarnowa zakpił sobie z tarnowian (nomen omen tak nazywa się także ugrupowanie prezydenta). Dobrze by było, aby mieszkańcy Powiśla zapoznali się z relacją filmową z tych „konsultacji" (patrz: RELACJE FILMOWE), jako że nie można wykluczyć, iż podobna „komercjalizacja" czeka w najbliższym czasie także dąbrowski szpital. Organizując tego typu spotkanie, prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała (rządzący przy pomocy PO) pokazał, jak traktuje naprawdę mieszkańców miasta. Trudno było gdziekolwiek znaleźć wcześniej informację na temat miejsca i czasu tych „konsultacji społecznych". Wobec tego łatwo domyślić się, iż władzom miasta chodziło o to, aby – z jednej strony – „konsultacje" miały miejsce, z drugiej zaś – aby wzięło w nich udział jak najmniej ludzi. Temat bowiem jest wyjątkowo delikatny, jako że chodzi o zmianę charakteru miejskiej służby zdrowia. "Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jak Cię wykańcza, Rządząca szarańca" Tego typu hasła widoczne były na transparentach w czasie wczorajszych "konsultacji". Sam prezydent całkowicie zignorował mieszkańców i nie wziął udziału w spotkaniu. Nie było ani jednego radnego! Na spotkanie wysłano rzeczniczkę prasową prezydenta Dorotę Kunc-Pławecką, która prowadziła je w sposób skandaliczny, zachowując się momentami niczym przysłowiowa „przekupka" na targu. Można było z łatwością zauważyć, iż obecna na spotkaniu wiceprezydent Dorota Skrzyniarz (teoretycznie odpowiedzialna za miejską służbę zdrowia) nie miała wiele do powiedzenia w tej sprawie. Władze miasta posiłkowały się także „ekspertem", związanym (jak sam wyjawił) z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wiadomo więc było, co powie. „Ekspert" obwieścił, że po „komercjalizacji" biedniejsi ludzie będę mieli łatwiejszy dostęp do usług medycznych, gdyż bogaci mieszkańcy Tarnowa wykupią sobie takie świadczenia i nie będą blokować miejsca w dotychczasowych kolejkach. To wzburzyło kilkadziesiąt osób obecnych na sali (głównie byli to pracownicy służby zdrowia i związkowcy, gdyż mieszkańcy nie zostali po prostu poinformowani o tym spotkaniu w sposób należyty). Na czym tak naprawdę ma polegać tak zwana „komercjalizacja" służby zdrowia. Gminne lub powiatowe czy wojewódzkie szpitale i przychodnie zostaną przekształcone w spółki, których celem (tak mówi Kodeks handlowy) będzie uzyskiwanie zysku. Dopuszczone będą więc medyczne usługi odpłatne. Kto będzie miał kasę, kupi sobie po prostu te świadczenia medyczne, a kto jej miał nie będzie, czekać będzie musiał w kolejkach, które się wydłużą dla ubogich, bo przed nich automatycznie „wskoczą" ci bogaci, którzy zapłacą (a o zysk przede wszystkim będzie chodziło nowym spółkom medycznym). Ponadto trzeba zauważyć, co podkreślali obecni na spotkaniu związkowcy, że teraz szefowie szpitali i przychodni wielokrotnie przekraczają „limity" wyznaczone przez NFZ i zezwalają na wykonywanie dodatkowych usług medycznych. Szefowie nowych spółek medycznych nie będą mogli tego robić, bo ręce wiązał im będzie Kodeks handlowy. Biedniejsi znowu na tym stracą. Mieszkańcy Powiśla powinni wziąć pod uwagę już teraz tarnowską lekcję komercjalizacji służby zdrowia, gdyż – jak wszystko na to wskazuje (zwłaszcza tragiczna sytuacja finansowa dąbrowskiego szpitala) – starosta Kwiatkowski „zafunduje" już nam niedługo podobną operację, choć teraz wypiera się jeszcze, że ma taki zamiar. Patrz – RELACJE FILMOWE oraz GALERIA ZDJĘĆ.
czytaj więcej...

(8 komentarzy)

Już od 20 lat w naszym regionie kształcą się dzieci i młodzież z wadą słuchu. Z inicjatywy rodziców w 1992 roku przy Szkole Podstawowej Nr 7 w Tarnowie powstały pierwsze oddziały dla dzieci niesłyszących. Z czasem przybywało uczniów nie tylko z powiatu tarnowskiego, dąbrowskiego czy brzeskiego, ale nawet z Podkarpacia. Rodzice rozpoczęli starania o budowę odrębnej szkoły z internatem i utworzenie placówki, która zapewni osobom niesłyszącym z całego regionu edukację na wysokim poziomie. Po 14 latach zmagań, pokonywania piętrzących się trudności w 2006 roku powołano Zespół Szkół dla Niesłyszących i Słabo Słyszących (przy ulicy Romanowicza w Tarnowie, k. Parku Strzeleckiego). Obecnie w Zespole kształcą się uczniowie na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum, liceum ogólnokształcącego i zasadniczej szkoły zawodowej z całego regionu (w tym również z powiatu dąbrowskiego). Mogą tu zdobyć zawód cukiernika, kucharza, ogrodnika, montera zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie. Mogą też uzyskać dodatkowe umiejętności na kursach np. prawo jazdy. W roku 2013 planowane jest poszerzenie oferty kształcenia o technikum (w pierwszym roku będzie to technik żywienia i usług gastronomicznych, a później technik fotografik). Natalia Król z Powiśla, uczennica klasy III gimnazjum, mówi, że bardzo lubi chodzić do szkoły przy Romanowicza: „Mam tu wielu przyjaciół. Muszę się dużo uczyć, najbardziej lubię historię. Biorę udział w różnych konkursach. W ubiegłym roku zdobyłam III miejsce w konkursie recytatorskim, a w tym - wyróżnienie. Wspólnie z moją klasą nakręciłam krótki film pt. 'Jedz smacznie i zdrowo'. Wygraliśmy główną nagrodę, a filmów na konkurs wpłynęło bardzo dużo z całej Polski. Bardzo lubię tańczyć, moim ulubionym tańcem jest walc angielski. Ale teraz najważniejsze jest dla mnie, aby jak najlepiej zdać egzamin gimnazjalny". Uczniowie Zespołu Szkół chociaż słabo słyszą, uczą się mówić i rozumieć. Każdy uczeń objęty jest pomocą logopedyczną, opieką pedagogiczną i psychologiczną. Wysoko wykwalifikowana kadra pedagogiczna zapewnia realizację programu nauczenia metodami indywidualnie dostosowanymi do potrzeb i możliwości ucznia. Praca w 6-8-osobowych zespołach klasowych sprzyja indywidualizacji nauczania, daje też możliwość rozwijania zainteresowań i zdolności. Uczniowie zajmują czołowe lokaty w ogólnopolskich konkursach wiedzy, sportowych i artystycznych. Zespół poszczycić się może m.in. I miejscem w Konkursie Wiedzy o Literaturze w Bydgoszczy, II miejscem w konkursie matematycznym w Krakowie. Uczniowie z Zespołu Szkół dla Niesłyszących i Słabo Słyszących to laureaci wojewódzkich konkursów historycznych: „Moja rodzina na tle historii najnowszej", „Mój region na tle historii najnowszej" w Krakowie, gdzie zmierzyli się ze słyszącymi rówieśnikami, to wreszcie laureaci konkursów ekologicznych i promujących zdrowie. Są tutaj także zwycięzcy zawodów sportowych w różnych dyscyplinach, w tym wicemistrz świata w zjeździe narciarskim. Młodzież może rozwijać swe talenty w szkolnym teatrze tańca, gdzie nie tylko zdobywa nagrody i odnosi sukcesy w różnych konkursach, ale przede wszystkim bawi się i integruje. Dużym przedsięwzięciem było wystawienie przez niesłyszących uczniów ZSdNiSS „Balladyny" J. Słowackiego w Tarnowskim Teatrze. Niesłyszący aktorzy zaprosili na inscenizację rodziców, kolegów ze szkoły oraz słyszących rówieśników. Tak więc uczniowie spędzają w szkole czas nie tylko na nauce, ale rozwijają swoje talenty, odnaleźli tu przyjaciół, czują się bezpiecznie, realizują swoje plany. Ci, którzy mieszkają zbyt daleko, by dojeżdżać do szkoły przy Romanowicza, mieszkają w położonym obok szkoły internacie, w którym pracują z nimi po zajęciach szkolnych wysoko wykwalifikowani surdopedagodzy. TEATROTERAPIA Ciekawą inicjatywą jest działalność koła teatralnego „Arlekin", która stanowi swego rodzaju teatroterapię. Prowadzony przez surdopedagogów z internatu teatr zaprezentował np. spektakl „Alkohol – utracone marzenia". Teatroterapia wpływa bardzo pozytywnie na niesłyszących uczniów, biorących udział w spektaklach. Surdopedagodzy z internatu szkolnego potwierdzają, iż wszelka aktywność, np. tego typu udział w spektaklach teatralnych, jest doskonałą formą terapii. Niepełnosprawni czują się po prostu potrzebni, gdy występują na scenie. Dzieci z wadami słuchu, które stworzyły koło teatralne „Arlekin" w internacie, wzięły udział w Ogólnopolskim Przeglądzie Teatrów Dzieci i Młodzieży z Wadami Słuchu w szczecińskim teatrze „Pleciuga", pod patronatem m.in. Ministra Edukacji Narodowej. Mimo, że uczestnikami festiwalu były przecież dzieci i młodzież z wadami słuchu, starano się pokazać także fragmenty z tekstem. Wymagało to od młodych aktorów szczególnego wysiłku. Koło teatralne „Arlekin" już wcześniej zaskoczyło widzów swymi pomysłami. Duże wrażenie zrobił spektakl zaprezentowany na scenie Tarnowskiego Teatru przez wychowanków internatu pod tytułem „Nigdy nie jest za późno". Wydać się może w pierwszej chwili niemożliwe, by osoby, które nie słyszą i nie mówią, mogły prezentować spektakl teatralny. Uczniowie przekazywali treść spektaklu w języku migowym. Równocześnie jeden z opiekunów czytał to, co migali niesłyszący aktorzy. Spektakl "Nigdy nie jest za późno" mówił o tym, jak chłopiec, który wpadł w alkoholizm, stracił dziewczynę, został wyrzucony z drużyny sportowej, wpadł w konflikt z rodziną, szkołą. Po rozmowie z duchem ojca-alkoholika, który zmarł z powodu choroby alkoholowej, chłopiec postanowił jednak rozpocząć nowe życie bez alkoholu. JUBILEUSZ SZKOŁY Zespół Szkół dla Niesłyszących i Słabo Słyszących przy Romanowicza posiada Certyfikat Szkoły Promującej Bezpieczeństwo. Szkoła dla niesłyszących oraz internat, w którym mogą mieszkać uczniowie spoza Tarnowa, to miejsca, w których budowane jest w każdym dziecku poczucie własnej wartości, samodzielność. Niesłyszący uczniowie przygotowywani są do pełnego funkcjonowania w społeczeństwie ludzi słyszących. Zajęcia odbywają się w nowocześnie wyposażonych klasopracowniach, gabinetach logopedycznych, psychologicznych i logorytmicznych. Uczniowie dojeżdżający do szkoły spoza Tarnowa zapewnioną mają opiekę na świetlicy szkolnej z możliwością zjedzenia obiadu. Uczniowie mogą też mieszkać w internacie, gdzie zapewniona jest całodobowa opieka pedagogiczna i medyczna oraz oczywiście wyżywienie, a także zajęcia z surdopedagogami. W internacie funkcjonuje pracownia komputerowa, działa także koło fotograficzne. Przy Zespole Szkół działa Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Wadami Słuchu „Usłyszeć Potrzebę", które wspiera różne przedsięwzięcia uczniów, ale też stanowi grupę wsparcia dla rodziców. 15 czerwca Zespół będzie uroczyście obchodzić jubileusz 20-lecia kształcenia dzieci i młodzieży niesłyszącej w naszym regionie. Zaprasza więc swoich absolwentów, ich rodziców, a także wszystkich sympatyków szkoły dla niesłyszących z całego regionu oraz rodziców (także z Powiśla Dąbrowskiego), którzy chcieliby, aby ich niesłyszące lub słabo słyszące dzieci miały możliwość zdobywania wiedzy właśnie w tym zespole szkół. Uroczyste obchody jubileuszu rozpoczną się mszą św. o godz. 9:30, 15 czerwca, w kościele św. Józefa w Tarnowie i będą kontynuowane (od godz. 11:00), w auli PWSZ (budynek C, przy ul. Mickiewicza w Tarnowie), zaś od godz. 14:00 będzie można zwiedzać zespół szkół przy u. Romanowicza oraz zobaczyć wystawę prac uczniów Więcej informacji na temat kształcenia niesłyszących dzieci i młodzieży w naszym regionie można znaleźć na stronach: http://www.nieslyszacy.xt.pl http://www.internatsosw.pl oraz http://www.sosw.tarnow.pl poniżej film z jednego z przedstawień teatralnych uczniów niepełnosprawnych z SOSW   _______________________________________________________________________ Papierową wersję pisma „PRAWDĘ MÓWIĄC" można kupić także w Tarnowie (od piątku, 30 listopada) w: Sklep Józefa Skórki u zbiegu ulic Wałowa i Krakowska ul. Katedralna 4, Tarnów, tel.: 14 627 82 28 w najbliższym numerze m.in.: - Kim jest naprawdę Piotr Dziża, jeden z organizatorów Festiwalu Niepodległości w Tarnowie? - Czy można ufać komuś, kto atakuje radnych za to, że uhonorowali biskupa, kto nie spłaca swych długów, choć jest zdolnym do pracy, kto sympatyzuje z lefebrystami, którzy uważają, że bł. Jan Paweł II rzekomo "niszczył Kościół katolicki" i kto stara się usprawiedliwić b. oficera komunistycznej SB, pracującego w wydziale ds. Kościoła katolickiego? ___________________________________________________________________________________
czytaj więcej...
Ze sztuką mamy do czynienia wówczas, gdy robi na nas wrażenie. Warunek to konieczny, choć niewystarczający. Po wyjściu z piwnic tarnowskiego teatru nie zauważyłem, by premiera „Blackbird" zrobiła na mnie jakieś wrażenie. Czułem się jak po obejrzeniu spektaklu amatorskiego teatru studenckiego. Trudno oczywiście oczekiwać, że piwnice Solskiego zaoferują widzowi zjawisko artystyczne w rodzaju – powiedzmy „Umarłej klasy", ale jakiejś namiastki sztuki można było jednak oczekiwać. Oprócz Tadeusza Kantora chodził mi po głowie po tej premierze także Marcel Prevost i jego „Les demi-vierges". Tarnowski „Blackbird" to rodzaj teatralnej pół-dziewicy, co to chce, a boi się. Jeśli dyrekcja teatru oraz reżyser zdecydowali się na tego typu – co nieco – skandalizujący spektakl, powinni być konsekwentni. Nie można robić tarnowskiej wersji przedstawienia Davida Harrowera tylko dlatego, że sztuka prezentowana jest w mieście, w którym kilka lat wcześniej skandal ogólnopolski wywołała goła pupa Papkina. Albo chce się coś istotnego pokazać w oryginale, albo w ogóle nie powinno się tego pokazywać. Wartość artystyczna tarnowskiej wersji „Blackbirda" przypomina jakość chińskiego granitu na ulicy Krakowskiej – niby to granit, ale wygląda jak tandetny kamień, nasiąkający nierówno wodą lub pseudonowoczesną architekturę teatru, w którego foyer produkcję nawozów sztucznych rozpocząć mogłyby „Azoty". Szkoda, że widzowie tarnowscy nie mieli okazji zobaczyć (przed lub po tarnowskiej premierze) oryginalnej wersji sztuki. Wówczas zrozumieliby, że w Tarnowie nie da się chyba stworzyć prawdziwego teatru i jedynym sensownym wyjściem jest jego przeobrażenie w scenę impresaryjną. Zatrudnienie jakiegoś dozorcy, który dopilnowałby ogrzewania pomieszczeń teatralnych i sprawnego organizacyjnie człowieka, który sprowadzałby do Tarnowa dobre teatry z całej Polski, zagwarantowałoby nie tylko obecność prawdziwej sztuki na deskach Solskiego, ale faktyczne dochody tej instytucji. Od dwudziestu lat nie udaje się bowiem znaleźć dyrektora tarnowskiego teatru, który byłby w stanie udowodnić, że jest sens utrzymywania w powiatowym mieście własnego teatru. Zatrudnienie na tym stanowisku szkolnego administratora po raz kolejny pokazało, że rację miał dyrektor legnickiego teatru Jacek Głomb, który obnażył swego czasu na łamach „Temi" post-PRL-owskie mechanizmy obsadzania istotnych stanowisk w naszym mieście. Gdyby Solski stał się sceną impresaryjną, to może nie mielibyśmy okazji zobaczyć oryginalnej wersji „Blackbirda", ale przynajmniej tę z warszawskiego Teatru Dramatycznego lub krakowskiej „Bagateli". By znalazł się tu także jakiś pozytyw, zauważyć należy, iż pomysł na scenę undergroundową w piwnicach tarnowskiego teatru – sam w sobie - jest jednym z nielicznych w tym mieście w ostatnich latach, który zasługuje na uznanie. Abstrahując od słabości artystycznej tarnowskiego „Blackbirda", dodać wypada, że zabrakło kontynuacji spektaklu po spektaklu. Aż się prosiło bowiem, by przedstawiony w sztuce problem pedofilii został jakoś przedyskutowany (zwłaszcza przez młodych widzów) na pospektaklowym spotkaniu z reżyserem, aktorami czy dyrekcją teatru. Można by wprowadzić taki zwyczaj w przyszłości? Od pewnego czasu w polskich filmach (zwłaszcza niestrawnych serialach telewizyjnych) bardzo często wprowadzany jest motyw homoseksualisty. Już teraz można odnieść wrażenie na podstawie ilości „inaczej kochających" postaci, prezentowanych w tych kiczowatych zjawiskach telewizyjnych, że przynajmniej 50 procent polskiego społeczeństwa to geje i lesbijki. Schyłkowy okres naszej cywilizacji (by posłużyć się terminologią Oswalda Spenglera z „Der Untergang des Abendlandes") skłania do przypuszczeń, iż już niedługo będziemy karmieni także takimi serialami, w których za coś normalnego uchodzić będzie pedofilia, czy może nawet zoofilia (skoro np. już teraz zalegalizowano tu i ówdzie eutanazję, w Polsce jako eutanazję ekonomiczną). Dochodzimy w tym miejscu do tego, co przed premierą „Blackbirda" prezentowano w tarnowskich mediach jako „kontrowersyjny charakter" tej sztuki. Oczywiście można powiedzieć, iż przedstawione na scenie cierpienia głównej bohaterki sztuki, np. tragiczne dla psychiki 12-letniej dziewczynki skutki stosunków seksualnych z 40-letnim mężczyzną, bronią sensu wystawienia tej sztuki. Jednak z drugiej strony próba obrony lub co najmniej logicznego wytłumaczenia tego typu związku, może prowokować do twierdzenia, że są to jakieś elementy wytłumaczenia samej pedofilii, przynajmniej w przypadku tego typu relacji bohaterów. Swego czasu znaleźli się w Polsce ludzie (nawet tacy, którzy dla niektórych funkcjonują jako swego rodzaju „guru" etyczne czy estetyczne), próbujący bronić Romana Polańskiego, gdy ten został aresztowany. W takich sytuacjach pojawia się zawsze niebezpieczeństwo przekroczenia pewnej granicy, po którym możemy znaleźć się w sytuacji świń z „Folwarku zwierzęcego" Georga Orwella. W pewnym momencie, po rewolucji kierowanej na farmie właśnie przez świnie, nie można było się już zorientować, czy mamy do czynienia już ze świnią czy też jeszcze z człowiekiem. Marek Ciesielczyk
czytaj więcej...

(9 komentarzy)

Prezydent Polski Bronisław Komorowski odznaczył dr. Marka Ciesielczyka Krzyżem Wolności i Solidarności. To jedno z najwyższych polskich odznaczeń państwowych wręczone zostało redaktorowi Ciesielczykowi 13 grudnia 2011 roku, w 30. rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Krzyż Wolności i Solidarności to 11 w hierarchii ważności najwyższe odznaczenie państwowe (wśród 24 kategorii tego typu odznaczeń, między Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Złotym Krzyżem Zasługi). Najważniejszym odznaczeniem państwowym jest Order Orła Białego. Krzyż Wolności i Solidarności przyznaje Prezydent RP na wniosek Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej osobom, które w okresie od 1 stycznia 1956 roku do 4 czerwca 1989 roku (z wyłączeniem okresu od 31.08.1989 do 12.12.1981) na terytorium Polski co najmniej przez 12 miesięcy były aktywnymi członkami „nielegalnych" (z punktu widzenia władz PRL) organizacji i które stawiały sobie za cel odzyskanie przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowanie praw człowieka w PRL. Dr Marek Ciesielczyk odznaczony został przez Prezydenta RP Krzyżem Wolności i Solidarności jako działacz opozycji wobec dyktatury komunistycznej w PRL. Krzyż wręczył redaktorowi „Prawdę mówiąc" 13 grudnia 2011 roku, w 30. rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie, Wojewoda Małopolski Jerzy Miller, b. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Marek Ciesielczyk był działaczem studenckiej opozycji antykomunistycznej na przełomie lat 70. i 80. na Uniwersytecie Jagiellońskim, m.in. był współtwórcą niezależnej organizacji studenckiej „Akademicki Ruch Odnowy", redaktorem naczelnym i wydawcą podziemnego pisma „Po prostu bis" oraz szefem „nielegalnego" wydawnictwa książkowego o tej samej nazwie, które w podziemiu wydało drukiem m.in. „Folwark zwierzęcy" Georga Orwella. Później Marek Ciesielczyk był współtwórcą Niezależnego Zrzeszenia Studentów (współautorem pierwszego statutu tej organizacji). Marek Ciesielczyk był represjonowany przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa. Instytut Pamięci Narodowej przyznał mu w związku z tym status pokrzywdzonego przez SB. Po ogłoszeniu stanu wojennego w Polsce uzyskał azyl polityczny w Niemczech, gdzie na Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana w Monachium uzyskał stopień doktora politologii oraz pracował jako free lance dla Radia Wolna Europa, prezentując na antenie tej rozgłośni swoje wykłady w ramach „Wszechnicy Radiowej". Przez cały ten czas pomagał opozycji antykomunistycznej w Polsce. Z tego powodu był inwigilowany przez SB także za granicą. Pracował jako profesor politologii na Uniwersytecie Illinois w Chicago, był Fellow w European University Institute we Florencji. Był zapraszany do wygłoszenia swych wykładów na tak znanych uczelniach amerykańskich, jak Stanford, Berkeley. Jest autorem kilkuset artykułów w języku angielskim, niemieckim i polskim, (publikowanych w specjalistycznych pismach w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, USA, Francji, Norwegii czy Kanadzie), na temat systemów totalitarnych oraz kilku książek, m.in. pierwszej w języku polskim historii KGB. Publikacje te także miały swoje znaczenie dla procesu odzyskiwania niepodległości przez kraje Europy Wschodniej. Jego książka „KGB – Z historii rosyjskiej i sowieckiej policji politycznej" (pierwsze wydanie w Berlinie Zachodnim) została opublikowana w podziemiu w Polsce, a później przetłumaczona i wydana w drugim obiegu m.in. na Litwie i w Bułgarii w czasach komunistycznej dyktatury. Ojciec współczesnej sowietologii ksiądz profesor Józef Bocheński (z Uniwersytetu we Fryburgu) napisał o tej książce: „Jedna z najlepszych prac naukowych, jakie znam w tej dziedzinie". Dr Marek Ciesielczyk był także europejskim korespondentem Radia WPNA w Chicago, a niedawno Dyrektorem Centrum Polonii w Brniu (k. Dąbrowy Tarnowskiej). Obecnie jest Redaktorem Naczelnym dąbrowsko-polonijnego pisma „Prawdę mówiąc", którego wydawcą jest Robert Kądzielawa, jeden z przedsiębiorców i równocześnie powiatowych radnych dąbrowskich. W naszej GALERII ZDJĘĆ obejrzeć można więcej fotografii z uroczystości wręczenia Krzyża Wolności i Solidarności, zaś w naszych RELACJACH FILMOWYCH – znajdziecie film z tychże uroczystości oraz wykład dr Ciesielczyka na temat skutków stanu wojennego. patrz: film - http://www.youtube.com/watch?v=8VnfMxh2nk8&feature=player_embedded
czytaj więcej...

(145 komentarzy)