KWIECIEŃ 2014:

Już od początku kwietnia można nabyć najnowszy numer "Prawdę mówiąc".

Oto niektóre artykuły, które znajdziecie Państwo w tym numerze:

  • - 10 lat więzienia grozi burmistrzowi
  • - Wójt oskarżony o korupcję!
  • - Zamiast guza lekarz wyciął pacjentce kawałek trzustki
  • - Kolejna afera w Narodowym Funduszu Zdrowia
  • - Były UBEK, który bił opozycjonistów, uniewinniony!
  • - POLONIA: spotkanie redaktora Ciesielczyka z Polonią amerykańską w Chicago
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.
2014-03-13 12:29

Nasz komiks

- z lutowego numeru

Nasz komiks z lutowego numeru PRAWDĘ MÓWIĄC - poznajecie tych dżentelmenów?  
czytaj więcej...
  „Nasza struktura gospodarcza w chwili obecnej jest analogiczna do struktury krajów pokolonialnych i w zasadzie można powiedzieć, że Polska jest neokolonią. (…) W obliczu coraz mocniejszych tendencji  sfederalizowania Unii Europejskiej grozi nam pozbawienie wolności i niezależności typu politycznego”. Prof. Witold Kieżun   Niebieskie tablice propagandowe Za pięć miesięcy odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, który mimo większych niż na początku swego istnienia kompetencji, ciągle jest instytucją, która nie ma większego znaczenia w UE. Kluczowe decyzje zapadają gdzie indziej. Polska jest członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku. Dzisiaj prawie przy każdym rowie na wsi, na każdej ścianie w mieście uprawiana jest propaganda prounijna w postaci niezbyt estetycznych i zazwyczaj pasujących do otoczenia niczym przysłowiowy kwiatek do kożucha niebieskich tablic, przygniatających czytelnika (o ile w ogóle je ktoś czyta?) liczbami, które mają świadczyć o wyjątkowej szczodrości UE wobec Polski. Powoli Polacy zaczynają jednak zauważać, iż nasze członkostwo w Unii Europejskiej bynajmniej nie oznacza samych korzyści. Niektórzy pytają nawet, czy nam się jeszcze w ogóle opłaca być członkiem UE? Jaka jest prawda?   Polska traci na członkostwie w Unii Europejskiej! Ciekawe zestawienie zysków i strat, wynikających z naszego członkostwa w UE znaleźć można na stronie www.tomaszcukiernik.pl  Według zaprezentowanych tam danych Polska zyskała w latach 2007 – 2013  ok. 91 miliardów euro dotacji unijnych. Jednak w tym samym czasie nasz kraj wpłacił do kasy UE składki w wysokości 22,6 mld euro, koszt całej biurokracji obsługującej proces starania się o te dotacje (np. koszt utrzymania różnych agencji, części urzędów marszałkowskich, doradców etc.) wyniósł w ciągu tych lat ok. 6,5 mld euro, koszt przygotowania wniosków, które zostały przyjęte to 13,5 mld euro, zaś koszt przygotowania wniosków odrzuconych – 16 mld euro, prefinanowanie projektów kosztowało nas w sumie 12 mld euro, zaś współfinansowanie ze środków publicznych – 16,3 mld euro, a ze środków prywatnych – 19,9 mld euro. Tak więc suma polskich wydatków, związanych z pozyskiwaniem unijnych dotacji w latach 2007 – 2013 to ok. 106,8 mld euro. Straciliśmy więc na tym 15,8 mld euro! Oznacza to, że każdy Polak dopłacał do „pomocy” unijnej 238 zł rocznie. Pamiętać przy tym należy, iż nie wszystkie przyznane nam dotacje unijne zostały wykorzystane. Faktyczny bilans jest więc dla Polski jeszcze bardziej niekorzystny. Dodać także trzeba, że otrzymując unijne dotacje gminy zadłużają się i ponoszą dodatkowe koszty z tytułu obowiązku spłaty odsetek od kredytów. Na uwadze musimy również mieć i to, że samo przygotowanie Polski do integracji kosztowało nas ok. 25 mld złotych (np. dostosowanie polskiego prawa do unijnego etc.). Nasz bilans rzeczywisty pogarszają dodatkowo kary nakładane na Polskę przez Unię Europejską np. z powodu niestosowania się do unijnego prawa itd., a pamiętać przy tym należy, iż rynek unijny regulowany jest przez ponad 1600 dyrektyw i ponad 600 rozporządzeń. Także podziemnatv.pl ocenia negatywnie nasz bilans. Jeśli w latach 2014 – 2020 otrzymamy z kasy unijnej ok. 300 mld zł, to same składki będą nas kosztować ok. 120 mld zł. Gdy do naszych wydatków dodamy to, o czym była mowa wyżej, bilans nie będzie dla nas tak korzystny,  jak się nam wmawia. Podziemnatv.pl oblicza, że cały okres członkostwa (od 2004 do 2012) mógł nam przynieść w sumie co prawda ok. 240 mld zł unijnych dotacji, ale np. obsługa polskiego długu w tym czasie kosztowała nas znacznie więcej, bo aż 310 mld zł! Oczywiście sumę dotacji należy – tak jak to zrobił Cukiernik – pomniejszyć o koszty ich uzyskania. Autor ten obliczył, iż w latach 2007 – 2013 Polska dokładała do unijnego „interesu” ok. 2 miliardy euro rocznie!       Polska jest rzeczywiście unijną neokolonią Miało być tak pięknie: wolny przepływ ludzi, towarów, kapitału i usług, a skończyło się na neokolonializmie unijnym. Tak naprawdę za dotacje Unia Europejska – jak słusznie twierdzi prof. Witold Kieżun – kupuje naszą suwerenność (dyktuje nam np., ile możemy produkować mleka, ile dwutlenku węgla itp.). Unia płaci tylko za to, co uzna za stosowne. UE wymusza za pomocą dotacji naszą uległość, uzależnia nas od siebie prawie całkowicie (np. firma, która otrzymała unijną dotację, nie może zmienić typu produkcji, na który ją dostała). Jak słusznie zauważa dalej Cukiernik – inwestycje dotowane przez EU są bardzo często nietrafne (np. lotniska w Hiszpanii, czy termy w Polsce w miejscu, gdzie nie ma w miarę dostępnych ciepłych wód). Najczęściej beneficjentami pomocy unijnej są samorządy lub instytucje państwowe, a – jak wiadomo od stuleci – sektor publiczny jest dwa razy droższy niż prywatny przy wykonywaniu tych samych zadań. Nie mniej ważnym argumentem jest to, iż dotacje opóźniają proces inwestycyjny, generują nieuczciwą konkurencję dla bardziej przecież wydajnego sektora prywatnego i są korupcjogenne. Warto mieć te dane w pamięci, gdy w maju będziemy wrzucać kartę do urny wyborczej.  
czytaj więcej...
  Otrzymał prawo pobytu w USA jako „bohater”, internowany w czasie stanu wojennego. W 1981 roku funkcjonował jako jeden z 19 najważniejszych działaczy NSZZ „Solidarność”. Później wyemigrował i był działaczem polonijnym w USA. Faktycznie został zarejestrowany jako tajny współpracownik  komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „RETURN”, a szefem małopolskiej „Solidarności” został dzięki pomocy SB, jak wynika z dokumentów z IPN. Sam Wacław Sikora twierdzi, że było inaczej. Służba Bezpieczeństwa organizuje wybory w „Solidarności”  Zanim SB zdecydowała się na pozyskanie do współpracy urodzonego w 1948 roku tarnowskiego elektromechanika, zebrała o nim mnóstwo informacji, które mogły okazać się pomocne przy werbunku. Wynika z nich, że jeden z czołowych działaczy „Solidarności” w Tarnowie, Wacław Sikora, już w latach 70. znany był w tym środowisku jako „chuligan mościcki”, jak czytamy w dokumentach SB w IPN. W 1971 roku został skazany - wg tych materiałów - na karę trzech miesięcy aresztu za pobicie starszego człowieka „z pobudek chuligańskich w stanie nietrzeźwym”. Zanim zaś został szefem „Solidarności” w całej Małopolsce, pracował w tarnowskiej „Wytwórni Gazów Technicznych POLGAZ”. Po sierpniu 1980 roku jego brat, Andrzej Sikora, późniejszy Senator RP z tego regionu, namówił go do zaangażowania się w pracę związkową. Z dokumentów SB, zgromadzonych w IPN wynika także, że Służba Bezpieczeństwa wiedziała również, że 10 maja 1981 roku Wacław Sikora, wracając swoim samochodem z „imprezy alkoholowej członków Komisji Tarnowskiej Solidarności” został zatrzymany przez patrol milicyjny. Gdy badanie krwi wykazało obecność sporej ilości alkoholu, MO skierowała do kolegium wniosek o ukaranie Sikory. W „informacji operacyjnej” SB z 16.06.1981 czytamy m.in.: ”W celu zatuszowania sprawy w Kolegium brat Wacława Sikory, Andrzej Sikora, będący przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ ‘Solidarność’ w Zakładach Azotowych i obecnie członek Zarządu Regionu i Tutaj Mieczysław (wiceprzewodniczący „S” w ‘Azotach’), postanowili ‘załatwić’ mieszkanie z puli ‘Azotów’ dla funkcjonariusza MO, PINC Jerzy z KWMO w Tarnowie. Żona Pinca pracuje obecnie w ‘Azotach’. (…) Mieszkanie Pincowa dostała”. zdjęcie wyżej: Działacze „S” - wg SB - próbowali zatuszować sprawę jazdy Sikory w stanie nietrzeźwym   Nieuchronnie nasuwa się w tym miejscu pytanie, w jaki sposób doszło do wyboru na szefa „Solidarności” w całej Małopolsce lokalnego, tarnowskiego działacza, na którym ciążyły konkretne zarzuty, bynajmniej nie politycznej, lecz kryminalnej natury? Jak czytamy w zgromadzonych w IPN materiałach, dotyczących Wacława Sikory, jego wybór na szefa małopolskiej „Solidarności” w 1981 roku był ogromnym zaskoczeniem nie tylko dla działaczy związkowych, ale także dla niego samego. Dokument z 3 sierpnia 1981 roku, zatytułowany: „Charakterystyka Przewodniczącego MKZ NSZZ Solidarność Region Małopolska” zawiera taką oto informację: ”W liczącym się stopniu do jego wyboru przyczyniły się prowadzone przez Wydział III-A działania operacyjne, w wyniku których zdyskwalifikowano w opinii związkowej kandydatów frakcji radykalnej W.Hardka, R.Kaczmarka i B.Sonika”.   SB miała pomóc wybrać Sikorę na szefa „S” w Małopolsce   17 lipca 1981 roku SB opracowała „Plan rozmowy z Przewodniczącym Zarządu Regionalnego NSZZ Solidarność ‘Małopolska”. Jej celem miało być „rozeznanie możliwości dialogu… w zamian za udzieloną pomoc”. W nawiązaniu kontaktów z SB miał pośredniczyć wspomniany wyżej, znany Sikorze funkcjonariusz MO z Tarnowa Pinc. „Głównym argumentem w rozmowie” miała być zaś - według jednego ze „scenariuszy”, opracowanych przez SB – „oferta pomocy w uzyskaniu prawa jazdy”, które Sikora stracił po wspomnianym zatrzymaniu przez MO, gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwym. Taki był pierwotny plan działania SB. 26 lipca 1981 roku doszło do kontaktu Sikory oraz jego zastępcy w małopolskim zarządzie „Solidarności” Stefana Jurczaka z oficerami SB. Do tego samego przedziału pociągu, którym ci dwaj działacze związkowi jechali do Gdańska na posiedzenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność”, wszedł porucznik Jacek Działowski oraz porucznik Kazimierz Kasprzak, którzy przedstawili się jako pracownicy jednostki naukowo-badawczej Zjednoczenia Przemysłu Surowców Chemicznych. Esbekom udało się bardzo szybko zaprzyjaźnić ze związkowcami. Po kilku kieliszkach wódki Sikora najpierw dokładnie zrelacjonował przebieg Walnego Zjazdu „Solidarności”, który odbył się kilkanaście dni wcześniej, a następnie oskarżał o manipulacje wyborcze radykalną grupę działaczy ‘Solidarności’ z terenu Krakowa, wg relacji SB. Po kilku następnych kieliszkach miał ujawnić esbekom nawet i to, że ma kochankę w Grudziądzu. Oficerowie Wydziału III-A Służby Bezpieczeństwa w Krakowie w swym raporcie zauważają: „Sikorze imponują kontakty z prasą oraz rozgłos. Bardzo drobiazgowo opowiada o wywiadach, jakich udzielił…Uważa się za ważną osobistość… liczy na zajęcie eksponowanego stanowiska w nowych władzach KKP…” Sikora nie krył dumy także z powodu swego wynagrodzenia. Jako pracownik tarnowskiego „Polgazu” zarabiał 5 tys. zł miesięcznie, zaś jako Przewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność” Regionu Małopolska – aż 15 tysięcy zł. Esbecy nie musieli więc wcale werbować Sikory na tym etapie znajomości, gdyż dowiedzieli się od niego wystarczająco dużo. Zastępca Naczelnika Wydziału III SB w Krakowie, porucznik Kasprzak tak podsumował 3 sierpnia 1981 roku rozmowę z Sikorą i Jurczakiem w pociągu: „Planuje się szybkie sfinalizowanie opracowania obydwu w/w”. SB była tak bardzo zadowolona z faktu wyboru Sikory na szefa „Solidarności” w Małopolsce, iż podjęła działania chroniące go przed atakami wewnątrzzwiązkowej konkurencji. By ta nie zdyskredytowała przewodniczącego Sikory, wykorzystując jego „inklinacje do alkoholu i kobiet” - jak czytamy w dokumentach SB w IPN - esbecy postanowili „w drodze kombinacji operacyjnej” spowodować przeniesienie go z hotelu asystenckiego AGH w Krakowie (gdzie został zakwaterowany po wyborach i gdzie mógł być kontrolowany przez swych przeciwników wewnątrz „Solidarności”) do hotelu dla ekspertów zagranicznych Huty im. Lenina. Cały ten czas Sikora kontrolowany był przez tajnych współpracowników SB o pseudonimach „Czajka”, „Stasiu’ i „Ceramik”, którzy byli jego związkowymi kolegami i którym przede wszystkim zawdzięczał wybór na przewodniczącego „Solidarności” w Małopolsce. Dzięki nim właśnie oraz dzięki Sikorze esbecy dążyli cały czas do „wprowadzania na ważne, etatowe funkcje MKZ („Solidarności”) wytypowanych przez Wydział III-A (SB) osób”. Sam Sikora stał się jeszcze bardziej ważną figurą na solidarnościowej scenie. Po pierwszym zjeździe „Solidarności” wybrany został członkiem najważniejszego ciała decyzyjnego związku - Prezydium Krajowej Komisji Porozumiewawczej, w skład której wchodziło 19 osób. Marek Ciesielczyk Ciąg dalszy nastąpi
czytaj więcej...
  Dąbrowa Tarnowska nie ma swojego zawodowego teatru. Co prawda takowy funkcjonuje w pobliskim Tarnowie, lecz jakość tego, co jest tam wystawiane, sprawia, że lepiej pojechać te 80 kilometrów do Krakowa i zobaczyć na scenie coś wartościowego, niż być narażonym na oglądanie niskiej wartości spektaklu. Mimo, że od ćwierć wieku tarnowski teatr nie może wyjść z kryzysu, władze tego miasta z uporem maniaka topią miliony złotych podatników w tej miejskiej instytucji. W sobotę 11 stycznia 2014 miała tutaj miejsce premiera sztuki opartej na „Procesie” Franza Kafki.   Od próby usprawiedliwienia pedofilii do quasipornografii  Jako że poziom, a właściwie jego brak, tarnowskiego teatru nie odbiegał w ciągu ostatnich 25 lat od – powiedzmy – jakiejś studenckiej, amatorskiej grupy teatralnej (być może w tym miejscu obrażamy studentów), pojawiła się w teatrze - jak widać - pokusa, by wciągnąć widza na widownię przy pomocy skandalu, najlepiej o charakterze seksualnym, patrz: np. artykuł „Próba usprawiedliwienia pedofilii czy sztuka?” -  http://tarnow.prawdemowiac.pl/newsreader/items/proba-usprawiedliwienia-pedofilii-czy-sztuka.html Z łezką w oku można wspominać lata, gdy dyrektorem tarnowskiego teatru był śp. Ryszard Smożewski. Od tego czasu w tarnowskim teatrze zamiast sztuki gości wojna aktorów z dyrekcją, a ostatnio wojna dyrekcji z dyrekcją (odejście dyrektorki artystycznej Eweliny Pietrowiak w atmosferze kolejnego skandalu). na zdjęciu: pierwsze wydanie "Procesu" z 1925 roku   Od samobójstwa dyrektora do biurokratyzacji sztuki  Za prezydentury Ryszarda Ś. (aresztowanego niedawno przez CBA i podejrzanego o korupcję) w teatrze działo się tak, jak na tarnowskich drogach, łącznikach autostradowych etc. – czyli źle. W roku 2011 ówczesny dyrektor tarnowskiego teatru Edward Żentara popełnił samobójstwo. W jednej z notatek prasowych na ten temat czytamy m.in.: „Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że pełniący ostatnio funkcję dyrektora teatru w Tarnowie aktor popełnił samobójstwo. Jak nieoficjalnie dowiedział się Fakt, przeciął sobie żyły udowe. Aktor zostawił list, z którego wynika, że powodem dramatycznego kroku były problemy związane z sytuacją w teatrze i kłopoty sercowe” - patrz np.: http://film.wp.pl/idGallery,8390,idPhoto,273893,title,Edward-Zentara-popelnil-samobojstwo-Nowe-fakty,galeria.html?ticaid=11203c Teraz dyrektorem tarnowskiego teatru jest urzędnik Rafał Balawejder, człowiek, który być może zna się na wielu innych rzeczach, ale na pewno nie na teatrze, co pokazuje choćby premiera w/w „Procesu”. Dodać wypada, że atmosferę skandalu zagęściła wiadomość, iż przewodniczący „opiekującej się” teatrem Komisji Kultury Rady Miejskiej i równocześnie szef proprezydenckiego ugrupowania o nazwie „Tarnowianie” (sic!) jest na liście płac tegoż teatru, który ma w pewnym stopniu także kontrolować!   Sztuczny penis zamiast „Procesu”  Wracając jednak do premiery sztuki opartej na wybitnym dziele Franza Kafki, zauważyć wypada, iż zamiast oddać charakterystyczną dla twórczości tego artysty atmosferę absurdu, którą wyraża niemiecki przymiotnik KAFKAESK, reżyser Jarosław Tumidajski usiłował niemal przez cały czas trawnia spektaklu wmawiać widzowi, iż najważniejszym jest w przypadku „Procesu” coś, co niektórzy mogliby nazwać erotyką, inni zwykłą pornografią. W rzeczy samej nie była to jednak ani erotyka, ani nawet pornografia, lecz jakaś ich nieudolna, wręcz prymitywna imitacja. Ustawicznie eksponująca swoje krocze panienka, "grająca" z partnerem na scenie różnego rodzaju stosunki seksualne miała zastąpić – jak się zdaje – to, co u Kafki najważniejsze, surrealizm, wszechwładzę sądu czy urzędów w ogóle, tragizm sytuacji człowieka itd.  Być może reżyser-młokos chce poprzez pokazywanie sztucznego członka zwabić widzów do teatru? Kiedyś, aktor pokazywał na tarnowskiej scenie gołą pupę i to „rozsławiło” wówczas Tarnów niemal tak, jak dzisiaj aresztowanie prezydenta Ryszarda Ś. Zapewne do teatru „zagoniona” zostanie tarnowska młodzież licealna. Uczniowie zobaczą zamiast „Procesu” Kafki żałosne quasierotyczne pląsy aktoreczki z dyndającym u jej podbrzusza sztucznym penisem.   Scena impresaryjna zamiast trwającego w nieskończoność skandalu Wydaje się, że ta ostatnia premiera jest ostatnią kroplą goryczy, która przepełniła nie tyle jakąś przysłowiową czarę, ale wyczerpała cierpliwość tarnowskich podatników, którzy od lat utrzymują instytucję, która powinna zniknąć z kulturalnej mapy Tarnowa. Jeśli od 25 lat miasto nie jest w stanie zapewnić jej prawidłowego rozwoju, powstać powinna scena impresaryjna, na której tarnowscy widzowie mogliby zobaczyć to, co jest naprawdę dobre w polskich teatrach z innych miast (np. z Krakowa). Jeśli już utopiono bezmyślnie miliony złotych, modernizując budynek teatru (nawiasem mówiąc fatalna architektura, nie pasująca do otoczenia!), to niech przynajmniej będzie jakiś pożytek z samego budynku teatru, skoro nie może go być z teatru jako takiego.  Po wyjściu z teatru pomyślałem, iż lepiej było wydać te 70 zł (cena dwóch biletów) na butelkę przyzwoitej jakości francuskiego wina… Marek Ciesielczyk
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

2014-03-13 11:42

SKARBY POWIŚLA

- Anna Forgiel

  - jedna z nagrodzonych łuczniczek MLKS „Dąbrovia”   ________________________________________________________________________     Jeśli znasz ciekawą osobę, którą warto tutaj przedstawić, przyślij nam jej zdjęcie oraz krótką informację.
czytaj więcej...
W sobote, 8 marca, o godz. 21:oo czasu polskiego, a godz. 14:oo czasu chicagowskiego Radio WPNA 1490 z Chicago wyemituje wywiad z Markiem Ciesielczykiem. Audycja jest dostepna takze w Internecie - wpisz w Google haslo WPNA 1490 i "odsluchanie radia na zywo". Redaktor Marek Ciesielczyk spotka się w Chicago z amerykańską Polonią. Spotkanie odbędzie się w niedzielę, 9 marca 2014, o godz. 14:30 w restauracji RETRO, 3246 N. Central Ave., Chicago   Dr Ciesielczyk będzie mówił o aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, Unii Europejskiej oraz majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Przypomnijmy, iż kilka dni temu Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała Komitet Wyborczy Wyborców OBURZENI, powstały na bazie stowarzyszenia OBURZENI, którego wiceszefem jest właśnie red. Ciesielczyk. Będzie on kandydował do Parlamentu Europejskiego z listy tego niezależnego, uniosceptycznego komitetu w okręgu wyborczym numer 10, który obejmuje województwo małopolskie i świętokrzyskie. Więcej informacji na temat OBURZONYCH znalaźć można na stronie: www.oburzeni.org.pl Poniżej prezentujemy wywiad, jaki z dr. Ciesielczykiem przeprowadziło kilka dni temu Radio FAMA, wypowiedź red. Ciesielczyka dla telewizji Wirtualnej Polski oraz pytania, jakie zadał niedwano marszłkowi Senatu Borusewiczowi.  
czytaj więcej...
Wczoraj, 25 lutego 2014 roku Radio Fama nadające swe programy w 4 różnych regionach Polski zaprezentowało wywiad z redaktorem naczelnym "Prawdę mówiąc", dr. Markiem Ciesielczykiem na temat nowego ugrupowania OBURZENI, które startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Radio FAMA można odbierać na terenie całego województwa świętokrzyskiego (108,9), w Tomaszowie i okolicy (92,9), w Wołominie i regionie (94,7) oraz w Słupsku i okolicy (90,6). Wczoraj, 25 lutego Radio to wyemitowało ponad 20-minutowy wywiad z redaktorem naczelnym "Prawdę mówiąc", dr. Markiem Ciesielczykiem, który mówił o nowym na polskiej scenie politycznej ugrupowaniu - stowarzyszeniu obywatelskim OBURZENI, które startuje w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Sam Ciesielczyk - o ile OBURZENI zbiorą 100 tysięcy podpisów - będzie kandydatem do PE w okręgu wyborczym numer 10 - to jest w województwie małopolskim i świętokrzyskim. OBURZENI uważają, iż Polska nie jest państwem demokratycznym, gdyż ma "najgłupszą na świecie" ordynację wyborczą - (według amerykańskiego politologa prof. Zbigniewa Brzezińskiego), zamiast wymiaru sprawiedliwości funkcjonuje tutaj wymiar niesprawiedliwości, a referendum jest czystą fikcją. Oburzeni obliczyli, iż Polsce nie opłaca się m.in. ze względów finansowych przynależność do Unii Europejskiej, która pozbawia nas suwerenności. Unia Europejska powinna być wyłacznie wspólnotą państw, gdzie obowiązuje wolny przepływ kapitału, siły roboczej, usług. Parlament Europejski to zbiór pasożytów, którzy żyją z naszych podatków. Instytucja ta powinna przestać istnieć podobnie jak inne unijne, zbiurokratyzowane twory. Działania Unii Europejskiej powinni koordynować wyłącznie premierzy i ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich, a nie armia biurokratów. Oburzeni deklarują, iż ich posłowie przekazywać będą połowę diet poselskich na cele chrytatywne, a przed wyborami złożą - zgodnie z artykulami 919-921 Kodeksu cywilnego - tzw. przyrzeczenie publiczne, iż realizować będą określone obietnice przedwyborcze. W przeciwnym razie każdy wyborca będzie mógł na mocy w/w artykułów żądać od posłów OBURZONYCH astronomicznego odszkodowania za oszustwo wyborcze. Dr Marek Ciesielczyk powiedział w wywiadzie dla Radia FAMA, iż wybory do Parlamentu Europejskiego OBURZENI traktują jako swego rodzaju "poligon doświadczalny". Najważniejsze są dla nich wybory samorządowe oraz wybory do Sejmu. Więcej informacji na temat OBURZONYCH można znaleźć na ich stronie: www.oburzeni.org.pl Poniżej prezentujemy wywiad z dr. Ciesielczykiem dla Radia FAMA w postaci nagrania filmowego.
czytaj więcej...

(2 komentarzy)

2014-02-26 18:34

KONTRA-TAKT

„KONTRA-TAKT” to nowe wydarzenie muzyczne w Tarnowie promujące muzykę i młode talenty wokalne zasługujące na uwagę nie tylko swoich rówieśników, ale również ludzi z branży. Po sukcesie I edycji projektu KONTRA-TAKT w 2013 r. Stowarzyszenie KANON organizuje drugą edycję międzyszkolnego konkursu muzycznego, w którym wezmą udział zespoły II LO, IV LO i V LO. Casting do zespołów wokalnych poprowadzą najlepsi tarnowscy wokaliści, którzy będą pracować z młodzieżą przez cały miesiąc przygotowując ją do występu na scenie w trakcie Koncertu Finałowego KONTRA-TAKT 2014. Wykonawcom będzie towarzyszył band poprowadzony przez Mariusza "Mario" Dziekana. W tym roku zespół IV LO poprowadzi laureat I edycji KONTRA-TAKT 2013, RAFAŁ HUSZNO - lider zespołu TOTENTANZ. Zespół V LO poprowadzi SŁAWOMIR RAMIAN - uczestnik programu "Szansa na Sukces" i finalista telewizyjnego show "Bitwa na głosy". Zespół II LO poprowadzi ŻANETA LUBERA - uczestniczka 2 edycji "The Voice of Poland". II edycja KONTRA-TAKT rozpocznie się castingami w szkołach zaplanowanymi na 3 marca (IV LO), 4 marca (V LO) i 5 marca (II LO). Koncert Finałowy odbędzie się we czwartek 24 kwietnia na scenie Teatru im. L.Solskiego w Tarnowie o godzinie 12.00. Już dzisiaj zapraszamy na koncert finałowy 24 kwietnia, który gwarantuje bogatą mieszankę uczuć, emocji i najwiekszych przebojów w wykonaniu tarnowskiej młodzieży! Wstęp wolny. Stowarzyszenie KANON jest w roku 2014 partnerem Miasta Tarnowa w realizacji zadań publicznych. Serdecznie pozdrawiam Dariusz Snopkowski www.stowarzyszeniekanon.pl [1]   email: darek.snopkowski@gmail.com tel. 605 221 252 
czytaj więcej...
Po raz trzeci w Tarnowie odbędą się Ogólnopolskie Zawody Wspinaczkowe Osób z Niepełną Sprawnością. Tym razem zmagania będą miały miejsce na ścince PWSZ i odbędą się w poniedziałek, 17 marca 2014 r. Zawody organizują Fundacja REPI i prowadzony przez nią Warsztat Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie wraz z Akademickim Związkiem Sportowym. - Zawody w tak trudnej dyscyplinie dla osób z ograniczoną sprawnością cieszą się coraz większą popularnością – przekonuje jeden z organizatorów Prezes Zarządu Fundacji REPI Tomasz Eliasz Wardzała. Dodaje: - udział w zawodach zapowiedzieli zawodnicy z Torunia. Przyjadą też zawodnicy z województwa świętokrzyskiego i podkarpackiego. Jak zwykle będą też zawodnicy z Sądecczyzny. Cieszymy się, że nasi goście są zadowoleni z jakości organizowanych zmagań sportowych, niektórzy przyjadą po raz trzeci. Impreza ma już swoją markę. Dotychczasowi zawodnicy dobrze o nas mówią innym placówkom tym samym wzrasta ilość zgłoszeń.  W tym roku rywalizacja będzie miała miejsce w bardzo komfortowym obiekcie, w pełni dostosowanym do potrzeb osób z niepełną sprawnością. Zawodnicy i ich opiekunowie będą mieli do dyspozycji nową, najlepszą w Polsce ścianę wspinaczkową w centrum miasta, wyposażoną w punkt medyczny, miejsce na spożycie ciepłego posiłku, dogodnie usytuowaną widownię, węzły sanitarne i bezpłatny parking przy obiekcie. Wojciech Nowak kierownik sekcji wspinaczki sportowej AZS PWSZ mówi: - Organizowaliśmy juz kilkukrotnie zawody akademickie. W ubiegłym roku na sztucznej ścianie PWSZ w Tarnowie odbyły się zawody rangi Mistrzostw Polski we wspinaczce na czas oraz Pucharu Polski w prowadzeniu. Jednak nie mamy żadnych doświadczeń w zawodach paraclimbingu i możliwość współorganizacji zawodów wspinaczkowych dla osób niepełnosprawnych będzie dla nas niezwykle cenna. Kierownik W. Nowak dodaje, że: - szczególnie cennym doświadczeniem dla studentów Instytutu Ochrony Zdrowia będzie możliwość kontaktu z osobami o niepełnej sprawności, co na pewno będzie przydatne w ich przyszłej pracy zawodowej. Mamy nadzieję, że uczestnicy Zawodów, którzy przyjadą z całej Polski, będą mieli okazję do udanej rywalizacji i zabawy na ścianie tarnowskiej PWSZ. Rozgrywki uda się zorganizować dzięki finansowemu i organizacyjnemu wsparciu PGNiG oraz Gminy Miasta Tarnowa – Urzędowi Miasta Tarnowa.  Zapraszamy wszystkich chętnych, zarówno miłośników wspinaczki jak i osoby, które mają niewielkie lub żadne doświadczenie w tej dziedzinie sportu. Formularz zgłoszeniowy, regulamin oraz wszystkie informacje dotyczące zawodów znajdą Państwo na stronach www.repi.pl oraz www.wtzjp2.pl. Zgłoszenia przyjmowane będą do 11 marca br. Liczymy, że będziemy mogli wspólnie z Państwem przeżywać sportowe emocje. Organizację tych i innych zawodów sportowych oraz wszechstronną działalność Fundacji REPI i Warsztatu Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II można wesprzeć na kilka sposobów, np. przekazują swój 1% podatku wpisując w zeznaniu podatkowym nr KRS 0000340823, przekazując darowizny pieniężne, rzeczowe, fundując nagrody czy przez pracę na zasadach wolontariatu w placówce czy przy organizowaniu imprez.
czytaj więcej...